Cieplutko … na sercu również

Pogoda była dziś słoneczna i cieplutka. Na lunch wybraliśmy się z MM do Panera. Nie mieliśmy pomysłu na danie lunchowe, mimo że wyjęłam shrimpy. MM spakował się do wyjazdu, wrzucił walizkę i torbę do samochodu i pojechaliśmy. Zanim dojechaliśmy do zjazdu na autostradę mieliśmy uchylone okna, przez które wlatywał cieplutki , świeży  i rześki wietrzyk. Po posiłku zajrzeliśmy do kilku sklepów. Właściwie niczego nie potrzebuję, po prostu, lubię jak mi coś w oczy wskoczy i z zachwytu nie oprę się kupieniu. Tym razem nie było WOW!.

MM odjechał, a ja wróciłam do domu.

Do karmnika przyleciał żółciutki ptaszek, zanim chwyciłam aparat do ręki, ptaszek uleciał.

Trzeba być przygotowanym na szczęście i w odpowiednim czasie zacisnąć je w  dłoń.

Nie ma co ukrywać, jestem od roku emerytką w Polsce z baaardzooo małą emeryturą. Mam legitymację upoważniającą mnie do ulgowego biletu na środki lokomocji miejskiej. Nie wiem jak z pozostałymi. Po wyjeździe do stanów moje oryginalne dokumenty zostawiłam w domu mojej mamy. Uważałam, że będą bezpieczniejsze. Po śmierci Tatusia, obejrzałam jeszcze raz i postanowiłam je zostawić. Wiem gdzie zostawiłam lecz po roku już ich nie było w tym miejscu. Na siłę udawadniano mi, że zabrałam, nie pamiętam, czepiam się i takie tam. Z tych dokumentów które dostałam z archiwum narodowego, wyliczono mi 963zł. No cóż, straciłam bardzo dużo. Płakałam, wściekałam się, prosiłam, omal błagałam aby pozwolono mi wejść na strych w mamy domu. Ściana, betonowa ściana – ich tam nie ma. Pogodziłam się ze stratą i nie pogodziłam bo mogłabym mieć podwójnie. Spółki nie istnieją i nie miały obowiązku po ich likwidacji, przekazywać dokumentów do archiwów. Dziś ponownie rozmawialiśmy z MM o naszej emeryturze w stanach. MM stara się zabezpieczyć mnie na przyszłość (raczej krótką przyszłość) gdyby jego zabrakło. Nie chcę, żeby jego zabrakło. Nie chcę również umierać przed nim. Chcę razem.

Niestety wyroki Boskie są nie znane, nie odgadnione, nie przewidywalne. Niestety, raczej dobrze że tak jest, bo każdy mógłby zmienić swoje przeznaczenie i to też nie dało by szczęścia. To co dziś wydaje się szczęściem, za kilka lat, miesięcy dni, może okazać się nieszczęściem.

Jak zmienić nieszczęście które może się przytrafić za kilka lat, w szczęście na dziś i przyszłe lata?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s