Poniedziałek

Dziś pracowałam z MSJ, nie tryskał humorem. Na początku był milczący, gdy pytałam czy coś się stało odpowiadał, że nic. Chce pracować, szybko skończyć i jechać do domu.

Kto by nie chciał.

Pieniądze potrzebne na opłacenie rachunków, lokum, kupienie żywności i po to aby być samodzielnym. Trzeba dziękować losowi, że możemy pracować i cieszyć się z posiadanej pracy. Ważne jest aby dawała satysfakcję nie tylko finansową lecz...ażeby takie zdażenie nastąpiło, trzeba nad tym pracować.

Po jakimś czsie MSJ jeszcze czegoś burczał, póżniej przestał i zaczął normalnie rozmawiać.

Wiem, był głodny, mówił, że zjadł śniadanie ale nic na to nie wskazywało. Na koniec się rozkręcił, przestał się już spieszyć do domu. 


Jestem na diecie zjadłam serek z miodem. Wyjęłam flądrę z zamrażalnika, będzie na kolację.

Podmuchałam paprochy, które lecą z drzew i zrobiłam ogólny porządek na backyardzie, zajęło to mi ponad 3 godziny. Ustawiłam meble ogrodowe i rozłożyłam dywanik na decku

Poustawiałam donice z kwiatami. W końcu usiadłam z lampką Porto pod parasolką. Parasolka rozłożona, słońce skryło się za moim domkiem na górce, teraz można odpocząć bo słoneczko nie parzy. Ptaszki cudownie śpiewają, dziękują mi za dokarmianie.
 Wielka, niewyobrażanie wielka niespodzianka, zadzwonił do mnie klient sprzed 7 lat. Musiałam być dobra, nie dobra, prefekcyjna, jeśli o mnie jeszcze pamięta!😄

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s