wszystkiego po trochu

Od 2 tygodni przymierzam się pomalować włosy. Drugi raz kupiłam już farbę. Pierwsza dobra a druga farba jeszcze lepsza,  bo w odcieniu czekolady. Jakoś nie mam ochoty na ten proceder. Może w końcu we wtorek to zrobię. Mam wolny dzień. Chociaż teraz, mam wszystkie wolne wtorki i w ostatni jakoś mi też się nie chciało. Jutro do pracy. Pracuję z MSJ. Mam nadzieję, że szybko skończymy. Teraz przypomniałam, że muszę wziąć deklaracje podatkowe do podpisu dla niego. Dobrze, że przypomniałam. Ociągał się bardzo z tym rozliczeniem, omal na ostatnią chwilę. Miał przecież prawie 4 miesiące. Rozumiem był chory, miał grypę ale przed chorobą były prawie 3 miesiące. No nic. Już deklaracje zrobione i we wtorek wyślę.
____________
Nie ma co ukrywać, jestem od roku emerytką w Polsce z baaardzooo małą emeryturą. Mam legitymację upoważniającą mnie do ulgowego biletu na środki lokomocji miejskiej. Nie wiem jak z pozostałymi. Po wyjeździe do stanów moje oryginalne dokumenty zostawiłam w domu mojej mamy. Uważałam, że będą bezpieczniejsze. Po śmierci Tatusia, obejrzałam jeszcze raz i postanowiłam je zostawić. Wiem gdzie zostawiłam lecz po roku już ich nie było w tym miejscu. Na siłę udawadniano mi, że zabrałam, nie pamiętam, czepiam się i takie tam. Z tych dokumentów które dostałam z archiwum narodowego, wyliczono mi 963zł. No cóż, straciłam bardzo dużo. Płakałam, wściekałam się, prosiłam, omal błagałam aby pozwolono mi wejść na strych w mamy domu. Ściana, betonowa ściana – ich tam nie ma. Pogodziłam się ze stratą i nie pogodziłam bo mogłabym mieć podwójnie. Spółki nie istnieją i nie miały obowiązku po ich likwidacji, przekazywać dokumentów do archiwów. Dziś ponownie rozmawialiśmy z MM o naszej emeryturze w stanach. MM stara się zabezpieczyć mnie na przyszłość (raczej krótką przyszłość) gdyby jego zabrakło. Nie chcę, żeby jego zabrakło. Nie chcę również umierać przed nim. Chcę razem.
Niestety wyroki Boskie są nie znane, nie odgadnione, nie przewidywalne. Niestety, raczej dobrze że tak jest, bo każdy mógłby zmienić swoje przeznaczenie i to też nie dało by szczęścia. To co dziś wydaje się szczęściem, za kilka lat, miesięcy dni, może okazać się nieszczęściem.
Jak zmienić nieszczęście które może się przytrafić za kilka lat, w szczęście na dziś i przyszłe lata?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s