Niezadowolenie

Niestety, oj niestety, koleżanka odmówiła wczoraj dzisiejsze spotkanie. Pierwszy raz ja odmówiłam, chorowałam. Co odwleczone, nieuniknione – jak to się mówi. Może w środku tygodnia? Zobaczymy co się da zrobić. Tańczy z grupą przed występami zespołów znanych i mniej znanych i rozumiem, ćwiczy układy. Ciekawa jestem jej wrażeń i ogólnie, życia. Znamy się około 9 lat, mieszkaliśmy wtedy w apartamentach. Nie jest młódką, starsza odemnie, pełna energii i życia, uśmiechnięta od ucha do ucha, po jej przeprowadzce do innego county, kontakty się rozluźniły, wcześniej zapraszałam na święta i inne uroczystości. Teraz wróciła do miasta, na pewno się spotkamy, obie tego chcemy. Między czasie kiedy piszę, Sandra wysłała smsa, umówione jesteśmy na czwartek 😀😀

Aby usiąść na decku pod parasolką z kawusią,  najpierw muszę paprochy podmuchać, to też zrobiłam. Nie jest to dla mnie jakimś ciężarem, paprochy spadają, MM mówi kwiaty mają teraz seks, ok niech mają, posprzątam i  usiądłam z kawusią, a MM na przeciwko w fotelu.

To było kilkanaście i klikadziesiąt lat temu.

– Basia wstawaj!!!!!! Krzyczalam pod jej balkonem, roztawiając stolik krzesełka i parasolkę

Wstawaj! Kawa stygnie!!! – nie dawałam za wygraną, gdy siostra udawała że śpi szłam do jej drzwi i dzwoniłam, do skutku

No nareszcie, zaspana wychodziła na balkon i zchrypiałym jeszcze od snu głosem mówiła

– czego się drzesz, ludzi pobudzisz

– kawa sygnie, chodź, co mi ludzie, niech wstają i też robią kawę albo do kościoła mogą iść – odpowiadałam

Jeden raz mówiła, że kawy nie chce, ale i tak przychodziła innym razem bez przekomarzania siedzia przy stoliku, jadła bułeczki popijając kawą. Tak było w letnie soboty lub niedziele. W tym czasie jak wrzeszczałam do siostry, dzieci miały śniadanko na stole.

Sklep osiedlowy w soboty i niedziele otwarty był od 7ej. Czasami stałam pod drzwiami czekając na jego otwarcie.

Zawsze, kiedy przyjeżdżałam do domu o letniej porze, robiłam powtórkę dla przypomnienia. Nawet jak byłam kilka lat temu z MM, kupilismy bułeczki i dzwoniliśmy do siostry drzwi, wychodziła rozczochrana w szlafroku i – ooooooBożeeee ty to spać nie możesz.

Jak nie wykorzystać pięknej słonecznej pogody? Jak siedzieć w domu zamkniętym na cztery spusty? Taka już moja natura. Leniuchuję bardzo mało, rozmyślam i analizuję również mało, planuję więcej, tęsknię najwięcej. Wnosiłam w życie siostry coś innego, zaklócałam monotonię. W tym roku będzie inaczej, podobno ona będzie w domu przede mną. Niespotkamy się. Szkoda.

Dziś sobotka, mam wrażenie że niedziela.

Do południa czytałam, MM pracował na kompie. Nagle zaczęłam się dusić, dobrze, że nie dosłownie. Z nosa pociekło, kichanie i kaszel zaatakował z taką siłą, że zabrałam swoje ”zabawki” i skryłam się w domku. MM w pogoni za mną. A już, nałożyłam robocze ubranko. Moja antyalergiczna chemia, okazało się że jest przeterminowana, teraz wiem dlaczego mało mi wczoraj pomogła. Normalnie działa  24h, działała 4-5 godzinki i bardzo bardzo słabo.

Czekamy na faceta który dorobi nam dodatkowe kluczyki do samochodu (MM zgubił swoje) i zreperuje moje, ponieważ nie działa włącznik alarmowy, nie robi pik, pik. Później odstawić pieski do mycia, zwrócić spodenki letnie do sklepu, które po zmianie diety są za duże, zakupić jakieś kwiatki, bo sadzić się chce a nie mam co. Kupiś antyalergiczne prochy.

Po kolei: spodenek nie zwróciłam, kwiatków nie kupiłam. Nie pojechaliśmy w kierunku sklepów. Na pieski czekaliśmy 2 godziny, zabrałam z boksa jeszcze nie do końca wymyte. W jakim celu ustalają godziny przyjęcia? Aby pieski trzymać w klatkach? Po mojej interwencji wzięli do boksów do mycia, kiedy usłuszałam Zimę jak piszczy, poszłam jeszcze raz tam gdzie nie wolno klientom wchodzić, weszłam. Nie zwracałam na nikogo uwagi otworzyłam boks i kazałam pieskom z tamtąt uciekać. Uciekły, szły podsłusznie przez cały długi korytarz przy moich nogach. Nie domyte, wyglądające bardzo biednie.

Oddając do mycia MM poinformował, że Zima ma problem z uszkiem, żeby nie szarpać. Zapomnieli?

Wchodząc do pomieszczenia kasowego z niedomytymi pieskami, poinformowałam MM, że idziemy do samochodu. Moje pieski nie potrzebują smyczy. Szły posłusznie obok moich nóg. Czasami któreś wybiegło, pouczyłam, że nie wolno. Tak doszliśmy do zaparkowanego nieopodal samochodu. Drzwi otworzyłam, Zima wskoczyła, Amber nie potrafi wskakiwać, więc ją włożyłam na tylne siedzenie w samochodzie. Po powrocie sama lekko ostrzygłam Amber przy oczach i pysku.

Tłumaczenia menagera, że sobota, że dużo klientów, mało pracowników, wszystkie boksy zajęte i inne bla bla, do mnie nie trafia. Chcesz zarabiać? To zorganizuj tak aby i klientom odpowiadało, jeśli nie potrafisz, umów na inną godzinę, dzień względnie zlecenia nie przyjmuj. Nie znęcaj się nad moimi pieskami trzymając je 2 godziny w klatce, a później w pośpiechu szarpiesz z chore uszko. Takiej obsługi sobie nie życzę.

Następnym razem zawiozę pieski w inne miejsce.

Może zamówię mycie piesków na dojazd?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s