Pogotowie ratunkowe

Wstałam jak to w wolny dzień, dość wcześnie. Łóżeczko zasłałam, włoski ułożyłam i zeszłam na parter do piesków, na śniadanko i kawcie. Pojechałam do sklepu. Kupiłam 25 metalowych krawężników i specjalnych metalowych blaszek mocujących oraz drobnych rzeczy. Kwiatków nie kupowałam bo za drogie i nie trzeba zajmować się sadzeniem kiedy mam poprawiać z jednej strony a z drugiej robić krawężnik.

Kiedy pracownik sklepu pakował metal do samochodu, zadzwonił syn. Bardzo źle się czuł, ból głowy, klatki piersiowej i pleców. Powiedziałam aby podszedł do departamentu apteki to zmierzą ciśnienie krwi. Miał 150/91 podali mu dwie tabletki do ssania.

Wróciłam do domu i powolutku szykowałam się do prac “polowych”. Syn zadzwonił z pytaniem o numer tel do lekarki rodzinnej. Jadąc do niej, zadzwonił, kazali jechać na pogotowie. Zajechał do mnie. Szybko przebrałam się, kiedy on leżał na kanapie.

Nie wiem skąd wzięłam siły, w sekundę wypakowałam ciężkie długie metale. Szybko dojechaliśmy na pogotowie. Wysadziłam jego przed drzwiami, pojechałam zaparkować. Nigdzie wolnego miejsca, parking objechałam dwa razy. Podjechałam do budki przy wyjeździe z parkingu. Poprosiłam o pomoc, …syn na emergancy potrzebuję zaparkować… za mną ustawił się już samochód do wyjazdu, też krążył w poszukiwaniu wolnego miejsca. Pracownik z budki wyszedł, kazał kierowcy z samochodu za mną wycofać. Kazał mi wycofać i tyłem zaparkować tam gdzie nie wolno parkować.

W tym czasie synowi zrobili ekg i inne badania. Za chwilę zrobili wywiad i zostaliśmy skierowani do pokoju lekarskiego. Sekunda i pielęgniarka była przy nas. Sprawdziła dane syna 9imię nazwisko dokładną datę urodzenia). Znów popodłączała kable na całą klatkę piersiową, plec, pobrała wiadro krwi zostawiła wenflon. Krew z niektórych ampułek nakrapiała na specjalną wkładkę, podobną do karty pamieci aparatu fotograficznego, wkładała przy nas do specjalnego maciutkiego urządzenia i odczytywała to komputerze, inne ampułki zabrała ze sobą. Po powrocie sprawdzała dane syna (robiła to każdorazowo kiedy opuszczała pokój i powracała) sprawdzała prawidłowość podłączeń do monitora który pipkał, pytała o samopoczucie, badała. Lekarz przyszedł w jakimś odstępie czasu, do 10 min. Badał, pytał i badał. Nic stwierdzić nie mógł bo czekał na wyniki. Stetoskopem nic nie wysłuchał. Pielęgniarka dała dwa zastrzyki dożylne. Czekaliśmy na wyniki. Później zabrali syna z pokoju na inne badania. Zostałam sama. Po głowie mi latało…stan przedzawałowy… nie nie dobrze, oj nie dobrze, chociaż lekarz ani pielęgniarka, nie wypowiadali się w tym kierunku. Po przywiezieniu syna z badań, syn usnął na tym niewygodnym/wygodnym łóżku  szpitalnym na kółkach. Powiem, że sprzęt medyczny w ameryce jest wysokiej klasy. Córcia kazała mi sprawdzać czy aby jej brat oddycha, był podłączony do głównego monitora i gdyby coś się stało, w ułamku sekundy byli by przy nim (pielegniarka wyjaśniła),  MM zmartwiony. Dziewczyna syna również. Co ja mogłam powiedzieć, widząc jego w takim stanie. Widziałam też jak szło na poprawę. W końcu przyszedł lekarz z dobrymi wiadomościami, nie ma stanu przedzawałowego i zawałowego, unikać stresu, zgłosić się do lekarza rodzinnego z wypisem, podjąć leczenie jeśli to bedzie niezbęde, na tą chwile 141/98 jest słabe ok. Stres odejdzie unormuje się ciśnienie krwi i uspokoi się ból w klatce piersiowej. Płuca, serce, nerki i większość organów jakie mogli sprawdzić jest w dobrej kondycji. Nie ma powodu do zmartwień. Spokojny rytm życia.

To ja jako mama wiem, mój syn zawsze był nadpobudliwy, jednocześnie był wybitny. W latach 80tych i tych późnych 80tych nie było możliwości badania nadpobudliwości, braku skupienia. Widziałam że jest coś nie tak, pracowałam nad synkiem, każdego dnia. Uspokajałam a klocki Lego były jego jedyną zabawą. Chciałam jego oddać do podstawówki wczesniej o rok, przeszedł wszystkie psychologiczne badania perfekcyjnie, zakwalifikował się bez mrugnięcia oka na rozpoczęcie roku szkolnego z uczniami o rok starszymi. Wstrzymałam się, moim zdaniem to nie był dobry pomysł, mimo że syn psychicznie był gotowy. Dziś on mi mówi, on sam mi mówi, że chyba maiał i ma ADHD, że czasami ma problem ze skupieniem się nad czymś, że i że… ale ja to wiedziałam i wiem, to dlatego podawałam mu waleriankę na noc bo tabletki jakie pediatra przypisywała były za silne. Pracowałam nad nim całe życie, przestałam kiedy się wyprowadził. On chce ciągle udowodnić sobie, że jest dobry w pracy na studiach i we wszystkim co robi. On jest dobry ja wiem, moja córcia też wie ale, on musi sobie udowadniać. Może i miał, czy też ma to diabelstwo pod sktótem ADHD ale w tamtych latach lekarze nie umieli tego sprecyzowć. Teraz? Teraz jest stres, a przecież zdał egzaminy końcowe na B+ mając stresującą pracę.

Wróciliśmy do mnie do domu. Odjechał. Byłam spokojna, dojedzie. Obiecał, że jak dojedzie do siebie wyśle smsa, nie wysłał. Zapewne poszedł spać, był wykończony całym dzisiejszym dniem.

On wie, że musi iść teraz do rodzinnego lekarza, po pomoc.

Jeju jak mi jest smutno, nie mogę synkowi pomóc, mimo że pomagam. Córcia się martwi, pyta czy dojechał do domu, tylko skąd ja mogę wiedzieć. Nie dzwonię, jeśli śpi to i tak nie odbierze, telefon ma wyłączony volume. Żyje bo policja u progu mego domu nie stoi.

Córcia mnie skrzyczała. Dlaczego nie zadzwoniłam na 911 a sama powiozłam jego na pogotowie. Ot durny zwyczaj, że to będzie szybciej. Nie było korków, miałam szczęście. Mieliśmy szczęście, że to nie zawał. Miałam szczęście, że pozwolono mi zaparkować na miejscu nieparkowym. Miałam szczęście, że synuś lepiej się czuje, bo nie dzwoni. Oby przespał noc w ciszy i spokoju.

A ja? Dla odstresowania nalałam coś alkoholowego do kieliszka. Bo mi płakać się chce.

To był bardzo stresujący dzień.

4 thoughts on “Pogotowie ratunkowe

    • Dziekuję, dziekuję serdecznie. Dziś syn czuje się lepiej, ból od szyi do połowy pleców się wciąż utrzymuje, brał przypisane lekarstwa. Doktor z pogotowia uprzedzał, że ból może utrzymać się jeszcze przez kilka dni. Będzie dobrze, musi być dobrze. Tak myślę, że na stres oprócz egzaminów końcowych miała wpływ decyzja zwolnienia pracownika. Zawsze takie sytuacje przeżywa. Dziś zwolnił. Rozmawialiśmy o tym przez tel, musiał lenia i obiboka zwolnić. Teraz czeka go wizyta u lekarza rodzinnego.

      Like

      • Dobrzy ludzie często w taki sposób odchorowują trudne dla nich decyzje. Jeśli to stres, to polecam herbatki ziołowe – czysta suszona lavenda na noc działa cuda. I kilka chwil w ciszy z własnymi myślami i oddechem. Sprawdziłam na sobie, dlatego polecam. Mimo, że brzmi oklepanie, uważam, że póki człowiek młody, to lepiej próbować takich sposobów, niż leków, które maja tyle skutków ubocznych 😦 Trzymam kciuki.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s