Niby taka mondra nr2

Cały dzień pracowałam na yardzie, instalowałam krawężniki metalowe. Mzyka grała, nie za głośno i nie za cicho. Sprawdziłam z oddali na jaką odległość moja muzyka jest słyszalna. Było OK. Nikomu nie przeszadzałam, oby wszyscy tak postępowali. Rozumiem przecież, że moja muzyka nie musi być miła dla ucha sąsiada. Skakałam, tańczyłam, śpiewałam, a że wkoło mam wysoki płot nikt mnie nie widział moich wygibasów, no może z jednej strony. Sąsiad (murzyn) sporadycznie przebywa w domu. Nie wiem i nigdy nie wnikałam, pracuje na wyjazdach czy ….Jeszcze przed postawieniem płotu, często z nim rozmawiałam, miły, za miły. Nie spodobała mi się jego dziwna uprzejmość. Czasami jak przebywa w domu, na yardzie krzyknie słowo powitalne w moją stronę.

W pewnym momencie wyczułam wzrok na swojej osobie, nie jest to odległość, żeby ręką sięgnąć. Wstrzymałam się w swoich tanecznych obrotach z młotkiem w ręku, spojrzałam w stronę z której byłam ściągana wzrokiem. Dreszcz strachu przeszedł przez moje ciało. Siedziało tam dwóch czarnych, który sąsiad a który nie, z daleka trudno było rozróżnić. Krzyknął słowo powitalne i pomachali ręką na powitanie. Zignorowałam. Już nie byłam taka rozbawiona, skupiłam się na pracy. Starałam się chować za gałężmi liści. Obserwowali, czułam, czułam ich wzrok.  Wcześniej niż planowałam, zakończyłam prace polowe. Później usiadłam na kanapie pod parasolką, słuchałam muzyki. Byłam wciąż obserwowana kiedy tylko wstawałam z kanapy.

No ile metrów?  200-300, trudno powiedzieć z dokładnością. Z oddali wiadomo, że mężczyżni siedzą, czarni ale rysów twarzy nie rozróżnisz – za daleko. Drzewa, liście i odległość zacierała ostrość.

Ostatecznie zdecydowałam schować się w domu. Może siebie napędziłam, ale zaczęłam się bać, nie wiem czego, ale bałam się. Zawsze powtarzm sobie i innym, że jak zabiją to małe piwo, ale jeśli skaleczą, to dramat dla siebie i innych.

W pewnym momencie pieski skoczyły do drzwi ze strasznym jazgotem. Myślałam, że ze strachu umrę. Mimo później godziny zadzwoniłam do MM. Opowiedziałam swoje obawy, prosił abym wzięła pieski do sypialni.

Pożniej wysłałam do córci e-maila, z loginem do iphona. Bardzo rzadko blokuję komórkę, tym razem, zabiją komórkę zabiorą a tam wszystkie numery tel, adresy i inne wiadomości, które nie powinny wpaść w obce ręce. Usnęłam. Budziłam się kilka razy. Zapalałam i gasiłam światło.

Po7am MM zadzwonił, w tym momencie dziwne stukanie do drzwi. Serce uciekło w stopy. Pieski skoczyły do frontowych drzwi ze szczekaniem ale i od razu przestały hałasować. Mając MM na linij spytałam kto. Maaaamaaaa!!! Moja córcia przyjechała sprawdzić, czy żyję.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s