Wczesnym rankiem 

Obudził mnie alarm z iphona, zadzwonił pierwszy raz, później drugi. Wiedziałam, że czas wstawać, zaraz przywiozą korę. MM zadzwonił chwilę później…jadą, zaraz będą, nie wychodź naga🤣😂zażartował…

Wyładowali, pojechali. Po 7am śmieciary zaczęły hałasować. Pierwsza zabiera recycling, druga ogólne. 

Śniadanko na decku i podziwianie, wschodu słońca. Będzie gorąco. 

W inernecie … w Londynie pożar. Wieżowiec palił się jakby zbudowany był z tektury – dziwne. Nie ważne jakiej narodowości ludzie w apartamentowcu mieszkali, ogromna tragedia. 

Wczoraj poprawiłam ścieżkę. Nie podobało mi się ułożenie kilku płyt. Prawie od nowa musiałam ułożyć, teraz jest ładnie. Dziś ciąg dalszy ścieżki. Nie rozumiem tylko dlaczego pośladki bolą od tej pracy. 

Dochodzi 8am, czas nałożyć ciuchy robocze i …do roboty. Moja mama powiedziała….ty tylko pracujesz i pracujesz… Pracuję zanim mogę, mam projekt do wykonania, trzeba zakończyć. Siedzieć i nic nie robić będę jak, nie będę mogła pracować. Takie dni miałam rok temu. 
Jestem na rozwidleniu ścieżki, mam trudności z układaniem płyt. Później będzie łatwiej. Płyty woziłam wózkiem, wzięłam taczkę, ale jedno koło w taczce trzeba napompować. Nie potrafię obsługiwać sprężarki i nie chcę się uczyć. Mam obawy, że mogę wylecieć w powietrze. Muszę dać jakoś radę do piątku. MM napompuje. 

Kolana podrapane, nogi poobijane, paznokcie mimo że w rękawicach pozdzierane, piasek w ustach, nosie, oczach, butach, rękawicach, włosach. Zęby trzeszczą, najgorzej jak trafi się mikroskopijny kamyczek między zęby, nie da się tego uczucia opisać, bo że skrzypi to mało. Pot ciurkiem cieknie, wycieram się ręcznikiem a w nim worek piasku. A mówiłam, że jak wyjdę na prostą to będzie łatwiej. Moja prosta to jest kręcona wstążka. 

Przed 5pm schowałam się w domu. Mogłabym pracować, ale było niebezpiecznie gorąco. Chorób mi nie trzeba. Nie mogę powielać błędów mojego Tatusia. Był bardzo uparty, pracował ponad swoje siły, mimo gorąca i wieku.

           Jeśli chcę być zdrowa, muszę pracować z rozsądkiem. 

Odkurzacz słabiutko ciągnie, w całym domu piasku jak w piaskownicy. Trzeba pojechać po filter i kupić coś na kolację. Lodówka świeci pustkami. 

Kupiłam filtr i worki do odkurzacza, zajechałam też na obiado-kolację. Nie będę nic gotować i przyrządzać sobie, nie mam chęci. Słońce już skryło się za chmurami, wyszłam na zewnątrz ze swoim zamówieniem. Zjadłam zupkę, porcja maleńka ale już sałatkę zabrałam ze sobą. Oczami to bym zjadła, żołądek pełny. W domku zjem, popijając winkiem. 

Piękna pogoda, że nie chce się wsiadać do nagrzanego samochodu. Szkoda tylko, że siedzę tak samotnie. 

8pm błyskało, grzmiało i lało. Wszystkie urządzenia elektryczne jakie można było wyłączyć, wyłączyłam. Latarkę postawiłam obok i dziwne, nie niepokoiłam się grzmotami w przeciwieństwie do piesków. Stały jak na baczność, spoglądały w stronę drzwi, okien, na mnie. Siedziałam spokojnie popijając czerwone winko. 

Dróżka zdała egzamin!!!!! Nic nie popłynęło, nie rozpłynęło. Wzniesienie na karmnik również, wciąż na tym samym miejscu. 

Czas na odpoczynek. Jutro jadę do pracy. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s