Roboczo

MM powinien tutaj być wczoraj, wraca dzisiaj. Niby rozumiem jego pracę, ale wczorajszego wieczoru z tego faktu, że będzie w domu dzień później, nie byłam zadowolona. Za dużo samotnych poranków, dni, wieczorów. Martwię się, ciężko pracuje, nie ma chęci na jakąkolwiek gimnastykę. Rozumiem, tylko może mieć problemy z sercem. Siedząca i stresująca praca po 12 godzin dziennie, może doprowadzić do choroby. 

MM obiecywał, że mi jutro pomoże przy korze. Dziś deszczyk siąpi i bardzo dobrze. Przymusowy odpoczynek. Potrzebny i wskazany. 

Jednak wyszłam na podwórze 24C i przy częściowym zachmurzeniu nie jest gorąco. Po południu będzie 26C. Wietrzyk o zapachu oceanu chłodzi, można pracować i odpoczywać. 

Dywanik z decku mokry, rozwiesiłam na balustradzie. 

Do południa oprócz kawy nic nie miałam w ustach. Układałam chodnik, kiedy żołądek przypomniał się o siebie. Wczorajszy kurczak  i resztki z obiadu szybciutko podgrzałam szybciutko w mikrofali. Szkoda tak pięknej pogody, no i układanie idzie mi dość sprytnie.

MM nie odpowiedział na porannego smsa, dochodzi pora obiadowa, może zadzwoni. Widzę go, jest w biurze. Wczorajszego wieczoru rozmawialiśmy, jeszcze jak długo pracuje nie miał tak upierdliwego, trudnego, problematycznego klienta (przedsiębiorstwa-fabryki). Pracował prawie na całym świecie i nie zdołał przypomnieć, aby było tak źle. Miał wysłać emaila do rekrutora aby zaczął poszukiwać coś normalnego, może być dalej od domu, może być na miejscu ale normalnie. 

A co ja na to? MM pracować musi, w domu zwariuje. Nie lubi “prac polowych” i nie będzie się tym zajmować. Komputer i fotografia, to są jego zajęcia, praca, hobby. Wiem, że potrzebuje przynajmniej tygodniowego odpoczynku. 

MM zadzwonił, napisał, jestem spokojna. Wiem, że MM będzie jeszcze kilka tygodni ciężko pracować przed komputerem, moim zadaniem natomiast, będzie…odrywać od pracy. Napimpować koła w tacze, poroznosić korę po yardzie, pozanosić abym nie musiała sama ciągać i dźwigać płyty kamienne, podjechać do sklepu po małe kamyczki i żwirek, chyba wystarczy na jutro prac fizycznych. MM nie lubi ale…. będzie musiał.

4pm słońce już nie chowa się za chmurami☀️☀️☀️☀️28C. Gorąco, pracuję w cieniu, często chowam się w domku. 

Zanim MMa odebrałam, posprzątałam narzędzia, prysznic i… zaraz był w domku. Na kolację pojechaliśmy Buffalo Wild Wings. Zozmawialiśmy o MM i mojej pracy, naszych urodzinach, moim wyjeździe do Polski. Niby termin wyjazdu daleki, ale się bardzo szybko zbliża. 

Jutro MM mi pomoże!!!! Jestem zadowolona.

Nie jestem już sama!!!!!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s