Paluszek, opuszek

Nie samą pracą człowiek żyje przecież, tym bardziej, że zmiażdżyłam sobie małego palca u prawej ręki. No stało się, dobrze, że nie stopy lub nogi. Płyty kamienne są bardzo ciężkie, a musiałam je podnosić, przkręcać czy przesuwać. Nie płakałam z bólu, bo co to by dało. Wsadziłam palca do ust i trochę ulżyło. Wciąż spuchnięty i czerwony. Staram się przy innych wykonywanych czynnościach odchylać go, boli. Z miesiąc i przestanie. Czasami jak opuszkiem palca w coś dotknę to z bólu aż pisnę. Dobrze, że już jestem na ukończeniu mojej dróżki.
Jeszcze kilka dni i będzie ukończone. To tyle o moich pracach “polowych”.
W tą sobotkę MM wrócił z Meksyku. Zawsze przesiadał się w Cancun, z uwagi na niebezpieczne porachunki mafijne w tym mieście, tym razem przesiadkę miał w Mexico City. Oczywiście, że się martwiłam. Meksyk nie jest krajem bezpiecznym. Ludzie wciąż wybierają ten kraj na wakacyjny odpoczynek, uroczystości weselne itp.. Osobiście wolę inne regiony. Już właśnie wykupiliśmy 7 dniowy pobyt na Arubie, wprawdzie na wiosnę, ale już żyję wyjazdem. Nie długo, bo za miesiąc, czeka mnie wyjazd do Polski, myślę, że odpocznę. Nie planuję, żadnych remontów i porządków w ogrodzie. Jeśli coś, to poproszę brata stryjecznego. On dogląda ogrodu pod moją nieobecność,więc i w razie potrzeby, pomoże kiedy będę na miejscu.
Przez weekend odpoczywałam, jeśli odpoczywam cała rodzina wie, że muszę być baaaardzo zmęczona lub chora, innej możliwości nie ma. Tak, nie ukrywam byłam bardzo zmęczona. Tydzień miałam pracowity, a jeszcze w piątek wysprzątałam cały dom. A jest co robić. To nie tak, że jest bałagan lub brud. Mając dwa pieski, zawsze jest odkurzanie, pranie poduch, zbieranie zabawek i ewentualnie jakiś gałązek, szyszek, kamyczków. Paprochy przyczepjają się do sierści nóg piesków i mam ich czasami wiele.

Takie to są uroki posiadania piesków.

Ten tydzień będzie spokojniejszy. 2 sierpnia mam wolne – moje urodziny. Wybieram się z moimi dziećmi na wystawną kolację. Party robię 19 sierpnia. Do tego dnia moj back yard ma być gotowy i zapięty na ostatni guzik. Jeszcze menu nie zostało opracowane, ale to najmniejszy kłopot. Zamówione zostały gołąbki, chlebek. Tort upiecze żona przyjaciela MM. Nie lubię jej wypieków, mimo że jej torty są przepięknie udekorowane (prowadzi firmę) lecz nie zjadliwe, za dużo cukru.
Wiem, że upiekę swój tort owocowy. Dawno dawno temu, zamieszczałam przepis wraz ze zdjęciami na starym blogu. Palce lizać.
MM dziś znów wyjeżdza, do czwartkowego wieczora będę sama.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s