W przeddzień urodzin

Śniadanko na decku, pogoda sprzyjająca jeszcze nie gorąco, 22C mogłoby być cały dzień. Zapowiadają 32-34, lecz i tak powietrze jest już inne, jesienne. Takie lubię.  

Czeka mnie praca na patio i dokończenie dróżki. Wpadłam na pomysł. Jak słońce będzie świecić w miejsce gdzie pracuję, przeniosę duży parasol. Ciężki wprawdzie, ale dam radę.

Nie mogę już mieć żadnych przestoi. 

Zrobiłam krótką przerwę w pracy. Spojrzałam na czek leżący na stole, jak zawsze wpłaciłam onlinem do banku, coś mnie tknęło spojrzeć na moje konto kredytowe. Nie używam od jakiegoś czasu, do spłaty została niewielka kwota. Spojrzałam na balans. Takiej kwoty się nie spodziewałam. Prawie 6 tys. Uciekło mi z konta. Poddenerwowana obejrzałam swoje wyciągi z dwóch miesięcy. Czerwiec ok ale lipiec, nie było ok, była tragedia. Ktoś świetnie się bawił w San Francisco. W sumie ponad 5 tysi rozpuścił. Zadzwoniłam do banku, tłumaczyłam i wyjaśniałam, ostatecznie rozpłakałam się, wiedziałam i wiem, że zwrócą caluśką ukradzioną sumę. Ale nie o to chodzi, chodzi o to że złodziejstwa nie popieram w żadnej formie, staram się być całe moje zycie być w porządku i tego oczekuję od innych, a tutaj ktoś upatrzył mnie na swoją ofiarę. Nie łatwe jest wyjaśnianie zaistniałej kradzieży z konta. Odsyłana byłam od jednej do drugiej osoby i każdej trzeba tłumaczyć i podawać swoje dane osobowe. Nie mam i nie chcę mieć karty kredytowej do tego konta, ponieważ, dwa lata temu również zniknęły mi pieniążki, mała kwota. Bank oddał. Teraz sytuacja się powtórzyła, mimo że numer konta został zmieniony. Jednym słowem, ktoś z bankowców mnie upatrzył.

W momencie kiedy byłam na telefonie z bankiem a trwało to ponad 2 godziny, dzwoni córcia. Nie mogę odebrać, więc wysyłam wiadomość że jestem na telefonie itd. Co odpisała?

– miałam wypadek

Niespodziewałam się takiej wiadomości, kiedy ponad 5 tys$ znkinęło z mego konta. Rozmawiając z pracownikiem banku, piszę z córcią. Mężuś nie odbiera telefonu bo ma konferencję a corcia potrzebuje aktualnego ubezpieczenia. Zalogowałam się do ubezpieczela ale z poddenerwowania nie potrafiłam odnależć opcji, print car insurance. Córcia milczy, a kobieta pyta o mój ssn (ostatnie numery). Nic nie wiem, czy cała, pytam czy potrzebuje pomocy, czy mam jechać. Suche literki – nie martw się.

Tak, tak nie martw się, pracownica banku pyta o adres, a ja widzę roztrzaskany samochód. Pracownica pyta o panieńskie nazwisko mojej mamy, a ja widzę córcię z krwawiącą głową. Koszmar.

– help, help – piszę do mężusia i tak z 10 razy.

Odzywa się.

Międzyczasie córcia skontaktowała się z MM. Dlaczego MM był potrzebyn, ponieważ córcia jeździ samochodem mężusia, a tyle razy mówił, żeby przepisać na córcię, ale ona, że nie chce i nie potrzebuje. Przeciesz i tak jeżdżę to po co mam przepisywać – to córci argument. Absrachując, moje dzieci nie są zwolnnikami posiadania cudzej własności, mają to po mamie.

Wypadek – stłuczka się wyjaśniła, moja sprawa z kradzieżą również. W przeciągu 10 dni pieniążki z powrotem wrócą na moje konto beż żadnych dodatkowych obciążeń, tylko – dlaczego tak się dzieje, że całe swoje życie pracuję nie powiem, że lekko. Kiedy pracowałam na 3 etaty, wykładowca, doradca podatkowy i księgowa. Nie potrzebowałam pomocy, a ktoś o tak sięga nie po swoje. Nie ma sprawiedliwości. Nie życzę źle złodziejowi, życzę jedynie jaśniejszego umysłu i zastanowienia się nad upływającym życiem, tylko – co młody człowiek może powiedzieć o upływającym czasie?

Córcia miała stłuczkę z winy innego kierowcy. Dopiero co wyjechała z parkingu, gdzie pracuje, ustawiła się za samochodem przed nią na czerwonym świetle. Młody mężczyzna miał manualną skrzynię biegów i zamiast jechać do przodu jechał do tyłu. Uszkodził zderzak, a że samochodód jest MM córcia dzwoniła z zapytaniem czy wzywać policję i o aktualne ubezpieczenie. W moim stanie to jest normalne, że nikt nie posiada aktualnej więc mandatu nie dostała. Młody mężczyzna który spowodował stłuczkę dostał mandat za jej spowodowanie, również nie miał aktualnego ubezpieczenia.

Córcia po wyjaśnieni przyjecha do mnie, obejrzałam uszkodzenia – można powiedzieć, zderzak do wymiany i to wszystko. Co w środku pod maską nie wiem, nie znam się lub się znać się nie chcę.

Pojechałyśmy z córcią zrobić test emissions i opłacenie taxu za mój i ''córci'' samochód.

Wyszłam na yard z opóźnieniem bo dopiero po 5 pm. Rozwiązanie brzegów schodków przyjęłam MM. Probowałam swoje ale to był niewypał.

MM stwirdził (przez tel) potrzebuję odstresacza, a więc lampkę wina.

Słucham mojej muzyki, druga lampka wina Martini Rosso, a mimo tego chce mi się płakać. Za dużo stresu było dziś.

A PRZECIEŻ JUTO MOJE URODZINY

MOJE URODZINY

URODZINY.

Podobno krzyczałam po urodzeniu prze 4 miesiąca. Byłam zdrowa a wrzeszczałam.

Nie podabał mi się ten świat.

Całe życie byłam zbuntowana, miałam swoją wizję świata. Teraz też inaczej postrzegam ten świat, tylko, tym światem najpierw są moje dzieci, MM a później cała reszta. Czasami jest MM, dzieci i cała reszta.

Chece mi się płakac\ć, to jest mój odstresowacz.

Ogólnie – świat w obecnym czasie jest diabelsko agresywny.

Jak dostować się ?

BYĆ SOBĄ

2 thoughts on “W przeddzień urodzin

  1. Ojej, to rzeczywiście intensywne urodziny! Współczuję a jednocześnie cieszę się, że problemy udało się rozwiązać. Serdeczne życzenia urodzinowe i jak najmniej stresu.🍾🥂💐

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s