Lekarz i babka…

Idzie jesień. Co raz więcej liści na tarasie. Aksamitka i nowe kwiatki jesienne kwitną. Poranki i wieczory chłodniejsze 22-24C. Powietrze mniej rześkie i przyjemne nie duszące. Nie planuję, żadnych prac, odpoczywam. Myślę jedynie, trzeba to zrobić, przeunąć, pomalować, naprawić. Boję się sobie zaszkodzić, moja rekowalenscencja po pack yardzie wciąż trwa. Dziś mam wizytę u specjalisty od kręgosłupa. Potrzebna mi więcej tabletek, od bólu też, te od bólu dostępne w każdej aptece to musiałabym garść połknąć, nie wiadomo czy taka dawka by zadziałała, zaszkodzić na pewno. Liści z deck nie dmucham, siedzę wśród nich i jest mi tak dobrze. Przed wyjazdem muszę jedynie chodnik tarasowy zwinąć i wstawić do garażu.

Kawkę popijam, słucham śpiewu ptaku, w oddali szum samochodów. Patrzę wokół, jest mi dobrze i spokojnie. Dziś mam off, nie muszę się spieszyć.

Posadziłam 12 krzczów dąbrówki rozłogowej ( rośliny płożące). Nie wiadomo czy wszystkie się przyjmą, za długo trzymałam w plastikowych doniczkach. Kilka na pewno da radę sie ukorzenić. Od jutra deszcze, woda będzie pomocna, ożywi. Dziś jeszcze mam upiec babkę ziemniaczaną. Syn zajedzie po szkole do mnie, córci jutro zawiozę. Z babką rozpocznę zabawę po powrocie od lekarza. Trochę popakować się, w pierwszej kolejności wymienić walizkę. To są plany na dzień dzisiejszy. 

Przed wyjazdem do lekarza, całkowicie zakończyłam porządki office. Nie muszę już nic układać ani porządkować. 

Do lekarza pojechałam inną trasą, omojając korki. Muszę powiedzieć że moje miasto plasuje się w pierwszej dziewiątce najbardziej zakorkowanych miast na świecie. Objazd zajął mi tylko 45 minut. Około godziny czekałam w gabinecie na lekarza. Zaczęłam się niepokoić. Wszedł

– nareszcie jesteś, witam – powiedziałam

Opowiadałam na pytania i pokazałam zdjęcia back yardu. Nie mógł uwierzyć, że to ja zrobiłam. 

Poprosiłam o pomoc, bez pracy życie nie ma dla mnie sensu, w głowie mam 1000 pomysłów, muszę pracować to daje mi radość i uspokaja, może nie śpię spokojniej ale jest łatwiej usnąć po fizycznym zmęczeniu. Lecę do Polski, podróż długa nie wiem jak dam radę, może nic nie będzie boleć, a jeśli będzie co mam robić….opowiadałam, pytałam. 

Po wywiadzie poprosił abym jeszcze raz pokazała zdjęcia, teraz obejrzał dokładniej i  wszystkie, z uśmiechem na twarzy powiedział – chciałbym, żebyś u mnie tak zrobiła na yardzie. 

– Dlaczego mąż ci na to pozwala – spytał (zna mego męża) 

– Nie może nie pozwolić, to jest to co daje mi radość. 

Rozmawialiśmy jeszcze dość długo. 

Przypisał mi medykamenty i specjalny pas na podróż. 

Na pożegnanie, przytulił. 

Lubię mojego doktora i wiem, że on mnie też. 

Powrót był dłuższy, obrałam inny kierunek. Godzina szczytu, nie udało się całkiem ominąć korki. Gdybym pojechała autostradami byłabym w domu o godzinę lub dwie później. Nie mogłam pozwolić sobie na takie spóźnienie. Synuś po szkole ma zajechać, obiecałam babkę. Bez przebierania się, szybko naobierałam ziemniaki, starkowałam w maszynie, pokroiłam kiełbasę i mięsko, wymieszałam. Piekło się godzinę. Przyjechał synuś z Valerią. Oprócz babki dałam jeszcze co nie co. 😁

Jutro trzeba wstać wcześnie i przed pracą, upiec babkę dla córci. Gorąca jest lepsza, smaczniejsza. 

Nie wystarczy dobrze gotować, trzeba umiejętnie zaprezentować. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s