Przyjazd

Od trzech dni jestem po tej drugiej stronie. Odebrała starsza siostra. Pojechałyśmy od razu do mamusi. Mamusia nie zmieniła się, wagi, zmarszczek nie przybyło. Tak jakby wszystko stanęło w miejscu od 2 lat. Nie pochyliła się bardziej, jedynie chodzi bardzo wolniutko, zrobiła wielkie głupstwo,  prawie dwa tygodnie przed moim przyjazdem. Mamusia ma straszną ostoporozę (lekarze zaniedbali), nie wolno jej dźwigać i obracać się w pośpiechu. wszystkie czynności musi wykonywać w spowolnionym tempie, nie rozumie tylko zdrowy człowiek, jak takie zycie jest utrudnione. Mamusia chciała podnieść doniczkę, dość dużą, przeładowaną ziemią. Nic nie gruchnęło w kręgosłupie, przestawiło się, po nocy sie polepszyło więc, poczuła się na tyle dobrze, że w pośpiechu się schyliła, nie odchyliła się. Wezwana lekarz przypisała lekarstwa i zaleciła kilkudniowe leżenie. Poszło na poprawę i dobrze. Dziś kupiłam mamusi pas na kręgosłup. Mówi, że pas jej pomaga. Cieszę się, będę musiała sobie taki kupić, wprawdzie mam, ale ten jest szerszy i posiada więcej fiszfinek, mój tylko dwie. Kupię również pas na biodra, jak mi się nie spodoba to mamusi oddam. Wizyta u mamusi w pierwszy dzień mego przyjazdu była króciutka, oczekiwałam majstra, należało przyszykować dom do używalności. Podłączyć piec gazowy, odpowietrzyć grzejniki (tak, tak, grzeję, nie jestem przyzwyczajona do chłodów a tutaj zimno i deszczowo). Nocowałam w swoim domu.

Drugi dzień, dłuższa wizyta u mamusi i powrót do siostry domu aby jej dom przyszykować do zimy, wyjeżdża. Ten sam fachowiec jakby nie ten sam, nie pijany ale nie  kontaktowy. Nie słuchał nikogo robił swoje, rozkręcał krany spłuczki i jeśliby mógł powyrywałby rury ze ścian. Krzyczałam na niego i wyciągałam z łazienek, a on jak w transie. Nie rozumiał co się do niego mówiło. Chociaż wiele razy mówiłam do niego po angielsku, on patrzył na mnie wytrzeszczonymi oczami. Nabrudził, zostawił straszne pobojowisko, wszystko co możliwe porozkręcane, bić się przecież nie mogłam z idiotą…naćpanym facetem. No nie wiem, w jego wieku ćpać? Wszystko możliwe, teraz świat się zmienił. Za wykonane? nie dokręcone rury z których sączy się woda, przecieka również przy piecu, spłuczka nie dokręcona, pogubił uszczelki leży na desce sedesowej.  Jeszcze nie zapłaciłam. Umówiłam się na jutro, nie zapłacę umówionej kwoty. Naprawy usterek nie potrzebuję.

Po pomachaniu siostrze na pożegnanie, zdecydowałam się na długi bo 8 kilometrowy spacer. Pogoda była znośna, wiało, chłodno ale nie padało.

 

Dzisiejszy dzień,  zaczęłam od szukania innego fachowca. Zadzwoniłam do przedstawiciela w Polsce firmy produkującej piece gazowe jaki posiadam. Okazało się, że  w moim mieście “mój fachowiec” nie jest serwisantem (a przecież podawał się za takiego) i nie ma podpisanej umowy na takie usługi. W tej chwili to jest i tak nie ważne, ponieważ gwarancja wygasła 3 lata temu.  Otrzymałam numer telefonu do autoryzowanego serwisanta. Rozmowa była jak najbardziej fachowa, przyszykuje mój dom do zimy na okres mojej nieobecności. Póżniej do sklepu, do mamusi i powrót do domu. Upiekłam kajzerki, postawiłam zakwas na chlebek, porozmawiałam ze starszą. Jest już na miejscu leciała piętrowym samolotem. Co jak co, latałam chyba wszystkim, teraz miałam łóżko z pościelą w samolocie, ale….piętrowym  nie latałam.  Miejsce miała na piętrze, rzekomo niezapomniane wrażenie. Cieszę się, że i jej trafiło się coś przyjemnego.

Pokazałam moje kazjerki na skype, rozochociła się, kupi maszynę do pieczenie, dam jej wszystkie wypóbowane przepisy. Będzie piekła. Cieszę się, że zmieniła zdanie i jest bardziej pozytywnie nastawiona. Dobrze.

Jestem sama w wielkim domu. Różnica czasu 6 godzin. Dzieci czasami zapominają i dzwonią o dziwnych porach. Kładę się o 3 am wstaję między 9 a 11 am. Zanim sie przestawię, trzeba będzie wyjeżdżać. Córcia i MM czasami podglądają moją lokalizację. MM teraz jest w biurze, czekam do 1am. Będziemy mogli spolojnie porozmawiać, w czasie lunchu, szybciutko.

Siedzę przed laptopem, patrzę na ściany, słucham muzyki

Zastanwiam się, tutaj sama, tam sama, cztery ściany, muzyka, lapka wina. Mimo wszystko jestem szczęśliwa i radosna. Nie nudzę się ze sobą, zawsze mam co robić. Tak jak postanowiłam przed wyjazdem, ztarłam kurze tylko te niezbędne, podłogę w kuchni zmyłam, łazienkę tylko jedną wytarłam troszeczkę. Odpoczywam i relaksuję się. Pomagam mamie, nikt mnie nie wciągnie w żadne konfliktowe dyskusje. Jednym słowem robię to co powinnam, jest mi dobrze.

Człowiek powinien żyć w zgodzie ze sobą, reszta  spraw się ułoży.

 

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s