Pieski

Walczę z pchłami i MM. Podobno psów nie lubię i nie pozwalam im chodzić i brudzić wszędzie. Tak, tak najlepiej żeby załatwiały się w domu, brudziły i znosiły wszystko z podwórza. MM byłby wniebowzięty i spał wraz z psami w tym kale i brudzie. A pomyśleć, że tęskniłam będąc w Polsce za domem. Na drugi raz wezmę poprawkę. Popłakałam się z tej niemocy, niezrozumienia, że nie chcę psów w sypialni. Mów do księżyca, a właściwie wyj do księżyca. Teraz rozumiem dlaczego jego córki nie mogą się odnaleźć, szukają wciąż drogi życia dochodząc do 40tki. Pozwalanie na wszystko nie jest dobrym sposobem na wychowanie, żadnego żyjącego stworzenia na tej ziemi. Każdy musi znać swoje miejsce, obowiązki i swoje prawa. Jeśli nie jest to ustalone nawet w takim wąskim kręgu jakim jest dom, to zachwiana będzie wszelka równowaga. No i w moim domu zachwiało się, nawet muszka mi do kieliszka wpadła.

Upiekłam dziś chlebek pszenny na pszennym zakwasie i kajzerki. Córcia po te smakołyki jutro wpadnie. Chlebek pieczony był w stresie więc skórka za twarda ale do jutra rozmięknie, przykryję mokrą ściereczką.

MM napsuł mi krwi, jak to się mówi. Nie wiem o co mu chodzi ale… wiem, że mniej się mówi to i krótsza dyskusja. Dla mnie pasuje, MMowi nie bardzo. Mniejsz o to, ja na podwórzu z lampką wina, on w domu przed tv. Trzeba ochłonąć.

Nie trzeba tęsknić za czymś czego nie doświadczyliśmy.

Tak na przyszłość.

Bo miałam w swoim polskim domu źle? Chciałam lepiej, to mam, to lepsze.

“Odkurzacz”

Chyba jestem odkurzaczem, wsysam wszystkie zamartwienia: Dana z Canady-problemy, starsza siostra-problemy, mamusia-będzie miała, zwariowała pranie dziś robiła jak gdyby robiła za praczkę, córcia-zmartwień nie ma ale za to szalone pomysły, jeśli je urzeczywistni, będą problemy, Sandra-złamała nadgarstek, potrzebuje pomocy, a ja nie jestem w stanie jej udzielić. Jestem zmęczona, muszę pomyśleć o sobie. 

Dana obchodziła nie dawno którąś tam rocznicę ślubu. Wydawało się, że wszytko w najlepszym porządku. Zgodnie gotowali i pieścili swoich dorosłych synów pidczas mojej u nich wizyty. Niańczenie się z dorosłymi facetami nie przypadło mi do gustu, tym bardziej, że starszy syn skrzyczał matkę w mojej obecności. Znamy się bardzo długo, nie omieszkałam wypowiedzieć zdanie na ten temat. Dla nich codzienność dla mnie brak kultury i szacunku. Wtedy wydawało się, że wszystko w porządku, może i było, na obecną chwilę nie jest, mąż Dany zakochany, bynajmniej nie w niej. Nie chce już z nim dzielić swego życia i łoża. Boi się o swoją przyszłość. Co będzie? Zapewne nic dobrego, Dana myśli o rozwodzie. 

Starsza, zięć nie potrafi bawić się ze swoim synem. Drażni się z nim, mały płacze bo nie rozumie żartów. Wykręca rączki dziecku niby w żartach, mały z bólu płacze. Okazało się, że w ten sposób był on sam karany gdy był dzieckiem. Siostra ma pełne ręce roboty.  Jeszcze wieke innych spraw jej się pogmatwało. 

Córcia, pomysł jak najbardziej do zrealizowania. Czy po zakończeniu go nie wpadnie w depresję? 50/50. To jest na razie pomysł i niech na tym to poprzestanie.

Sandra, nadgarstek złamała na lotnisku w Niemczech. Ma założony gips i czeka na mnie. Nie mam siły spotyjać się z kimkolwiek. Nie ważne, śniadanie, lunch czy diner. 

Do zmroku siedziałam na decku. Tak szybko ciemnieje. 

Do łóżeczka położę się wcześnie. 

Powrót

Tydzień mija jak wróciłam, wciąż nie mogę przystosować się do amerykańskiego czasu.  Nie miałam za to, większych problemów ze zmianą czasu w Polsce.

Budzę się 3-4am, o 8pm jestem padnięta, przeciągam 1h ale po 9pm, mogłabym spać na stojąco. Może dzisiejszej nocki spałabym już względnie normalnie lecz obowiązek kazał zerwać się o 3am i wykonać tel do Polski, przychodni gdzie mamusia jest leczona. O 3 am kazano mi zadzwonić o 5am mego czasu. Powiadomią doktor, będzie czekać na mój tel. No, zmrużyłam oczy na 15 minut. Zadzwoniłam, porozmawiałam, załatwiłam receptę bez maminej wizyty u lekarza. Młodsza siostra odbierze receptę wracając z pracy. Starsza mówiła: nikt nie będzie z tobą rozmawiać, wredne baby w rejestracji, nie załatwisz, zbędą ciebie….nic z jej “przepowiedni” się nie sprawdziło. Wystarczyło poprosić o pomoc w swojej sprawie, a nie nakazująco. Nikt nie lubi wykonywać rozkazów, rozkazy budzą niechęć, a w najgorszym wypadku agresję. Zrozumienie dla każdego stanowiska pracy, szacunek dla pracownika zawsze się opłaci.

Dzisiejszy dzień będzie dłuuuugi. Po powrocie z pracy planuję odpoczynek, spanko, walanko, chrapanko. Co z moich planów wyjdzie, zobaczymy.

pakowanie

Jeszcze kilka dni i wyjeżdzam. W sumie miałam zaledwie 2 dni wolnego. Każdego dnia do mamusi, a że nie mam czterech kółek podróż autobusami pochłania wiele czasu. Wczoraj obskoczyłam 3 cmentarze. Tatuś na miejskim, dziadkowie i teście na prawosławnym, szwagier katolickim. Każdemu zanieść kwiaty i znicze, porozmawiać, postać, zastanowić się chwilę. Tak zleciało mi ponad 4 godziny. Mało tego pogoda nie rozpieszczała. Katolicki cmentarz rozkopany, nie mogłam znaleźć grobu szwagra. Pomimo wczesnej godziny w stanach (6am) zdecydowałam zadzwonić do siostry. Tak, tak…

– staniesz przy wejściu to będziesz widziała na wzgórzu figurkę.

Weszłam i…. gdzie figurka?

Chodzę szukam, krążę, miotam się w te i z powrotem, znaleźć nie mogłam.

Odebrała skypa, pokazuję gdzie jestem i jak idę. No dobrych 10 minut nie mogłyśmy znaleźć. Widok ze skypa jest niestety wyrywkowy. Siostra już zrezygnowała ale ja nie. Cofnęłam się do wejścia i okazało się że nie ta brama.

Ostatecznie znalazłyśmy.

Później do mamusi z zakupami.

Powrót do domu i pieczenue chlebka tureckiego. Wszystkim posmakował.

Umordowana padłam do łóżka, kilka kartek książki zdążyłam przeczytać i oczy się same zamknęły.