Liście

Dzień sprzątania liści. Drzew dużo to i liści ogromnie dużo. W tym roku jest urodzaj na żołędzie i inne orzechy. Miliony tego dobra, żeby dało się to sprzedać to byłabym milionerką a może miliarderką. Można tego pozbyć się, tylko w jeden sposób, upchnąć do wora i wystawić przy śmietniku. Dmuchanie liści jest jak na razie bezowocnym zajęciem. Przed sobą mam dmuchawę a więc czysto a za mną, z drzew sypią się liście. Powinnam 2 razy w tygodniu pakowac liście do worów ale to jest bardzo ciężka praca. i nie ważne, raz czy dwa razy na dzień. Trzeba przecież podmuchać i się schylić. Same nie wpadną do worka. Można byłoby cały yard przykryć, czymś, a potem zwinąć wraz z liśćmi i wyrzucić. Folia być nie może, bo gleba potrzebuje wody i powietrza. A to byłoby najtaniej. Na razie jest jak jest. Gdy zaczęło padać to jeszcze pracowałam, ale MM mnie skrzyczał. Pogod wspaniała, deszcz cieplutki, więc nie miało znaczenia pada czy nie bo i tak spocona. MM nie pozwolił pracować. Spocona i mokra wzięłam się za porządki w domu. Jakoś trzeba zorganizować porozstawiane krzesła, walający się skrędony dywan na środku korytarza, szafka w poprzek stojąca w tvroomie. Z pomocą przyszedł MM. Posprzątałam i odkurzyłam dom od piwnicy po pierwsze piętro. MM zamówił,pizze a ja w międzyczasie wskoczyłam pod prysznic.

To był bardzo pracowity dzień.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s