Przed dzień sylwestra

Tak jak planowałam. Upiekłam dwie karpatki i usmażyłam pączków. Do karpatki córci użyłam lekkiego kremu, syna karpatka została pismarowana kremem budyniowym. Tak jak zamówilibtak i zrobiłam. Pączki polukrowałam jak zawsze, lukrem z soku z cytryny i cukru pudru. Słodziutkie i oczywiście, że smaczne. Córcia pod wieczór przyjechała odebrać, syn odbierze jutro.

Nie robiłam, żadnych zabiegów, typu maseczki czy masaże. Kiedyś przed wyjściem nałożyłam maseczkę z płatków owsianych, myślałam że skórę twarzy mi spali. Co dodają do płatków, trudno powiedzieć, mówią że owsianka zdrowa.

Resztę dnia przeznaczyłam na odpoczynek.

Nareszcie spokojnie

Tak, nareszcie spokojnie, beztresowo, sennie, słonecznie, mroźnie. Cisza w domu aż w uszach szumi, tylko zegar wydzwania swój, nasz, wasz, czas co 15 minut. Tyka, jak się wsłuchać to tykanie nie jest wogóle ciche. Za oknem słoneczko, ptaszki, wiewióry. Siedzę przed laptopem i organizuję zdjęcia z 2017 roku. Okazało się, że nie mam ich tak wiele. Najpierw choroba, później praca na jardzie całkowicie mnie pochłonęła. Między chorobą a yardem, wypady na koncerty na których nie wolno było robić zdjęć, spotkania na kolacjiach z dziećmi, gdzie nie chciało się pstrykać. Tak rok przeleciał. Zaczęłam szukać zdjęc z córci i syna urodzin i… omal ich nie wykasowałam. Miałam trudności z ich odnalezieniem w lesie katalogów i podkatalogów. Jakieś bzdety do trzymam na zapasowych dyskach a to co ważne, to potraktowałam jak śmieci.

Wyskoczyłam na zewnątrz naprawić przepalone lampki, okazało się przepalonych w jednym sznurze jest za dużo, powiesiłam nowy sznur. Wymieniłam na jelonku lampki z migających na stale palące się, migało fajnie ale do zdjęć lepiej aby było stałe światło. Chciałam jeszcze powsadzać cebulki tulipanów do ziemi, niestety 4 na plusie to nie dobra temperatura pracować w chłodzie i przed sylwestrem. Z ostatniego sylwestra trzeba było zrezygnować, choroba nas do łóżka położyła, tego sylwestra nie przepuszczę.

Na lunch wybraliśmy się do Waffle House, lubię ziemniaki tarkowane z dodatkami, kanapkę z serem żółtym i boczkiem. Nie lubię żadnych steków, szynek, burgerów. Kiedyś trafił się trochę nie świeży. Mój nos zawsze wywącha, nawet mięsko zjadliwe dla mnie nie jest zjadliwe. Czasami przekonuję siebie, że czepiam się, wymyślam, po zjedzeniu odchorowuję. Żeby żoładeczek czuł się komfortowo, jem tylko to co pachnie dobrze, w Waffle House tylko ziemniaczki i kanapka jak wyżej, żadnych sztucznych jajek i mięsa mielonego. Jeśli coś mi nieodpowiednio pachnie, nie jem.

Paznokietki przyszykowane do pomalowani, włoski już ufarbowałam, i wyszło bardzo dobrze.

Jutro muszę upiec karpatkę i usmażyć pączków. Nigdzie się nie wybierają na sylwestra, więc osłodzę nadejście Nowego Roku.

Sennie

ŚRODA December 27

Z rana MM powózł młodszą na lotnisko a ja pojechałam do pracy. Po powrocie poczułam się bardzo zmęczona, położyłam się odpocząć a przespałam 2 godziny. Myślałam, że w nocy będę miała trudności ze spankiem. Ależ skądże, spałam jak zabita.

Dni przed świętami, mimo że nie były stresujące kulinarnie, ale były stresujące mentalnie. Po świńskich plotkach, nie wiedziałam jak wszystko się odbędzie. Czy młodsza poruszy temat przy stole, czy córcia nie wybuchnie. Bo to na prawdę, poruszyło moją córcię bardzo, mnie również. Jak można tak oszkalować, jeśli stara nie chciała przychodzić na wigilję mogła po prostu powiedzieć, że nie chce. Płakać nie będę, nie zależy mi na kimś, kto mnie lekceważy. Uciekać do takich chamskich podstępów? Młoda udawała, przez cały wieczór wigilijny, że mic się nie stało. Nawet nie wytłumaczyła korzystanie z karty sklepowej mojej córci w Californii. Skąd miała numery lub kartę. Chamstwo, aż cieknie po plecach. Nic się nie stało, dla mnie się stało, takiego traktowania się nia zapomina. Wchodzi i na dzień dobry mówi do mnie….cześć polska kobieto… czy moje dzieci mówią do MM …cześć amerykański facecie…? Świnia❗️❗️❗️❗️Przytulanie się i gadanie kocham ciebie, nic nie znaczy. Tak jak powiedziałam MMowi, nie cierpię fałszywej miłości, nie lubię fałszu. To i tak było mniej przytulania i “kocham” niż na indyka.

CZWARTEK December 28

Dziś kupiłam sukienkę na bal sylwestrowy lecz jeśli będę jeść bez opamiętania jak to robię od kilku dni to….trzeba będzie kupić inną, większą o rozmiar sukienkę.

Tak tak, nie szata zdobi…..ale przecież, bezdomnego w brudnych szmatach nikt nie chce zatrudnić nawet na stanowisko tragarza.

Szata zdobi nasze ciało, zachowanie czyni nas uroczymi.

Przed Wigilią, Wigilia i po niej

Wraz z MCD obawiałyśmy się wieczornej kolacji wigilijnej. MCD zapowiedziała, że nie będzie odzywać się do młodszej MM, oszczerstwa jakimi nas obdarowała, mnie też ugodziły bardzo w serce. MM chodził smutny, pogrążony w myślach, mało się odzywał. Znów miał do mnie i MCD że esemesowałysmy do jego córek. Pokazałam treść textów, rozjaśniło się w jego głowie, że nikt nie nazwałyśmy żadnej z jego córek kłamcami. Co obie nagadały ojcu, to ich wielka tajemnica. Zastanawiałam się kogo zaprosić na Wigilię, aby nie było jak na pogrzebie. Sandra pojechała do rodziny, Jolanda wyjeżdża na Florydę, Gary idzie do znajomych, Ellen też nie – ma wielką rodzinę, tym bardziej w ostatniej chwili się nie zaprasza. Cała nadzieja w Roz.

Przyjechała młoda, rzuciła się na szyję, nie byłam zadowolona z tych uścisków. Nie przeszkadzała w przygotowaniach, MM nie twierdził, że młoda czuje się nie komfortowo. Zajęli się sobą, chodz’ili na śniadania, lunche i kolacje. W dniu kiedy młoda jechała do starej chciałam dać pierożki i jeszcze coś na stół wigilijny starej. MM stiwerdził, że nie bo będzie to znaczyło, że jej nie chcemy. Jeju❗️❗️❗️❗️toż to 36 letnia kobieta❗️❗️❗️❗️to nie małe dziecko. Przmilczałam jeśli nie to nie.

Bez pośpiechu i stresu, przyszykowałam stół wigilijny. Goście zajęli swoje miejsca. Było spokojnie, miło i sympatycznie. MCD unikała spojrzeń, pytań i rozmów z młodszą, mimo to było bezproblemowo. Wszystkie prezenty otwierał Ivan, kiedy otworzył swój prezent odemnie ( nie wiedział, że ja zrobiłam jemu taką niespodziankę) omal się nie rozpłakał. W pierwszej chwili zabrakło mu słów i tchu. To był japoński nóż kuchenny chef. Szkoda, nie zrobiłam zdjęcia. Córcia dostała oprócz drobnostek, robot Braun z dyskiem do tarkowania ziemniaków. Syn najnowszy iphone. Ja z MM sprawiliśmy sobie wcześniej zegarki apple, o czym pisałam. Cukierki, czekoladki, słoiki z dobrym miodem, ser wędzony, syropy smakowe do herbaty i kawy. Goście dostali drobne prezenty w postaci tlarzyków, świec zapachowych i innych drobnostek. Niestety, piszę niestety, ponieważ MSJ położył się na kanapie i …..zasnął. Nie dało się go obudzić. Synuś ma to do siebie, że nie da się go obudzić, na pytania odpowiada czasami z sensem czasami bez sensu. Potrafi chodzić, co uczynił i poszedł na dół i położył się do łóżka. Kiedy już wszyscy się rozeszli a ja sprzątałam w kuchni, syn przyszedł z obówiem w ręku, gdy był nachylony, spytałam kiedy przyjdzie po prezenty … za tydzień…. Nie mogłam zatrzymać, wiedząc, że śpi, pozwoliłam mu pojechać samochodem. Widziałam jego oczy, jego zachowanie, nie wolno budzić. Kiedy zadzwonił na drugi dzień, spytałam … pamiętasz? … tak jakby. Trzeba było mnie obudzić, gdy opowiadałam o otwieraniu prezentów. Próbowałam i ja i córcia.

Pierwszy dzień świąt, był spokojny i powolny. Młodsza pojechała do starej. Nic się nie wydarzyło.

Drugi dzień świąt. Przed południem MM wybierając się do starszej, spytał o pierogi i coś jeszcze. ” nic nie dostanie, nie chciała przyjechać to nic dla niej nie mam, sam powiedziałeś, że nie trzeba nic dla niej dawać”

– zmieniam zdanie – odpowiedział

– ale ja nie zmieniam, nic jej nie dam, nie lubi mnie i nie lubi mojego jedzenia i jej psa nie będę pilnować – odpowiedziałam

Nie wiem na ile szczerze i czy wogóle szczerze ale młoda mnie poparła, chociarz nie potrzebóję żadnych klakierów, dam sobie sama radę.

W tym czasie przyjechał synuś po prezenty i wałówę. Jego prezenty wciąż leżały pod choinką. Na prośbę córci nagrywałam wideo podczas otwierania prezentów. Prezenty były trafione. Jeszcze spotkał się z MM i młodszą. Wieczorkiem wybrałam się z nimi do meksykańskiej. Było sympatycznie.

Porządki

Robię porządki i wcale nie w domu ale na blogu. Kategorie za bardzo rozbudowane , panuje wielki bałagan, wszystko hautycznie robię. Tagi też dodaję zamiast dostosowywać do kategorii. Pozmieniałam, posortowałam lecz dopasowanie postów do kategorii i tagów potrzebuje czasu. Planuję zabrać się za to w nowym roku.

Pierogów dalszy ciąg

W pracy miałam dziś bardzo ciężko. Jechałam do domu bardzo szybko, przekraczając prędkość. Chciałam odpocząć, wziąć kąpiel a później nic nie robić. Kąpiel…to jest dłuuuugieeee moczenie się w wannie. 🛁🛀🛁🛀

Tak tak, chciałabym, tak leżeć. Otworzyłam lodówkę, a tam….ciasto wczorajsze na pierogi, zawinięte w folię. I takim to sposobem zamieniłam kąpiel na pierogi. Później jeszcze dorobiłam ciasta i znów zostało, zabrakło farszu. Ostatecznie pierogów miałam 180-200, po pewnym czasie przestałam liczyć. Pierogi z pieczarkami i kiszoną podsmażaną kapustą zaczęły królować w zamrażarce. Rozpoczęłam również gotowanie bigosu, krojenie kapusty poszło mi łatwo, użyłam robota do tarkowania, jedynie co musiałam zrobić, to pokroić kapustę na mniejsze kawałki. Półgłówki i ćwiartki były za duże. Szybko i sprawnie to załatwiłam. Ogromny wpływ miała organizacja nowej kuchni, wszystko pod ręką, zlew duży z przegrodą na mniejszą i większą część sięgający do połowy głąbokości zlewu, co w znacznym stopniu ułatwiało zmywanie naczyć z długimi uchwytami. Siatki w zlewach na całej ich powierzchni na łatwiejsze korzystanie. Duży blat gazowy był dużym udogodnieniem. Pięć palników o różnych wielkościach pozwalał na ustawienie kilku wielkich garów w jednym czasie, bez marnotrawienia tego czasu, jak to wcześniej bywało. Dwa piekarniki oczekiwały na uruchomienie, mnustwo szuflad ukrywało wiele produktów i ich użycia. Poruszałam się w kuchni jak baletnica ciesząca się z sukcesów, które wkrótce miały nadejść.

Pracowicie

5am

Przygotowania do świąt idą powolutku. Jedynie posmażyłam pieczarki i kiszoną kapustę na nadzienie do pierogów. Dziś po pracy będę kleić pierogi. Zamrożę. Resztę dań szykować będę w piątek, sobotę i niedzielę. Lubię świeże to pierwsze, drugie – można jedzonkiem cieszyć się dłużej. Nie lubię podgrzewanego lub zamrożonego.

Wyszorowałam lodówkę, robiąc więcej miejsca w lodówce. Trzeba też przejrzeć zamrażarkę. Co zostawić i zużyć, na święta. Czeka mnie odkurzanie i lakierowanie podłóg. Uwielbiam jak są jak lustra. 😁 Nie jest to ciężka praca ale zawsze . …. trzeba się naschylać, za czym mój kręgosłup ostatnio nie przepada. Znów mam mrowienie w palcach u prawej stopy. Nikomu nie mówię bo mnie skrzyczą. Ale obiecuję, dziś zrobię gimnastykę na kręgosłup.

Godzina już “łóżkowa”, nie dawno skończyłam gotowanie pierogów, dziś 90 szt. Nie liczę 35szt. malutkich do barszczyku.

Tylko tydzień

Och wiem, że są ludzie nielubiący świąt i ich nieobchodzący. Wiem też, że są samotni, którzy stawiają choinkę i robiący sobie prezenty. Bez względu na różne poglądy i powody, mam święta i choinkę każdego roku. Yard z MM wydmuchałam z (chyba) ostatnich liści. Od paru tygodni yard jest ozdobiony. Domek wewnątrz również, czas na choineczkę, czeka nagusieńka na przybranie🌲.

Caluśki dzień przyozdabiałam choineczkę, rozmawiając na skype z mamą a później z młodszą siostrą. Miło się gawędziło.

Choineczka ubrana🎄🎄🎄🎄🎄

Paczka

Wysłana paczka dotarła do celu na początku tego tygodnia. Była do odebrania na poczcie już wcześniej ale siostra musiała wyjechać do Wawy. Mieszkanko odmalować, podszykować, posprzątać dla następnych lokatorów wynajmujących. U mnie sypało śniegiem a szwagier wysyła zdjęcie prawie roznegliżowanej siostruni. Ładna ta moja młodsza, pożartowałam ze szwagrem, ładną laskę sobie przygruchał. Z paczki wszyscy zadowoleni, cukierki, ciasteczka i choinkowe zabawki. Bałwanek śpiewający i kręcący się a kółko, karuzela z muzyką. Mikołaj podnoszący na oczy woreczek i opuszczający do dołu. Tak byli zachwyceni, że siostra w jeden w dzień nosiła do pracy pokazać w następny siostrzenica do swojego biura. Cieszę się, że podobało, że i oni mieli trochę radości. Mamusia zadowolona i kiedy z nią rozmawiałam, opowiadając, śmiała się. Nie łatwo rozbawić moją mamusię.Mamusia ma chyba z 13 takich zabaweczek. Kolekcjonuje, wysyłam każdego roku. Już wyjęła z szafy. Ja mam 3 lecz jedna nawet po założeniu nowych baterii nie uruchomiła się, nie kupowałam sobie, zawsze w sklepie naśmieję się, nabawię. Nie miałam potrzeby kupowania.

Każdego dnia przekładałam zakup choinki świątecznej, za późna pora. Dziś już jest ten dzień.