Jeszcze jeden deszczowy dzień☔️☁️☁️☁️☁️☔️☔️

Ponuro, szaro buro i … nawet przyjemnie bo cieplutko. Nie wiem, jaki będzie dzisiejszy dzień. Siedzę przy stole kuchennym, patrzę na ptaszki fruwające wokół dwóch karmników, dzikie gołębie dostojnie maszerujące pod karmnikami, oczekujące na spadające nasionka, które ptaszki rozsypują i rozdłubują w karmnikach. Patrzę przez okno na swój back yard i nadziwić się nie mogę jaki piękny jest ten świat? To było w jakiej piosence z czasów mojej mamusi? Nadziwić się nie mogę, jak ja ten yard zrobiłam, krawężniki, płyty, usypana kora, posadzone krzewy i trawy. To wszystko wygląda jakby zawsze tutaj było. Że niemożliwością byłoby doprowadzić tamten buszo-śmietnik, do stanu używalności. Płotek był połamany, a przez siatkę widoczne były inne mniej lub bardziej zadbane podwórka sąsiadów. Mam swoją enklawę, nikt nie zagląda, no czasami zagląda sąsiad o ciemnogranatowoczarnym kolorze skóry. Pracuje gdzieś na wyjazdach, może i w Afryce, jego żona polka wyprowadziła się jeszcze przed naszym zakupem domu. Przychodzą tylko ich dzieci, nie często, dwa lub trzy razy do roku. Dzieci w kolorach mlecznokakaowych. Te wiadomości otrzymałam od sąsiadów, zanim nie pobudowałam wysokiego płotu.

A więc, szaro, buro i deszczowo. Popijam poranną herbatkę. Od dnia w którym zrezygnowałam z rozpuszczalnej kawy, na rzecz herbaty i kawy naturalnej gotowanej 2 minutki, mój żołądeczek nie odczuwa żadnych atakujacych go związków chemicznych, których nie trawił. Chemia jest wszędzie i widocznie dostarczałam swojemu organizmowi za dużą dawkę, nie mógł zaakceptować nadmiaru.

Jaki będziesz piękny dniu?????

Na początku zajęłam się korespondencją. Najwięcej listów przychodzi z banków, oferujących korzystne i mniej korzystne warunki zawarcia umowy kredytowej. Nowe banki, już istniejące oraz wogóle nieznane na moim terenie. Możliwe, że te mi nieznane bardzo dobrze prosperuja w innych stanach, nie jestem zainteresowana, więc korespondencja trafia do zniszczarki. Musiałam być ostrożna, aby przez przypadek nie wrzucić no maszyny i nie zniczczyć na wiór dokumentów podatkowych, ubezpieczeniowych i innych bardzo ważnych.

Uzupełniłam nasionami karmniki, troszkę rozsypałam na ziemi, aby większe ptaszki mogły podziubać. Przylatują różn, żółte, czarne jak smoła, czerwone, brązowe, szare i oczywiście wróble, które nie są tak dorodne jak w Polsce. Dzięcioły, kardynały i inne, nieznam się na ptaszkach i nie będzie to nigdy moim hobby. Nie mam też cierpliwości siedzenia w ukryciu z kamerą przez cały dzień, żeby zrobić jedno zdjęcie. Kwiaty, miasta a w nim budowle, lasy-drzewa i inne nie poruszające się w szybkim tempie istnienia, mogę fotografować. Chociaż to było wielkim moim konikiem, teraz odeszło jakby w zapomnienie, pomimo wielu profesjonalnych apatatów fotograficznych będących w moim posiadaniu.

Nie dokończyłam układania dokumentów, mozolna i nużąca praca. Odskocznią było wyregulowanie brwi. Czasu miałam wiele, więc wyrywałam maciutki włosek po włosku. Nic nie bolało. Zdziwiona sprawdziłam czy na pewno wyrywam włosy, czy tylko powietrze szarpię. W pincecie włoski były, możliwe że mam mniejsze czucie na ból. Kto wie? Spożywamy co raz więcej chemii, która przecież nie jest obojętna dla naszego organizmu.

Deszcz przestał padać, wyszłam na zewnątrz zrobić obchód, co wschodzi, co gnije, a co wypuszcza pączki. Za wcześnie na tulipany, kilka dni temu wsadziłam do ziemi, chcę żeby już się ukazały. To nie możliwe. Dobrze, że cieplutko i pada, wspaniała pogoda dla cebulek tulipanów.

MM przyciął drzewa, pięły się bardzo do góry i nie było widać kwiatów. Po przycięciu trzeba będzie poczekać na kwiat 2-3 lata ale … lepsze to niż, sterczące badyle pnące do nieba.

Scięte dłuuuugie gałęzie, próbowałam pociąć nożycami, sekatorem, nie udało się, drewno scisłe i mokre. Trzeba będzie popiłować piłą. Zostawię, MM obiecał tym się zająć👏🏻

Mimo, że słońce nie pokazało się przez resztę dnia, temperatura zachęcała do pozostania na zewnątrz. Posprzątałam liście na parkingu gościnnym. Podmuchałam, odkurzyłam.

MM zasiadł przed moim kom żeby przeinstalować programy adobe. Fajnie patrzeć jak ktoś z Indii siedzący przed swoim komputerem, lata jak dziki po moim komputerze. Instaluje, przeinstalowuje, włącza monitor, przełącza, a ja tylko patrzę co robi i czy aby wszystkiego mi nie zepsuje. Wszystko zakończyło się pomyślnie.

Nie planowałam kolacj. MM zaproponował pizze i coś słodkiego. Świętowaliśmy Walentynki. Kilka dni wcześniej, lecz MM wyjeżdża jutro do pracy, wraca wieczorem w piątek. Kwiaty już wczoraj dostałam😁

Po kolacji zasiadłam przed TV, śledziłam zimową olimpiadę. Mieszkam w stanach, amerykańska telewizja transmituje jedynie zmagania amerykańskich sportowców. Cieszę się wraz ze spotowcami i bez znaczenia jakie państwo reprezentuje. Miło patrzeć na ich szczęśliwe twarze i łzy szczęścia. Współczuję natomiast wszystkim którzy nie stają na podium zdobywców medali.

To tylko 17-to letnia dziewczyna. Miło patrzeć na jej szczęście, nie wolno zapominać, że aby stanąć na podium, musiała przejść długą drogę wyrzeczeń i ćwiczeń.

Nic na tym świecie nie ma za darmo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s