Wzięło na wspominki

Miało być deszczowo a będzie tylko mokro. Słoneczko już wygląda spomiędzy chmur. Zobaczymy na ile ociepli chłodnawy wiaterek.

Wczoraj wskoczyła po szkole moja córcia. Zabrała babkę ziemniaczaną, właściwie to dla niej ją piekłam. Mój kawałeczek był pieczony w oddzielnej blaszce.

Wczoraj był test na uczelni i… córcia, co jest niepojęte, wzorowa studentka, ściągała od swego brata😁. Syn po powrocie z uczelni stwierdził …za samo noszenie książki powinienem dostać A….😁😁😁

Ja za samo spanie całą noc na książce powinnam była dostać 5. Dobrze że nauczyciel nie wygonił mnie z klasy.

Nie było mi po drodze z książkami szkolnymi inne mogłam połykać, ale lektury czy historia to był koszmar. Siedzę sobie przy stole z otwartą szufladą w której trzymałam jakąś książkę przygodową. Na stole książka od historii. Kiedy mamusia wchodziła do pokoju, szybko ciałem napierałam na szufladę i ją zamykałam. Udawałam, że jestem skupiona nad historią. Ot takie to kombinacje. Do matury przeczytałam wszystkie lektury obowiązkowe i nie. Kułam jak dziki na pustyni, wszystkie wzory z natematyki. Myślałam, że mózg mi eksploduje. Mój wujek z za płotu, a siedziałam na balkonie, pytał moją mamusię, co ja tak się uczę. No pewnie, ja i nauka, wszędzie byłam ale nie przy książkach. Aż tu nagle, ja siedzę wytrawale po kilka godzin nad … książką!! niebywałe!

Pewnie, że zdałam maturę. Ale na bal maturalny nie poszłam. Chciałam iść z kimś wyjątkowym, a że wyjątkowego nie było, to… ominęło mnie pijaństwo w szatni lub kiblu. Ot takie były sprawozdania moich koleżanek klasowych.

Jednym słowem nie żałowałam swojej decyzji.

Nie byłam też na uroczystości wręczania magisterium. Bo…4 rok i 5 rok studiów zaliczałam w ciągu jednego roku. Pisanie pracy magisterskiej i dwa lata studiów w jednym roku kalendarzowym nie zbliżyło mnie do koleżanek, zależało mi wtedy na zaliczaniu egzaminów.

Z czasów studiów podyplomowych i doktoranckich, zostało mi trochę znajomych.

Pamiętam jak żywcem ściągałam na egzaminach, czy to na jednym, och nie. Po wielu latach kiedy stanęłam po drugiej stronie sali i wszystkich studentów miałam jak na dłoni, zrozumiałam. To tylko przyzwolenie wykładowcy na ściąganie, pozwala nam ściągać.

Kiedy krzyknęłam … dokonałam!!!!?

Tłumaczyłam bardzo trudny temat, wiadomo godziny to nie guma. Masz temat do przerobienia, czy studenci rozumieją czy nie trzeba iść, lecieć dalej, bo rozliczali z przerobionego materiału, a nie z tego co student rozumie. Każde zajęcia zaczynałam od powtórzenia poprzedniego materiału, zależało mi aby studenci zrozumieli…po jakimś czasie ( oj nie zapomnę jego imienia, Robert) nieśmiało podniósł rękę do góry… to był początek dyskusji. Nie ważne jak i kiedy, ważne że powodujesz, że poruszyłeś to co było nie do poruszenia…myśl.

To był piękny czas. Kiedy mój synuś kończył lekcje wcześniej, przyjeżdzał do mnie, siadał przy ostatnim wolnym stoliku i rysując, czekał na zakończenie moich zajęć ze studentami.

To był piękny czas i zawsze będę wspominać z łezką w oku.

Zaczęło się od matury s skończyło na nieskończoności ….

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s