Ale jazda 🤯🤯🤯🤯🤯🤯

Wolne od pracy zawodowej, ale nie yardowej. Bawię się w mycie chodniczka. Po roku jest zielony. Mój region jest niesamowicie wilgotny. Wilgoć dobrze działa na cerę. 😁

Niedobrze działa, na kamienie. Zielono mi wszędzie, ale nie w kieszeni, tak jakbym chciała.

Nie, nie narzekam 😜 ….na brak pracy.

Moją twórczość można podziwiać nawet na płocie. Gdy MM ujrzał napis, to tak się śmiał, że jeszcze nigdy nie słyszałam takiego śmiechu u niego. Super, że potrafiłam jego tak rozbawić.

W południe, maszyna ciśnieniowa, WYSIADŁA!!!

Oj, umiem posługiwać się, nie przemęczać maszyn, dać im i sobie odetchnąć… mimo to maszyna ledwo dycha. Później pojedziemy ją wymienić na nowy egzemplarz.

Czyste i brudne płyty.

Tak niewiele zostało mi do końca mycia płyt.

W planie miałam pozbieranie połamanych gałęzi podczas deszczu. Temp się podniosła do 34C.

Zrezygnowałam z prac na yardzie, w garażu wyczyściłam maszynę ciśnieniową.

Wskoczyłam pod prysznic. Do tej pory do mycia używałam szorstkich rękawic. Tym razem użyłam mięciutkiej i nowiutkiej gąbki.

Ręcznik mięciutki, szybciutko wytarłam się i osuszyłam włosy.

Po ubraniu się zauważyłam ciemny malutki znaczek na prawym przedramieniu.

No i się zaczęło …. normalny odjazd, panika, szał.

MAM KLESZCZA!!!!!!

No normalna nimfa!! Szkło powiększające … nie kłamie. MM ogląda na lewo, na prawo.

…. No coś jest… i probuje rozdrapać mi to paznokciem. Ten mój MM to może sobie mieć i kleszcza wielkości konia i nic… ja mieć nie mogę!!!

Zabrałam rękę, nie jestem psem, żeby mi wydłubywał kleszcze. Na informację, że chcę do lekarza, spojrzał na mnie jak na pomyloną. Może się pomyliłam, ale nie w stosunku do swojego zdrowia.

Wyszłam z pokoju. Zadzwoniłam do lekarza. Co się dowiaduję?

Przychodnia za chwilę ma być zamknięta, ale nie dałam za wygraną. Mam kleszcza i chcę, żeby mi to coś, ktoś wyjął. Nalegałam, dano mi 15 minut. Doktor poczeka.

Byłam w samochodzie kiedy krzyknęłam do MM, że jadę do lekarza.

To była jazda 135-136km/h przy dopuszczalnej 105km/h. Wyprzedzałam jak rajdowiec ( jak ja lubię szybką jazdę). “Lecę” i myślę, jak zaraz mnie złapią to …. czy wystarczy mandat czy mnie wraz z kleszczem zakajdankują? Kto wtedy wyjmie mi kleszcza? Co będzie jak jeszcze nie jestem zainfekowana, ale będę zainfekowana poczas kajdankowania?! A może mnie będą eskortować do lekarza? W końcu jadę jak na sygnale i potrzebuję pomocy medycznej. Nigdy nie mów nigdy.

Dojazd do lekarza zajął mi 10 minut. Byłam przed umówionym czasem.

Wlatuję do budynku naciskam na klamkę i…. mogę ją pocałować. Ehhh to nie ze mną takie numery. Biegnę do bocznych drzwi, ukrytych w długim korytarzu. Klamka …..i drzwi się otworzyły. Wpadam … wnętrze przychodni wygląda na opuszczone.

Ktoś pyta co ja tutaj robię???? Przychodnia jest zamknięta!

Co? Co ja tutaj robię? To ja pytam gdzie jest doktor, która miała na mnie czekać? To ja pytam kto mnie wyjmnie kleszcza? To ja pytam, co ja mam teraz robić? To ja pytam dlaczego wprowadzono mnie w błąd?

Uffff … już nie byłam sam na sam z jakąś panią, już znalazły się 2 pielęgniarki.

Przełożona pielęgniarek: mąż ciebie szuka….

Sprawdziłam na tel, dzwonił kilka razy, ale…. ja nie mam teraz czasu, ja walczę o życie !!!!!

Zaprowadzono do gabinetu, przeprowadzono wywiad. Kilka minut i… przyszła doktor.

Opowiedziałam o wczorajszym ugryzieniu, dzisiejszym również.

Obejrzała, wyszła. Wróciła z pudełeczkiem w którym były narzędzia do “operacji”. Wyjęła!!!

Tylko co?

Nie była pewna jaki to owad. Kleszcz, nie kleszcz, bo to co zostało, nie pozwalało na zindentyfikowanie. Za mało też materiału do przeprowadzenia badań na boleriozę. Jeśli oczywiście był to kleszcz.

Podobno, podczas kąpieli zmyłam to coś.

Teraz mam obserwować miejsce po ugryzieniu.

Czy w moim przypadku wszystkie ugryzienia muszą być skomplikowane, niezindentyfikowane, niewiadomego pochodzenia??? No z kosmosu!

12 thoughts on “Ale jazda 🤯🤯🤯🤯🤯🤯

  1. Kochana, powiem tak, jeśli nie chcesz rozbić się na jezdni pędząc 130 na godzinę i zejść z tego świata na atak serca ze strachu przed ukąszeniami, ODPUŚĆ sobie strach, panikę. Tylko spokój może Cie uratować. Następnym razem, jak cosik ujrzysz na sobie i nie będzie to MM wyluzuj, rzeknij “a gryźcie sobie mnie”, jak twarda baba i z byle owada nie pójdę przed oblicze św.Piotra, o NIE!!! Krzyknij, tupnij i baw się dalej w ogrodzie. Jesteś zdrowa i jeszcze dłłługooo będziesz! Uwierz mi, ja to czuję!!!

    Like

    • w tamtym momencie nie myślałam, że… ratując życie mogę je utracić. Dobrze gdybym widziała co mnie gryzie, wtedy wiadomo czym leczyć. Zwykle ugryzie i tylko ślad zostaje. Podobnie było rok temu. Ugryzienie, czerwone spuchnięcie i jeszcze więcej i jeszcze bardziej. Ręka drętwiała i diabelsko bolała. Dokumentów u lekarza już nie mogłam podpisać. Zastrzyki, lekarstwa. Żyję. Po tygodniu przeszło. Dobrze że robię zdjęcia. Na pamiątkę.
      Na yardzie bawiłam sie i bawić będę… co raz mniej pracy. Została kosmetyka i utrzymanie tego, czego dokonałam. Zyczę sobie Dużo zdrowia i jak najmniej ugryzień.

      Like

    • Marysiu, moja droga, zawsze wpadam w panikę jak coś mnie skubnie. Mamy najróżniejsze garunki owadów, płazów i gadów. Wilgotność jaka panuje u mnie sprzyja ich płodności i rozwojowi. Skorpiona czarnego z zakręconym ogonem prawie własnoręcznie udusiłam. No zakatrupiłam kijkiem. Od węża może nie boa ale okazałego jak na mój wzrok, uciekałam gdzie pieprz rośnie. Pieprzu nie znalazłam ale serce omal mi nie wyskoczyło. Oko w oko spotkałam się z sępem, a padliną jeszcze nie byłam. Może w jego oczach już jak najbardziej, byłam. Od jastrzębia kołującego nad domem znikam do wewnątrz, bo jak się pomyli i szpony wbije mi w głowę? Boję się pająków, bo to są prawdziwi zabójcy, nigdy nie wiadomo jaki ugryzł, co mi zaaplikował. Jak widzisz mam urozmaicone życie w tym swoim RAJU. 😄
      pozdrawiam serdecznie

      Like

    • no właśnie nie wiem dlaczego mnie tak uwielbiają, Niebieskiej krwi nie mam , jak się skaleczę to płynie czerwona 😄. Czymś to musi być spowodowane. Jak na razie “oblewam się” litrami chemii, działa tak na 75%. Te pozostałe 25%, to są te ugryzienia😱

      Like

      • Nie chodzi o kolor – owady kolorków nie widzą jak my – po prostu jesteś słodka i tyle w temacie ;)[ …tak zawsze tłumaczę ślubnemu, którego ugryzie, jak podejrzewam, ostatni owad na ziemi 😉 ]

        Like

  2. Niedobrze, że mąż tego kleszczaniekleszcza roztarł na początku. Bo one wtedy wpuszczają jad, próbując się bronić. Rzeczywiście trzeba się obserwować, ale mam nadzieję, że kleszczniekleszcz był zdrowy i Tobie też nic nie będzie. Tego Ci życzę!:)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s