Tak to w życiu bywa

Nie potrzeba mi było, żadnej diety aby stracić około 5kg. Szybko i skutecznie. Szybko bo zaledwie w 5 dni, skutecznie,  bo ich nie ma.

Pytanie czy zdrowo?

Problemy zaczęły się w piątek i…jak długo potrwają nie wiem. To nie znaczy, że problemów zdrowotynych MSJ nie miał wcześniej ale nasiliły się do tego stopnia, że cała rodzina została wkręcona do pomocy. Samochód ukradli, dostał od ubezpieczyciela inny. Z tym …. że tym innym w poniedziałek,  wpadł w wielką dziurę na jezdni. Stracił koło. Gdzieś zostało w jamie. Tak, tak… w stanach też są jamy i wyboje. Po ulewnych deszczach pokazuje sie ich więcej. W poniedziałek lało i to porządnie,  zaczęło w niedzielę po południu, całą noc i przestało w poniedziałek wieczorkiem. To się są “kapuśniaczki” to sa prawdziwe ulewy.

Firma wypożyczająca już samochód zabrała. MSJ jak narazie nie spieszy się do odbierania następnego samochodu. Jest w stresie wielkości Kilimandżaro. Zajęcia opuścił, dzisiejszy test w szkole podobnie.

A ja? tracę kilogramy. Jeść nie mogę, po zjedzeniu czegokolwiek odwiedzam…

Zdjęcie pochodzi ze strony www.wykop.pl/tag/wc/


Apetutu nie mam, słodkości omijam wielkim kręgiem, czuję jakąś odrazę. Nie nie, w ciąży nie jestem.

MM był bardzo pomocny przy pierwszym problemie z kradzieżą. Drugi problem z urwanym kołem, MSJ sam załatwiał.

Mówią… nieszczęścia chodzą parami. No chodzą. Mam nadzieję, że nie czwórkami.

Czego życzyć sobie na jutrzejszy dzień?

Spania do południa , żadnych niemiłych niespodzianek.

 

Przykre zdarzenie

Dlaczego starszy pan miał wysiąść ze swoim rowerem? Nie ważne do lekarza jechał (jak powiedział) czy tylko chciał podjechać kilka przystanków. Jeśli można wprowadzać do miejskiej komunikacji rowery, to wprowadził. Czy pani z dzieckiem w wózku nie mogła poczekać na następny autobus? Dlaczego pasażerowie nie pomogli starszemu panu pomóc się przesunąć aby i wózek się zmieścił? Chcieli starszego pana za wszelką cenę usunąć? Czy jak starszy to gorszy?

Starszy pan użył bluźnierstw? Bo… może i ja i każdy z nas by tak się zachował, będąc atakowanym przez cały autobus pasażerów.

Przykre … zapłaciłam, jadę kilka przystanków i każą mi wynosić się z autobusu, bo za stara, bo z rowerem, bo z za dużymi torbami lub walizką, bo jestem w kapeluszu itp.

Osoba czekająca na przystanku nie jest jeszcze pasażerem autobusu, biletu jeszcze nie skasowała a ma większe prawa od pasażera.

Jestem oszołomiona. Pani z dzieckiem w wózku ( zakładam że dziecko nie było chore bo wybrałaby inny środek lokomocji aby dobrać się do lekarza, szpitala, przychodni) również wybrała się na przejażdżkę.

W tym autobusie rozegrała się bitwa starego pokolenia z młodym. Pokazano jak szanujemy starszych ludzi.

Pasażerom tego autobusu, co tak krzyczeli, proponuje, rower ….

Tacy ludzie to kanalje.

Kobieta z dzieckiem w wózku nie wsiadła do autobusu.

Więc, dlaczego wypędzili dziadka?

„Wszystko dobrze”😢

Był sobie samochodzik. Kolor czarny z przyciemionymi szybami, a w środku…. a wewnątrz skóra czerwona na siedzeniach. Śmigał samochodzik ulicami miasta i przedmieścia. Zadbany był odpowiednio, w czas karmiony oliwką i benzynką. Sprawdziany na swoje okrągłe “nóżki” przechodził przed czasem. Wszystkie zabiegi kosmetyczne dokonywane były w renomowanych stacjach. Aż tu nagle…. ktoś GO podejrzał. Zachciało się komuś posiąść nie swoją własność. Ot tak po prostu. W myśl … chcieć to móc…móc to chcieć…

Nie

zważając

na właściciela

samochodzika,

wypatrzył GO i pewnej nocy, uprowadził.

Nie przeskodziły bramy i kamery.

Nie zważając na zawartość, ważne lekarstwa, dokumentację medyczną i książki.

Nie pomyślał…, że komuś przewróci życie do góry nogami. Nie chodzi tutaj, już o samochodzik, ubezpieczenie wypożycza zastępczy samochód, zwróci całą wartość samochodu na dzień kradzieży. Chodzi o lekarstwa które niezbędne są do przetrwania następnego dnia, chodzi o uczucia innych, bo nie tylko właściciel cierpi ale wraz z nim cała jego rodzina.

Już się wypłakałam, za siebie, za dzieci i za swój los.

Nie narzekam.

Dlaczego tak jest, jak się wali to wali się na wszystkich frontach.

Nie trzeba mi mówić, że sami przyciągamy zło, że obdażając uśmiechem i szczęściem innych, ono do nas wróci. Za dużo mam lat, aby mogłabym uwierzyć.

Teraz muszę pomagać synowi. Czasami brak mi pomysłu na sposób pomocy.

Co dalej?

NIE WIEM.

Wiem, że muszę być silna, silniejsza niż mogę sobie wyobrazić.