Nienawiść niszczy, miłość buduje i scala….

Większość wczorajszego dnia spędziłam w łóżku. W czwartek w pracy byłam już po 6am chciałam wykonać pracę za piątek i tym sposobem mieć wolny dzień.

Piąteczek, wolny dzień, powinnam pospać dłużej, ale nie udało się, niestety.

Pomyślałam o mamusi. Jak ona się czuje, co robi? Przecież nie jest tak, że jej nie lubię. Kocham ją. Więc, zadzwoniłam. Mamusia takimi błyskawicami nienawiści strzelała, że mogłaby spalić całą kulę ziemską. Do mnie i starszej siostry żadnych pretensji, to w kierunku do swego zięcia i najmłodszej cóki.

Tak odwdzięcza się za lata opieki. Nie tylko nie wytrzymałam ale i się przestraszyłam. Rozłączyłam się po 20 minutach.

Mamusia z każdą z córek rozmowy przeprowadza w inny sposób: starsza – to starsza obsmarowuje wszystkich nie szczędząc swoich dzieci, a moja mamusia, słucha i przytakuje: ze mną – obgaduje starszą i młodszą córkę, przy tym nie ukrywa nienawiści:

z młodszą córką – warczy jak pies, strzela oczami z nienawiści ale milczy, nikogo nie obgaduje.

Więc, powiedziałam, że może do mnie zadzwonić jak będzie miała ochotę na normalną rozmowę i się najnormalniej w świecie rozłczyłam.

Ciśnienie krwi podskoczyło bardzo wysoko. Głowa bolała niemiłosiernie. Na takie przypadki mam przypisane przez lekarza specjalne tabletki.

Po przyjęciu tabletek, ciśnienie znikomo opadło, ale nie byłam zdolna do wykonywania żadnych czynności oprócz leżenia w łóżku.

Nie mogłam pozbyć się z pamięci usłyszanych słów, słów wypowiedzianych przez mamusię z niewyobażalną nienawiścia w kierunku do szwagra. Człowieka który całe swoje życie jakie spędził w domu obok, traktował moją matkę z największym szacunkiem i miłością.

Ta matki nienawiść, przestraszyła mnie bardzo, że zapaliłam świeczkę przy zdjęciu TATUSIA( one palą się prawie przez te niespełna 10 lat), prosząc aby swoją żonę, miał w swojej opiece. Tylko … mój TATUŚ ma w niebie nareszcie spokój i nie chce zapewne patrzeć na nasze kłopoty jakie funduje swoim dzieciom jego żona.

Dziś jestem w lepszym humorze i ciśnienie krwi wróciło do normy. W dalszym ciągu odczuwam strach przed nienawiścią matki do szwagra i młodszej siostry.

Mężuś mój w domu i mam do kogo się przytulić. Usiąść na jego kolanach i wyszeptać …I love you…

Ugryźć za uszko i uciec szybciuko do pieczenia bułeczek.

buleczka z dżemem

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s