Wakacje

Przylot – March 1th, Friday

Lot trwał 3 godziny. Jakie było moje zdziwienie kiedy, zobaczyłam dwa rzędy foteli w samolocie, trzy i trzy. MM zamawiając oznajmił mi, że będzie, dwa fotele przjście i trzy. No i trochę się poddenerwowałam że, będę siedzieć między…Nie lubię siedzieć przy oknie, czuję się zciśnięta, przytłoczona, zablokowana. Nie lubię siedzieć w środku, czuję się lepiej niż przy oknie, bo mam możliwość ucieczki. Nie ważne, ucieczki czy wyjścia. Nie lubię i koniec. Brzegowy fotel jest dla nie najlepszy i najbezpieczniejszy, jeśli zajdzie potrzeba mogę się szybko ewakuować, nie jestem zciśnięta , przytłoczona ani pozbawiona, swobody i w pewnym sensie wolności.

Wprawdzie MM zaproponował zamianę foteli, ale wiem jak on lubi okno, może oprzeć głowę o ścianę samolotu i spać. Nie śpię w samolocie, czytam, oglądam filmy, słucham muzyki. Zasnę po zażyciu środka nasennego. Tak, tak, zażyję a później po przebudzeniu, chodzę jak ćpun.

Pocieszającym dla mnie było, że obok mnie z prawej strony, usiadł młody mężczyzna. Zamieniłam z nim kilka zdań. Uprzejmy, miły, młody i wyyysoooooki. Patrząc na jego długie nogi, zrozumiałam, że jemu należy się brzegowy fotel, on jego potrzebuje. Będzie mógł wyciądnąć nogi w stronę przejścia. A ja? Ja nie powinnam narzekać. Środkowe miejsce, też jest wygodne i lepsze niż w luku bagażowym.

Podczas lotu MM szybko usnął. Znalazłam w ofercie filmów samolotu, film Bohemian Rhapsody. Obejrzałam, jak to się mówi, jednym tchem.

Może nie jest ten film pouczającym, ale wymusił na mnie zrozumienie pewnych zachowań, wymuszonych przez sytuacje i otoczenie. To zrozumienie dotyczy wyłącznie tego filmu.

Lądowanie na Arubie przebiegło bez żadnych niespodzianek, bo i takie powinno być.

Językiem urzędowym na Arubie jest niderlandzki i papiamento. Urzędowym bo do komunikacji jest język angielski. Wikipedia podają, że 75% turystów pochodzi z USA. To by oznaczało 25% z innych części świata.

Słyszałam: hiszpański i hebrajski.

Nie mogę natomiast powiedzieć czy niderlandzki dał się słyszeć, bo tego języka nie rozróżniam.

Bardzo miły wieczór spędziliśmy na spacerze rozpoznawczym, kolację natomiast zjedliśmy w restauracji.

Nigdy nie jadłam lazanii. Na pytania …czy jadłaś? ….odpowiadałam …nie jadłam bo nie lubię….jak można czegoś nie lubić, jeśli się nie jadło….

Miałam rację, że nie lubiłam i nie lubię. W restauracji, na przekór sobie, zamówiłam…LASAGNA (LAZANIĘ)!!!!!!!

Pierwszy i ostatni raz! Lubię makaron, spagettii ale nie lazaniję.

Wypiliśmy po 2 drinki przy rytmach muzyki płynącej z estrady i późnym wieczorkiem przywlekliśmy się do pokoju hotelowego. Zmęczona atrakcjami dnia, usnęłam na kanapie hotelowej.

MM obudził mnie po… chyba 30 minutach abym przeniosła się do sypialni, wygodniej.

Usnęłam w oku mgnieniu.

Nie ma czemu się dziwić, wiele atrakcji i świeże powietrze.

9 thoughts on “Wakacje

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s