Siódmy dzień wakacji

To miał być dzień niezapomniany, a stał się niezapomnianym niewypałem.

Tak się też zdarza.

Reklamy zachęcały do skorzystania ze statku podwodnego, celem obejrzenia niepotykanie kolorowych rybek.

Bilety sprawdzone i … 15 minut przepływu po oceanie do statku podwodnego.

Każdy wycieczko-pasażer miał do dyspozycji 1/2 okrągłego okna. Plastykowe siedzenio-miseczki, były tak zaistalowane, że czy chcesz czy nie chcesz masz człowieku pół okienka. To nie było takie najgorsze. Ilość pasażerów statku podwodnego odpowiadała jednej du…ie w siedzenio-miseczce. Nie było możliwości stania. Na stanie nie było miejsca. Ściśnięci jak śledzie w puszce, oczekiwaliśmy na ogromniastą atrakcję. Wszyscy w napięciu, bo przecież statek naprawdę się zanużał. Z tym to nie było niespodzianek, że się zanużał. Żadnych przecieków nie było i całe szczęście. Niespodzianki nastąpiły, większe niż siedzenio-miski, z rybami.

Gdzie one się podziały?

Gdzie te kolorowe ryby z ulotek?

Zeszliśmy na głębokość około 35m, i prawie nic.

Jakieś rybki migają przed 1/2 okrągłago okna. Zdjęcia nie tylko mi nie wychodzą, widać zawiedzione miny innych osób.

MM stara się ustawić nasze aparaty, ostatecznie bieżemy przykład z innych i chwytamy telefon w dłonie.

Atrakcją stały się zatopione statki. Bo rybka tam czy gdzieś tam w tych szarych czeluściach oceanu, też straciła kolor.

Zniesmaczeni (wszyscy) przetransportowaliśmy się na statek, który przycumował po 15 minutach do brzegu. W ciszy, bez żadnych uniesień akscytacji, zeszliśmy z pokładu.

To dopiero była ….. NIESPODZIANKA!!!!!😱😱😱😱😱😂😂😂😱😱😱

Ogólnie … zobaczyłam dno oceanu. Piasek i bardzo dużo wodorostów.

Gdyby nie ta wyprawa, nigdy bym nie zobaczyła, tego co zobaczyłam.

Przed zachodem słońca wybraliśmy się z MM na spacerek. Zboczyliśmy z drogi głównej.

Zapuściliśmy się trochę dalej ale, pamiętaliśmy o swoim bezpieczeństwie. Strzeżonego Bozia strzeże, i ostrożność nie zawadzi.

Wzięłam aparat Nikon, zapomniałam loginu do appki łączącej aparat z iphonem.

Zdjęcia wspaniałe. Obiecuje, zamieszczę po powrocie do domku w oddzielnym poście.

Na jutro miałam mieć spa. Zrezygnowałam, po pierwsze – trzeba płynąć na inną wyspę, drugie – jeśli użyją jakiegoś olejku i dostanę alerii, co będzie.? Po trzecie – nie lubię dotyku obcych dłoni.

Wszysto co związane jest z pszczołą, oprócz miodu, mnie uczula. Płatki owsiane, również. Olejek migdałowy i sandałowy nie może być w moim zasięgu.

Aruba posiada tylko 2 szpitale a jeden z nich jest w rozbudowie, to znaczy że, może być nieporządek, chociaż to tylko mój domysł.

Jeśli 2 szpitale to lekarzy niewiele. Więc, zrezygnowałam. Jeśli mam chorować to wolę chorować na swoim terytorium.

Jutro mamy dzień relaskujący.

Z kilku imprez musieliśmy zrezygnować, MM musiał pracować. Twierdzi, że odpoczął, zrelaksował się i mniej myślał o pracy. To dobrze.

Jeśli chodzi o mnie. ODPOCZĘŁAM!!!!!!

Jestem gotowa do powrotu.

5 thoughts on “Siódmy dzień wakacji

    • Ja o tym nie wiedziałam. Spodziewałam się widoków prosto z ulotek. Teraz to wiem i jestem bogatsza o jeszcze jedno doświadczenie. Rybek kolorowych nie bylo. Jak bede miała ochotę, pojde w moim miescie do Akwarium.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s