Dziewiąty dzień wakacji – wyjazd

Nadszedł dzień wyjazdu.

Po kawie w Starbucksie, powolutku spakowaliśmy się, jeszcze ostatni look  z balkonu na ocean i skierowaliśmy się w stronę drzwi wyjściowych.

Na lonisku należało być 4 godziny przed odlotem. Szaleństwo!

Przeszliśmy przez dwie kontrole, jedna normalna, druga celna. Może i dobrze, bo już w miejscu docelowych nie będzie żadnych kontroli wjazdowo-celnych.

Czy faktycznie trzeba gonić ludzi tak wcześnie? Niestety, dwie godziny przed odlotem, podobno, bramki zamykają i nie ma zmiłuj się.

Do odlotu było jeszcze daleko, a na lotnisku, jak na każdym mniejszym czy większym, nudzenie się. Restauracje, winiarnie, bary szybkiej obsługi kuszą pasażerów. Ostatni raz i ja zjadłam jakieś kurczaki w sosie pomarańczowym z ryżem. “Pijaństwa” miałam już dosyć, kawa i woda zgasiła moje pragnienie po solonym kurczaku.

Książkę zapakowałam do bagażu, pozostał ipad i iphone.

Sporadycznie ściągam i czytam książki z ekranu. Lubie papier. Nie miałam wyboru i zaczęłam czytać z ekranu. Mam ściągniętą “Nad Niemnem” po raz setny, czytam. Internet na lotnisku nie jest do ściągania czegokolwiek.

Ludzi wciąż przybwało i poczekalnie się zapełniały.

MM śledził w internecie wykupione miejsca w samolocie, okazało się w że, w naszym rzędzie będzie wolne miejsce. I było nikt się nie dosiadł. Mogłam usiąść w fotelu przy alejce. Oczywiście że się cieszyłam.

Obejrzałam 2 filmy tym razem; “Book club” i “What they had”.

“Book club” rozśmieszał mnie do łez, natomiast drugi film bardzo problematyczny, składnia widza do przemyśleń. Polecam oba.

Wylądowaliśmy na lotnisku international. Dlaczego MM powiedział że,  nasze walizki trafiły na lotnisko krajowe? Nie wiem. Nie dyskutowałam. Szłam odprężona, zrelaksowana… jeśli trzeba wracać na international to przecież, autobusili specjalne kursują. A my jesteśmy już w domu, no można było tak powiedzieć.

Pewnie że, walizek nie było!! MM przynał się, że czymś się zasugerował i…..przejechaliśmy się autobusikiem. Gdybyśmy nie wychodzili z obszaru celnego to, w podziemiach kursuje metro, między terminalami i lotniskami.

Nie było takie to ważne, zapomniał, pomylił się zasugerował się czymś. Nie czuliśmy się zmęczeni przelotem, który trwał w powrotną drogę o godzinę dłużej, ponieważ pod wiatr.

Do domku dotarliśmy przed 9am.

KONIEC WAKACJI, KONIEC RELAKSU….


Pieski przewitały…. Zimę wpuściłam do garażu, bo z radości zawsze popuszcza. Amber? No właśnie myślałam że, z Amber będzie wszystko dobrze, bo zawsze było, nie popuszczała siusiu nigdy. Siusiu to nie zrobiła ale, się … brzydko mówiąc zesrała.

Tak nabrudziła, że MM niosąc walizy nie zauważył. WDEPNĄŁ!!!!!

Roznióśł mi gówienko od parteru po piętro.

Smród na cały dom!!!!

Zabrałam się do sprzątania i czyszczenia dywanów, wykładzin i podłóg drewnianych.

Dywany i wykładziny potrzebują specjalnego mycia. Tym zajmę się w poniedziałek.

Tak nas zwierzyniec przewitał!

10 thoughts on “Dziewiąty dzień wakacji – wyjazd

  1. Czytałam Twoje ostatnie wpisy i prawie czułam się tam, razem z Tobą. Bardzo ciekawie opowiadasz. Nie myślałaś o tym, żeby się zająć pisaniem?

    Like

    • Oj Marysiu, żebyś widziała w tej chwili moją minę. Czoło podniesione a na nim horyzontalne zmarszczki. Oczy wytrzeszczone do granic możliwości. Usta ulożone w wielkie O. Tak zareagowałam na Twój komentarz. Nie, nigdy Marysiu nie myślałam. Ale dziękuję, za miły komentarz.

      Like

  2. Odnoszę wrażenie, że nie doceniasz swoich uzdolnień i możliwości. Myślę, że warto próbować różnych nowych rzeczy, a piszesz ciekawie i dobrze. Mnie się to, co piszesz bardzo podoba.
    A ja mam kłopot.
    Szkoda mi mojego poprzedniego bloga. Chciałabym blog Kobietawbarwachjesieni jakoś zabezpieczyć przed zniszczeniem i nie wiem, jak to zrobić. Czasu już jest bardzo mało. Zaczęłam zapisywać go metodą KOPIUJ, WKLEJ, ale jest nierealne, abym go w ten sposób utrwaliła szybko i skutecznie. Może Ty masz jakiś pomysł. Po niedzieli przyjdzie do mnie informatyk. Mogłabym mu coś podpowiedzieć. Będę wdzięczna za każdy pomysł. Ściskam Cię mocno Marysia.
    A z Twojej ściągawki korzystam do dziś.

    Like

    • Marysiu odbierz emaila prosze. Nie lubię bloggera podobnie jak nie lubiłam bloxa. Nie mogę komentować na blogerze z iphona. Musze koniecznie sięgać po laptopa. A ja jestem iphonowa i ipadowa. Poczta jest na gmail.com
      Oczywiście, że służe pomocą.

      Like

  3. Krysieńko!
    Mój obecny blog tak został założony, że nie mogę korzystać z poczty. Jeśli Ty masz trudność z pisaniem w komentarzach u mnie, to napisz w komentarzu u Ciebie. Ja do Ciebie wejdę i przeczytam Całuski. Marysia.

    Like

  4. To, co napisałaś o przeprowadzce do WordPressa, zabrzmiało tak optymistycznie, że nabrałam ochoty na przeniesienie bloga kobieta barwachjesieni właśnie na tę platformę. (Chyba tak się to miejsce nazywa). Ponieważ jednak jestem kompletny laik w takich sprawach, to będę wdzięczna za bardzo dokładne informacje, takie punkt po punkcie.I jeszcze jedno. Podobno w WordPressie wszelkie nazwy i polecenia są podane w języku angielskim, a ja cały czas mam jedynie szczere chęci, aby się tego języka nauczyć, no i nie wiem, czy sobie poradzę. Buziaki.

    Like

    • Pomogę i przetłumaczę. Na początek musisz mieć sprawną pocztę emailową. Wypiszę Ci wszystko w punktach i ze zdjęciami. Nie ma problemu. Tylko głowa do góry, wszystko się uda.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s