Za nami następna uroczystość urodzinowa

Początek roku zawsze u nas jest zapełniony uroczystościami.

W styczniu jako pierwsza ale nie najstarsza startuje moja córcia MCD.

W lutym młodsza córka MM.

Marzec – tu robi się traffic.

Nasza rocznica ślubu. Nie ważne która, zawsze pilnuję aby było uroczyście.

Urodziny starszej córki MM.

Urodziny mojego syna MSJ.

Spokój mamy do sierpnia kiedy to obchodzimy z MM nasze urodziny. Moje 2-go, MM 4-go sierpnia.

Kilka lat temu młodsza córka MM (MCMM) przeprowadziła się do Kaliforni.

Starsza córka MM (SCMM) mieszka w downtown, ale jako najstarsza z naszych dzieci, nie uczestniczy już w tych uroczystościach.

Chociaż prawdę mówiąc, i tak długo trwały te nasze spotkania jak na warunki amerykańskie.

Ja ze swoimi dziećmi będę to przedłużać, bo to nasza kultura, nasza rodzina i nie wyobrażam sobie nie obchodzić urodzin.

Spotkaliśmy się w Season52 porównywalna restauracja do Ray’s. W tych obu restauracjach obchodzimy różne uroczystości.

Wiec, córcia i ja, byłyśmy ciutkę wcześniej. Reszta towarzystwa łącznie z jubilatem była … można powiedzieć o czasie.

Czas spędzony z dziećmi jest czasam dla mnie najcenniejszym.

Moje dzieci są moim szczęściem i światem. Moja rodzina, MM również, wie że, jestem szalona na punkcie moich dzieci.

Będąc dzieckiem, podrostkiem, małolatą i dorosłą już dziewczyną … nie lubiłam dzieci. Drażniły mnie, ze wstrętem otrząsałam ich dotyk. Natomiast wszystkie dzieci do mnie lgnęły. Chciały się bawić, być w moim towarzystwie, być moją przyjaciółką/przyjacielem.

Nigdy nie planowałam posiadania dzieci, do momentu…

To był szczególny dzień.

Po przebudzeniu, poczułam ostry ból jednej piersi. Ból ciągnął mnie w dół do ziemi. Z bólu płakałam, i zwijałam się nocami w kłębek. Tak przetwałam kilka dni, zanim zdecydowałam się na lekarską wizytę.

…nie chcę pani straszyć ale muszę dać skierowanie na onkologię, ja nic nie moge poradzić…- tak zakończyła się wizyta u ginekologa

Po powrocie do domu, zajęłam się sprzątaniem, porzątkowaniem, oznaczaniem szafek..co leży i gdzie.

Dokładnie spisałam co MCD je na śniadanie, obiad i kolację. Jakie zabawki lubi bardziej od drugich. Jakie sukieneczki i kiedy zakładać. Wszystko posegregowałam. W szafkach nakleiałam karteczki.. tu jest ryż, kasza manna, cukier.. itp.

Między porządkowaniem, układaniem, segregowaniem tuliłam moją nie wiele niż rok córcię. Po nocach płakałam i żegnałam się z życiem. Wiedziałam że…nie, nie wiedziałam co będzie, kto zaopiekuje się moją córunią. Mąż był tam gdzieś w wielkim świecie. Przyziemne sprawy go nie interesowały.

Byłam sama jak palec, z bólem nie tylko serca ale i piersi, która coraz bardziej rosła. Miałam moją cudowną córcię.

Przyszykowałam się na najgorsze. Mówią że, nie można przygotować się na najgorsze.

Ja byłam.

Córcię zawiozłam do rodziców i pojechałam do szpitalnej przychodni onkologicznej.

Po zarejestrowaniu się usiadłam na drewnianym niewygodnym krześle. Obok mnie i wokół mnie przewijało się, przechodziło, przesuwało się mnóstwo chorych w różnym stadium choroby.

Widok? Nie przygnębiający… STRASZNY.

Tego się nie zapomnia.

Czekałam dość długo i zanim mnie wyczytano wróciłam po córcię i pojechałam do domku. Jeśli mam umrzeć to umrę w domu i w objęciach mojej kochanej córuni, tak wtedy myślałam.

Bół był straszny, bardzo cierpiałam, ale funkcjonowałam. Dawałam radę, bo musiałam.

Któregoś dnia … druga pierś zaczęła strasznie boleć i rosnąć. Myślałam że, nieba liznę.

Wiedziałam że, muszę wrócić do onkologicznej przychodni. Ale wciąż, nie mogłam zrozumieć dlaczego ja? nie mamy w rodzinie komórek rakowych, dlaczego trafiło na mnie?

Mąż wciąż był tam,  w wielkim świecie i jego moje bóle,  nie interesowały. Daje forsę?  Daje …. więc?….

Ból dokuczał około 3 tygodni. Pewnego dnia ból znikł jak ręką odjął. Ale duże piersi zostały. Fajnie bo… jak każda kobieta, chce trochę większe niż naparstki.

Życie wróciło do normy. Karteczki i naklejki w szafkach i półkach zdjęłam. Nie widziałam zagrożenia, nie było więc powodu, utrzymywać stan gotowości.

Zaniepokojona zostałam moimi okrągłościami. Tam i tu mi przybyło tylko… bez żadnego powodu. Odżywiam się normalnie, nic szczególnego, a przybyło kilka kilogramów.

Po jakimś czasie przybyło więcej… byłam niezmiernie zdziwiona.

Zaczęłam podejrzewać następną chorobę która mnie zaatakowała, cukrzycę.

Lecę więc, do lekarza. Po podstwowych badaniach, dostałam skierowanie do ginekologa.

-okres? JEST

-poranne nudniości? NIE

To tylko wywiad…

W trakcie badania…jest pani w ciąży 4 miesiąc…

Cieszyłam się, cieszyłam się i cieszyłam…córcia będzie miała braciszka albo siostrzyczkę nie będzie sama, a ja będę miała drugiego dzidziusia. HHHUUURRRAAA!!!!

Mojej radości nie stłumiło …

mężowskie –  rób jak chcesz ja nie potrzebuję następnego dziecka, zostajesz sama….

moja odpowiedź.. ależ ja już jestem sama

mężowskie – jesteś bezmózgowiec – nie zabiło mojej radości, mojego szczęścia.

rodzina(mały krąg) – a nie myślałaś o aborcji? na moje NIE… jesteś głupia i szalona.

Faktycznie, zostałam sama.

Kochałam to dziecko, które w sobie nosiłam. Nie wiedziałam jakiej płci.

Było takie zdarzenie. Kolegi żona spodziewała się dziecka. Zapłacili, przebadali i miał być synek. Kupili ubranka dla syneczka. Urodziła się córeczka. Ot i niespodzianka.

Nie ważne jakiej płci aby zdrowe.

Moje maleństwo od chwili pierwszego poruszenia, ruszało się, przeciągało, kopało, może i krzyczło, w każdej sekundzie swego życia. Mój brzuch, a był obromniasty , rósł i bolał od ciągłego kopania z wewnątrz.

Przeddzień porodu, poprosiłam męża aby zawiózł mnie do lekarza. Maleństwo się nie rusza. Mąż rad nierad, zapalił samochód a ja się wtoczyłam na siedzenie.

Lekarz staruszek w okularach na nosie, wziął jakąs trąbkę.

O Boże czym on będzie mnie badał – przebiegło mi w myślach. No takie ustroistwo to widziałam tylko w jakiś staroświeckich filmach.

A to odbywało się 30 lat temu.

-śpi – powiedział

-nie, nie, dzidziuś nigdy nie śpi, NIGDY!!!

No i miałam problem. Staruszek, może i doktor ale…

Mąż, może i chce pomóc, ale ….

-wieź mnie do domu – powiedziałam

Po kilku godzinach byłam już na szpitalnym łóżku.

Skurcze itd.. to nie ważne , na prawdę to nie było ważne…

Podłączona byłam do wszelkich dostępnych monitorów, tętno jest ale…

Podchodzi do mnie lekarz ginekolog

-prosze postawić tutaj nogi..

-w jakim celu? -wyjęczałam między jednym a drugim skurczem

-trzeba dziecko przewrócić- powiedział i poddacza rękawy swego lekarkiego fartucha.

-co to znaczy przewrócić – znów syczę.

Dlaczego syczę? Nie potrafię krzyczeć z bólu. No taka jest moja natura.

-dziecko leży w poprzek i trzeba przewrócić, ułożyć- odpowiedział

-o nie ty tego nie zrobisz! – krzyknęłam

-inaczej będą problemy-odpowiedział

-zrób mi cesarkę, słyszysz zrób mi cesarkę…

w tym momencie dotknął do kolana, pielęgniarka starała się mnie poddtrzymać,  a ja zaczęłam krzyczeć

-nie dotykaj mnie, nie dotykaj mnie, zostawcie mnie…krzyczałam i wierzgałam nogami

Krzyczałam ile tchu w płucach miałam.

Dlaczego? Moja pierwsza ciąża – cesarka. Na sali leżała kobieta, po przewracaniu jej dzidziusia jeszcze w brzuchu uszkodzili nie tylko główkę ale i inne części ciała. Jak ona płakała, jak ona bardzo płakała.

-szalona, wariatka –  doktor powiedział i wyszedł. Zostawiły mnie też i pielęgniarki.

Prosiłam aby zadzwoniły do mego męża, podawałam numer telefonu. Żadna nie chciała i nie miała ochoty mnie słuchać. Zostałam sama wśród rodzących, innych lekarzy i pielęgniarek. Zostałam sama, nikt się mną nie interesował.

Tętno dzidziusia zanikało ale…nikogo to nie interesowało.

Strasznie się bałam byłam w sytuacji bez wyjścia. Wiedziałam, że liczą się minuty, czułam to, ale ONI spisali moje dziecko na straty.

Nie, nie płakałam. Powolutku godziłam się z losem. Wtem podchodzi do mnie jakaś pielęgniarka.

-da pani ten numer-powiedziała

Na ile znałam męża, to nie pozwoli umrzeć memu dzidziusiowi.

Za chwię byłam szykowana do cesarki. Mój dzidziuś się nie przekręcił leżał w poprzek brzucha. Też był już pogodzony z losem.

Synuś urodził się niedotleniony. Paznokietki czarne, usteczka czarne. Tak bałam się, że…

DZIŚ OBCHODZIŁ 30-TE URODZINY !!!!!🎈

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s