Poszaleć się chce….

Wakacje kojarzą się z okresem letnim. Do walizki wkladamy lekkie i zwiewne ubranko i w drogę.

Tak, tak było kiedyś. Jechaliśmy nad Bałtyk, gdzie zawsze chłodno.

Ale, dzieci mają wakacje!

Kierunek był też… w góry.

Obecnie, nikt nie czeka na upragnione i oczekiwane lato. Pakuje walizy i jedzie w kierunku…LATO.

W tym roku w moim regionie, nie było zimy, śniegu, marznącego deszczu. Takie warunki pogodowe, jeśli wysępowały, więziły ludzi w domach, aż do odwilży. Nie bylo to zbyt długo, od 3 dni do tygodnia.

Drogi i lotniska były sparaliżowane.

Tej zimy mieliśmy, wszystkie pory roku – oprócz zimy.

Więc, MSJ z DV wybrał się do Orlando. Wysyłane do mnie zdjęcia zachęciły mnie do odwiedzenia tego parku rozrywki. Relacja z pobytu, zniechęciła. Tłumy i kolejki wszędzie i do wszystkiego. Wrócili opaleni, zrelaksowani (mimo tłumów ludzi) i chętni do powrotu do Orlando.

Ja wróciłam, syn wrócił z wakacji, córcia nabrała chęci.

We wtorek opowiedziała o swoim planie. Nie ważne, czy mi się plan spodobał, czy nie. Gdybym mogła, a mogłabym lecieć w nieznane wraz z nią. Tylko…nie mogę swojego dorosłego dziecka ograniczać, bo się martwię i boję o nie.

Wzieła kilka wolnych dni w wpracy i … w tej chwili jedzie metrem na lotnisko. Kupi najtańszy bilet i …poleci. Połazi pozwiedza, w hotelu spędzi noc/lub nie, kupui najtańszy bilet, leci dalej. Nie ma nic zarezerwowanego, zaplanowanego. Tak po prostu, na żywioł. Sama.

Już gotowa byłam jechać z córcią, przecież do poniedziałku mam też wolne, nie mogę być przecież ogranicznikiem i strużem.

Już swoje “odbalowałam” czas na młodych.

Córci chłopak nie ma wolnego, a córcia … podobnie jak ja, nie lubi ograniczeń.

Oczywiście że, rozmawiałam, namawiałam.

Dużo mój tatuś mógł zrobić? Kiedy w wieku 17 lat, z plecakiem na ramionach, w progu drzwi oznajmiłam że, jadę na auto-stop?

Kiedyś nie było komórek, appki “my friend”, “the flight tacker”.

Biegło się do budki telefonicznej i informowało że, wszystko dobrze. Podróżowałam w każde wakacje przez okres

5-ciu lat. Nocowałam w namiocie i pod chmurką.

Moja córcia będzie miała hotel a w nim, łóżko. Nad głową dach, który ochronić będzie, przed ewentualnym  przed deszczem.


Córcia na lotnisku i jak widać po przemieszczaniu się na appce, jest już na terminalu.

Leci do Nashville.


Nie chciałam myśleć co z córcią, zajęłam sie praniem, gotowaniem i pieczeniem.

Rosną w misach ciasta na: bagietki, ciabatte i maślane bułeczki.

Bgietki za chwilkę będę formować. Bułeczki potrzebują czasu. Ciabatta będzie dziś szybka, zwykle moje ciasto rośnie więcej niż 12 godzin. Kilka razy ciasto rosło około 20h.

Oczywiście że, chlebek był wyśmienity.

Ciabatta nie potrzebuje, wygniatania i w tym chlebku to lubię. Zamieszać i odstawić. Jak to mówią… chłop leży a mu rośnie… 😁

Chłopką nie jestem ale…mi rośnie😱.


Zupka pomidorowa z duża dozą bazylii, pachniała niesamowicie. Bułeczki z serem, cudeńko. Chlebek ciabatta wyśmienity. Bagietki zrobiłam jak malutkie paluszki. Wygodniejsze w jedzeniu, nie trzeba łamać. Przełamane wysychają bardzo szybko i nie wygodne do przechowywania.

Ciabattę od jakiegoś czasu piekę w foremce. Wygodniejsza w krojeniu na kanapki.


Co z córcią? Zwiedza, spaceruje, ogląda muzealne eksponaty. Swietnie się bawi. Jest szczęśliwa. I ja to rozumiem. Cieszę się jej radością.

Dzisiejszą noc spędzi w hostelu. To zaledwie kilka godzin na drzemkę i … skoro świt na lotnisko. Kierunek Denver. Prawdę mówiąc pytała mnie o zdanie, które miasto wybrać, bo wszędzie te tanie bilety to są nie tanie. Więc…gdzie lecieć?

Zwiedziłam troszeczke ten kraj. W wielu miejscach byłam i wiem gdzie nie powinno się lecieć samemu. Nawet nie ze względu na bezpieczeństwo, na panującą tam atmosferę. Do wyboru była Philadelphia, Seattlle, NY, Denver. Najlepsza temperatura na zwiedzanie panuje obecnie w Denver. Piękne, spokojne miasto. Można spacerować godzinami i się nie nudzi.

Możliwe że, w Denver coś więcej odkryje. Chociaż.. nie zobaczy God Mountains a szkoda. To był spektakularny widok. Napisałam wiadomość do córci. Niech zobaczy w googlach, jeśli zainteresuje, to nie ma problemu z wynajęciem samochodu

Tak myślę, że moje dzieci to moja krew. Syn jeździł niejednokrotnie podobnie, na żywioł. Bez hotelu, bez żadnych rezerwacji. Był w Denver i przeżył fajne krótkie wakacje. Ciekawa jestem córci odczuć.

Córcia jest w Nashville gdzie byłam trzykrotnie, a nawet nie wiedziałam że, tam jest most i rzeka. No jakże mogłam to zobaczyć jeśli z MM melinowaliśmy się tylko w barach. W drodze powrotnej do hotelu przy blasku księżyca trudno było dojrzeć cokolwiek.

Widziałam córcię na appce jak sie przemieszcza po ulicach i raptem…była niedostępna. Piszę wiadomość na komórkę, nie ma odpowiedzi. Nie odbiera, włącza się maszyna kiedy dzwonię. No i już byłam cała w nerwach. Co się stało, gdzie jest, co robi?  Czy żyje? Jeśli nie żyje, czy cierpiała? A może leży i potrzebuje pomocy, jak jej pomóc? Dzwonię – piszę, piszę -dzwonię. Bez rezultatu. Zostawiam wiadomość głosową. Nic!!!! Uspakajam siebie…wszystko w porządku, to tylko moja szalona wyobraźnia.

Dzwoni, mówi że, wszystko w porządku jest w barze, bar w piwnicy i nie ma zasięgu. Świetnie się bawi. Na moje bądź ostrożna… tego nas całe życie uczyłaś i pamiętam, mamuś ja pamiętam. Jestem ostrożna…A mój głos się łamie i

Ciema noc u mnie a córcia znów niedostępna. Dzwonię,  odbiera. Melduje się w hostelu, za chwilę wraca do baru. Poznała wspaniałych ludzi.

W mojej wyobraźni wspaniali ludzie to na początek, później głowę ukręcają, palce obcinają, gwałcą, młotkiem walą w głowę, nóż w serce wsadzają.  Normalny koszmar!!!

Uspokoiłam się, kiedy MM wrócił. Zauważył moje poddenerwowanie. Nic nie mówiąc MM o swoich myślach, obawach i szalonej wyobraźni, położyłam się spać.

Zdjęcia pochodzą z mego prywatnego albumu.

4 thoughts on “Poszaleć się chce….

    • Nie mam pojęcia, jak moi rodzice dawali radę kiedy wyjeżdżałam na całe wakacje. Czy zapewnienia z mojej strony…nic mi się nie stanie, będę ostrożna…pomagało im w przetrwaniu 1,5miesiąca.
      Pierwszy dzień był dla mnie najgorszy do przeżycia, nerwówka. Teraz jak dzwonie i córcia nie ma zasięgu, nie szaleję, wiem że, da sobie radę, zadzwoni i się odezwie. Przecież uczyłam moje dzieci samodzielnego radzenia sobie w niesprzyjających (mówiąc delikatnie) warunkach. Dobrze się bawi, zwiedza i nikt jej nie ogranicza.

      Liked by 1 person

  1. Podziwiam za spokój i rozważne podejście do tematu. Ja boję się momentu kiedy córka lub syn powiedzą że już nie chcą z nami na wakacje 😦 na razie wykupujemy z Biurem usług turystycznych łączone wakacje (odpoczynek dla rodziców+kolonie dla dzieci) i powoli rozluźniamy więzi emocjonalne. Ja chyba znoszą to najgorzej że moje maleństwa rosną tak szybko.

    Like

    • Nie da się uniknąć dorastania dzieci. Nie da się uniknąć naszego starzenia, a z tym jest związane inne spojrzenie na życie i otaczający nas świat. Trzeba wyczuć ten moment kiedy pozwolić dzieciom „odejść”. Kiedy pozwolić im o samodecydowaniu a jednocześnie mieć wszystko pod kontrolą. To jest trudne, bo nie raz, popłynie łza zadowolenia i zniecierpliwienia. Jest trudne do zniesienia przeżycie dziecka pomyłki. My dorośli popełniamy i sobie wybaczamy, należy nauczyć się wybaczania i ciepliwości. Dzieci rosną bardzo szybko i im wydaje się, że wiedzą dużo więcej od nas. Zapewne tak jest, wyrastają w innych warunkach niż my. Możemy jedynie im podpowiadać, sugerować rozwiązania sytuacji lub ją przewidzieć. Ale nikt z nas nie wie na 100% co może się wydarzyć. Nikt nie napisał jeszcze książki „ Nauka życia”. Nikt nie przeżył po raz drugi życia. Życie to improwizacja.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s