w poszukiwaniu lata

Ostatnio mam więcej dni wolnych od pracy zawodowe. Nie to, że ktoś mnie zwalnia lub sama się zwalniam, uciekam, rezygnuję. Jeszcze nie czas i nie pora. A jeśli przyjdzie ten czas i pora to chyba będę do domu wracać zalana łzami. Oczywiście, że nastąpi, na razie nie muszę o tym myśleć, bo to jeszcze kilka lat.

Wstałam późno i …postanowiłam ogarnąć garaż. Nagromadziło się w tym garażu  wszystkiego. Najwięcej narzędzi i sprzętu ogrodniczego oraz przedłużaczy. Przeważnie po skończeniu pracy na yardzie, wrzucam gdzie popadło moje narzędzia i zmęczona, ciągnę nogi za sobą udając się do domku. Obecnie, tak nie robię. Prace zakańczam wcześniej, niż mnie dopada zmęczenie i mam czas na odpoczynek i cieszenie się pięknem jakie mnie otacza.

Dziś wzięłam aparat i zaczęłam szukać oznaków lata. Wiosna była w tym roku krótka. Ulewne deszcze połamały i potopiły wiosenne kwiaty. Nie zdążyłam nacieszyć oczy. Nie siedziałam też na tarasie zbyt często. Dziś dzień był słoneczny i cieplutki. Po pracy w garażu, wyszłam z aparatem w poszukiwaniu lata. Wiosny nie było więc może lato już stoi na progu a ja zajęta pracamu “polowymi” i garażowymi, nie zauważę jak minie mi koło nosa.

Biegałam po “polu” i szukałam tego lata, co mi koło nosa ma przelecieć. Niewiele go znalazłam ale…sklep mi ogrodniczy jutro pomoże.

Muszę jakieś kwiaty zakupić. Kalie dopiero wschodzą, zanim kwiat się pokaże to i lato minie. A ja chcę już i teraz. Mało miałam wiosny, więc latem chcę się nacieszyć.

Nie lubie planować (już o tym pisałam) ale…wyjazd do Polski muszę zaplanować i bilet lotniczy kupić. Wpław nie popłynę, nawet gdybym umiała pływać. Za dużo plastiku w oceanie. Szkodliwy.

Wcześniej myślałam, że zostanę na Wszystkich Świętych ale…niestety, niemożliwe. Nie zostanę też na miesiąc czy dłużej, tylko zaledwie 3 tyg. Dobre i to. Jak pomyślę, że trzeba będzie napuszczać wodę do grzejników, uruchamiać piec a oprócz tego wszystkie rury poskręcać to ciarki przechodza po plecach. W dzień odjazdu, wodę spuszczać, rury przedmuchiwać, rozkręcać, to mi się i odechciewa tam jechać.

Któregoś roku myslałam…pojadę zakotwicze się w hotelu i nie będzie tych wszystkich problemów. Hotel to jest hotel, jesienią mogą jeszcze na full nie ogrzewać a ja lubię ciepełko, z katarem i czerwonym nosem nie będę ani podróżować ani pokazywać się MM i dzieciom.

Dlaczego myślę o wyjeździe późną jesienią? A nie chcę spotykać mojej starszej. Mam nadzieję, że wróci do NY na jesień. Nie chcę dyskusji na temat komu zrobiłam darowiznę, a dlaczego nie jej? No bo po co jej jakieś majątki? Zrobiłam darowiznę na rzecz młodszej. Nie potrzebuję majątków ( po Tatusiu). Mieszkam tu gdzie mieszkam i wystarczy mi w zupełności mój dom a nie jeszcze coś dodatkowego. Zechce młodsza sprzedać niech sprzedaje już od prawie roku to jej i tylko jej. Nie mam nic do tego co zrobi z majątkiem, który odemnie otrzymała w darowiźnie. To nie jest już moje. Moje dzieci nie były przeciw, bo to był wyłącznie mój majątek. Och …jaki to majątek, jakiś udział w działce i domu w miejscowości letniskowej. Bez przesady… to nie są żadne miliony. A nawet gdyby były, to co ugryzę te mury? Nie mam tak długich zębów aby sięgnąć przez ocean. 🙂

Więc, jadę, OK planuję jechać w październiku a jeśli biletu nie będzie to …nie mam terminu. Muszę jechać nawet z 3-4 przesiadkami. 3-4 przesiadki to będzie 36 godzin podróży. Czy dam radę? Nie wiem.

Kilka lat temu leciałam z MSJ z 2 przesiadkami 34 godziny w podróży. Powiedziałam wtedy sobie, że nigdy takiego czegoś drugi raz nie zrobię.

NIGDY NIE MÓW NIGDY!!!!!

U mnie godzinia 8:30pm a widniutko jeszcze.

Słoneczko widoczne jest jeszcze za drzewami ale już co raz niżej i niżej.

Co jutrzejszy dzień przyniesie?

Pojechać do banku

Dokończyć sprzątanie garażu.

Zagrabić lub podmuchać opadłe liście z rodendrona.

Pozbierać z “pola” opadłe gałązki z drzew podczas ulewy.

Jeśli się da to ogarnąć moje biurko.

Nie jestem pewna czy wykonam wszystko co powyżej jest napisane.

NIE LUBIĘ PLANOWAĆ!!!!!

Więc i pewności nie mam. Może do banku nie pojadę a załatwię to w środę, bo do pracy jadę w środę i nie tylko, więc po co mam się mizdrzyć przed lustrem. Nie mam pewności co do …ogarnięcia biurka. “organizacja” mego biurka mi odpowiada, no co z tego że jest wszystko … video kamera, książka “Daring to drive” Iphone, kalendarz i dużo notesów, żółtych karteczek a mniędzy nimi okulary i pomadka do ust. Dużo rozrzuconych kart pamięci, kilka zewnętrzych dysków. Aparat fotograficzny i dwa laptopy oraz dodatkowy monitor do laptopa. Lampka LG, tabletki przeciwbólowe flamastry, długopisy i ołówki. Dwie portmonetki i portfel. Pojemnik na pen driver a ich jest nie kilka.

Dziś oprócz tego bałaganu stoi jeszcze lampka wina. Bez przesady wino ma tylko 6% zawartości alkoholu. Piwo w Polsce ma więcej. Żeby te 6% połknąć to trzeba wypić całą butlę.

Nie dziś i nie teraz.

____________________________________________________________________________

MM zmęczony bo zameldował się w hotelu dopiero o 2 am. Rozmawiałam z nim aby zmienił godziny wylotu na wcześniejsze. Nie potrzeba tak się męczyć. W niedzielę (wylatuje) nigdy nie mamy nic zaplanowanego…..kina, wyjazdu, gości…

Jedynie śniadanko w restauracji lub w domku, później pakowanko i w zasadzie czekanie na ubera lub taxi.

Powiedział, że pomyśli.

NIE MA ROZPUSTY GORSZEJ NIŻ MYŚLENIE. 

- Wiesława Szymborska

 

 

 

 

20 thoughts on “w poszukiwaniu lata

      • To prawda, tyle, że w rodzinie po fakcie dochodzi do kłótni pomiędzy obdarowanymi i nieobdarowanymi. Są domysły i różne przykrości.

        Urodziłam się jesienią i bardzo lubię tę porę roku w Polsce 🙂

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s