Lecz czasmi koło zębate nie zaskakuje i jest przerwa.
U mnie taka była w poniedziałek
Ale od początku to jest od soboty.
SOBOTA
Pozwoliłam sobie troszkę dłużej pospać bo odpoczynek jest mi bardzo potrzebny. Z pracy do roboty to jest istny kierat ale … podjęłam się i mam dokończyć.
Nie ma czasu na nudę i marudzenie, na odpoczynek też nie mogę sobie pozwolić. Pomalowałam sufit dwukrotnie oraz pasek przy na ścianie przedłużający sufit. Dawno temu a może bardzo temu, tak się w Polsce malowało, przynajmniej w moim regionie. MM nie znalazł czasu na zakrycie dziury po domofonie.


NIEDZIELA
czekałam ma MM aż mi załata dziury.
Nie za bardzo palił się do tej roboty, a ja też nie miałam chęci tego robić. Wmówiłam jemu, że tylko on to może zrobić, i niech tak będzie. Niestety przechwaliłam bo największą dziurę spartaczył i musiałam poprawiać, a wiadomo poprawianie więcej czasu zajmuje niż zrobienie od nowego. No nic, poprawiłam i zaszpachlowałam pierwszy raz, drugi będzie po wyschnięciu szpachli.

Pojechaliśmy do sklepu budowlanego obejrzeć listwy podłogowe. Ogromny wybór, ceny różne jak i materiał różnorodny. Zdecydowaliśmy ale po przeliczeniu na metraż podłogi zrezygnowaliśmy. Gwarancja na nasze całe życie, a kto mi powie ile ja będę żyć? Stanęło na listwach o gwarancji na 50 lat.
Zaliczyliśmy jeszcze kawę i ciasteczka w francuskiej restauracji i czas do domku na odpoczynek.
Jakiś czas temu rozpoczęłam robić spinki do poszewek na poduszki. Niektóre poduszki mają sznureczki inne spinki, zameczki błyskawiczne lub guziki, są i takie że nie mają zapięcie a jedynie zakładkę z materiału. Tego materiału jest niewiele, więc poduszka podczas spania ucieka. Poduszki bez zakładek i zapięć w ogóle uciekają z poszewki. Godzina była jeszcze młoda, oglądając film w TV, o dziwo normalny film, instalowałam spinki w poszewkach.
PONIEDZIAŁEK
To był inny dzień niż zazwyczaj. Po pracy wróciłam wykończona, zmęczona, wymięta, przepuszczona przez magiel. Nawet nie pamiętam czy cokolwiek do ust włożyłam. Pamiętam, że o 7:20pm napisałam do córci i syna wiadomość, że jestem w łóżku i dobranoc. Dzieci w jednej sekundzie zadzwoniły z pytaniem … co się stało…nic się nie stało, potrzebuje odpoczynku…
odpowiedź… nareszcie….
Zasnęłam snem zmęczonego człowieka.
Ale muszę się przyznać. Z soboty na niedzielę usnęłam około 4 nad ranem i w niedzielkę wstałam już o 8am. Niewiele miałam tego snu. Co takiego robiłam? Bawiłam się na facebooku oglądając bzdurne filmiki. Jeden ciekawszy od drugiego. Tak mnie wciągnęły, że spanko odeszło w siną dal.
Kiedyś człowiek musi odespać, w poniedziałek odespałam.
Leave a comment