Tatuś zmarł w 2009 roku.
Tak, powiesz dawno.
Zależy jakie więzi miałaś/eś Ojciec – Ty oraz Ty i Ojciec.
I co z tego, że dawno, to znaczy że nie tęknię, nie myślę?
Tęsknię, myślę, wspominam i rozmawiam, nie tylko w myślach.
Mamusia żyje, nie miałam i nie mam żadnych informacji, również rozmawiam w myślacj i na głos.
W dzieciństwie i jako nastolatka przysparzałam im kłopotów. Ale nigdy nie pozwoliłam powiedzieć komuś na moich rodziców starzy, zgredy czy wapniaki. Sama też nie używałam tych określeń do swoich ani kolegów-koleżanek rodziców. Mogłam być zła na rodziców i trzaskać drzwiami, nie odzywać się przez kilka dni i odmawiać posiłków, a Oni czekali, cierpliwie czekali. Dawali mi czas i przestrzeń.
W dorosłym moim życiu, nie obciążałam ich moimi problemami. Dzieliłam się radościami.
I dziś, kiedy chciałabym się podzielić radością, staję przed Tatusia i Mamusi zdjęciem, dotykam lekko moich rodziców mówiąc…. zobaczcie, zobaczcie, wszystko mi się układa.
Łzy napływają do oczu, bo nie mogę do Nich już zadzwonić i usłyszeć Ich głos.
„W najszczęśliwszych wspomnieniach z dzieciństwa nasi rodzice też byli szczęśliwi”. – Robert Brault
Leave a comment