Nie spodziewałam się, że po pracy jeszcze coś będę robić przy podłodze. Nie planowałam prac remontowych na dzisiaj. Raczej wieczorek z kieliszkiem likieru. Kieliszek likieru postawiłam przy kompie i zaczęłam zastanawiać się co tu, przy tej podłodze można dziś zrobić. Coś nie skomplikowanego. Przebrałam się w robocze ubranie i już już byłam gotowa do rozrobienia cementu. Aż tu… zakupiony cement nie taki jak potrzebuję. Cement który już prawie wykorzystałam był samopoziomujący, zakupiony do rozprowadzania szpachlem albo kielnią albo czymkolwiek bo sam nie popłynie. Ten który mi został rozrobiłam z woda i wylałam w łazience na pół podłogi tam gdzie brakowało mi do poziomu. Pozostały cement wyskrobałam, można powiedzieć, do szafy. Zabrakło mi trochę ale jutro uzupełnię.
Natomiast czasu mi jeszcze zostało do wieczorka, więc rozłożyłam podkłady wygłuszające pod podłogę którą będę układać. W zasadzie mogłabym ten niebieski tylko ułożyć ale, że to jest office MM, pozwolę ułożyć dodatkowo korkowy podkład.
Po ułożeniu zdjęłam kapcie i się przeszłam, szczęście dla stóp. Podkłady pozostanie tylko poprzyklejać i… będzie czas na układanie paneli podłogowych.







Jutro mam przerwę. Po pracy jadę do kotków córci. Zajmie to mi troszkę czasu bo to całkiem przeciwne kierunki.
Leave a comment