Tydzień szybciutko minął. Nie był produktywny, ponieważ remont leży i czeka. W zasadzie nie było jak wziąć się za niego. Po pracy wracałam dość późno, jedynie pozostawał czas na odpoczynek, wyskoczenie z MM do sklepu po produkty spożywcze, przy okazji kupiliśmy siatkę z aluminium na dziury w ścianach. Trochę rozmowy z MM, jedną stronę książki do przeczytania, zrobienie swojego prania i tyle miałam czasu wolnego.
Wczoraj skończyłam pracę wcześniej z czego bardzo byłam zadowolona.
Wyszliśmy z MM do osiedlowej restauracji. Po zmianie właściciela restauracji to był nasz trzeci wypad.
Jedzonko wyśmienite, napoje i inne dodatki również. Porcje duże, nie dało się zjeść tego za pierwszym przysiadem, zabraliśmy do domku.
Dziś sobotka w planie trochę zadań remontowych. Muszę podgonić robotę. Ale to muszę nic nie znaczy. Chciałabym ale jak wyjdzie nie wiadomo.
- Zawiesić półki w szafie biurowej MMa – to jest pierwsze zadanie do wykonania. Nie cierpiące zwłoki. /zrobione/
- Pomoc w organizacji biura MMa – wszelkie dokumenty i rzeczy biurowe, wciąż w pudełkach kartonowych. /MM pomocy nie potrzebował/
- Pryzkleić siadkę z aluminium na dziury. Dziur jest wiele. Te małe po gwoździach nie potrzebują siatki jedynie zagipsowania. Większych dziur mam bardzo dużo. Były ukryte za deskami + te które sama zrobiłam. /zrobione/
- Położyć taśmy na złączeniu sufit-ściana oraz ściana-ściana. W niektórych miejscach niestety ale odchodzi od ściany lub sufitu a tego nie da się zamalować, farba nie jest klejem ani gipsem. /zrobione/
Po zagipsowaniu closet/szafę zostawiam do poniedziałku w spokoju, musi wyschnąć. W tym czasie będę zdejmować wykładzinę gdzie się da nie ruszając mojego łoża.
Pogodę mamy bardzo przyjemną, Taka wczesna jesień.
Leave a comment