Przed 9am słońce jeszcze niziutko. Oczywiście korzystamy z tarasu bo nawet o poranku jest jeszcze cieplutko 22C.
Taka temperatura mogłaby być cały rok.
Ale, prawie zawsze jest ale. Zanieczyszczenie powietrza było na tyle wysokie, że uruchomił się jeden z detektorów. MM otworzył okno w sypialni dosłownie na 20 minut. Chwycił mnie dziwny kaszel. Z tym szybko sobie poradziłam.
Jednym słowem siedzieć w domu i nie wychodzić.
Szykowałam closet/szafę do malowania. W dalszym ciągu szpachlowałam oraz silikonowałam szparki pomiędzy ścianą a ramą okienną i drzwiową.
Nieużywane wentylacje w łazience, może nie naprawiłam ale udrożniłam ich wywiewy. No bo jak usłyszałam, że będzie dzwonić po fachowców to poszłam na poddasze i sprawdziłam co się dzieje, że jeden nie działa a drugiego nie używam. Nie kąpię się i nie biorę prysznica w gorącej wodzie, lustra u mnie nigdy nie zaparowane. Mam okno to uchylałam i uchylam.
Ale jeśli robię remont to już trzeba wszystko sprawdzić i jeśli nie używane niech będzie prawne.
Zdjęłam kratki na suficie, wyczyściłam z kurzu. Jedna wentylacja była odlączona od prądu. Poźniej jak wspominałam wywiewy udrożniłam i wszystko sprawne i działa.
Zdjęłam kratkę od nawiewu chłodzenia i ogrzewania. Wyczyściłam, rurę w środku pomaluję na biało tak jak wszędzie to robiłam.
Nie przepracowałam się ale te drobne naprawy był czasochłonne.
Od czau do czasu spotykaliśmy się z MM na parterze na kawce.
Pogaduszki nie były tarasie lecz przy kuchennym stole.
Leave a comment