ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień…

Bez oszukaństwa. Było jak było lepiej i gorzej. Dwa charaktery, spod tego samego znaku i 1 dzień dzielący je od ich urodzin. Te charaktery spotkały się dzięki stronie http://www.megafriends.com 21,5 roku temu. Wszystkie strony matrymonialne dopiero raczkowały, a ja nie szukałam męża, jedynie osobę (kobietę, mężczynznę) aby przeprowadziła mnie przez wszelkie zawiłości języka angielskiego.

Miałam mnóstwo propozycji matrymonialnych włącznie z kupieniem biletu lotniczego i sukni ślubnej. Mogłam wybierać i przebierać. A informacja była bardzo jasna, Polka z dwójką dzieci które pozostały w kraju jej pochodzenia, poszukuje nauczyciela angielskiego ( kobieta, mężczyna) który przeprowadzi ja przez tajniki tego języka który jest niezbędny do znalezienia intratnej pracy co prowadziło by do odpowiednich zarobków. Nie szuka męża.

Było jasno, czarno na białym. Ale nie, pisali i pisali. A ten co tu siedzi w fotelu. Nic nie oferował oprócz Hello i numeru telefonu i tak codziennie przez 30 dni. Durny, głupi czy idiota.

Nie pojechałam do pana do Kalifornii, Filadelfii, Florydy czy Teksasu. Panowie byli różni, tacy co oko można zawiesić ale i maski wyglądające od razu na zboczeńców czy morderców. Byli i Polacy, których żony już nie kochają albo związek im się znudził. Dziwni polacy, potrzebowali numer paszportu to bilet mi kupią. No niestety różni są ludzie i różne są ich oczekiwania.

Moje oczekiwania przerosły tę platformę.

Trafiłam na tę platformę całkiem przypadkowo. Czytając wiadomości a był rok 2003 wyskoczyła mi na ekranie komputera reklama. Od nitki do kłębka, doszłam, że zamieszczę swoje zdjęcie, notkę, a może z moich okolic ktoś jest i odpowie, pomoże mi z tym angielskim.

Tym kimś był uparty gość. Któremu 3 razy odpowiedziałam NIE, nie wyjdę za ciebie bo mi angielski potrzebny. Nie kocham Ciebie i nie wyjdę za Ciebie.

No byłam stanowcza i konkretna. Nie potrzebny mi był drugi mąż. Był jeden i o jeden za dużo. Nigdy w swoim życiu nie marzyłam o zamążpójściu o dzieciach. Co się ze mną stało, że mam 2 wspaniałych dzieci i drugiego już męża. Trzeciego nie będzie.

Tak długo będę opiekować się tym drugim (aby mi nie umarł) na ile pozwoli mi, i jak długo trzeba będzie.

Dokumenty podpisaliśmy Marzec 4, weselisko wyprawiliśmy 5 marca.

Tak kołysaliśmy się przez te 20 lat, czas szybko zleciał. Zostało nam jescze następne 20.

Aby je przeżyć w jako takiej sprawności trzeba się ruszać i jescze raz ruszać. Moje postanowienie które realizuję, mniej słodyczy, a reszt to już łatwizna.

Wyszliśmy dziś do naszej osiedlowej knajpy. Wspominałam, że zmienił się właściciel i część personelu. Zmienił się wystrój oraz menu i można powiedzieć, że za każdym naszym odwiedzeniem tego lokalu, każda zmiana jest na lepsze.

MM nie ma wiele do powiedzenia. Tak na prawdę nie miał rodziny. Matka która traktowała go jako zło konieczne. Była na tamte lata wykształconą kobietą, bogatą kobietą i zaplanowała, że jej niechciany syn zostanie muzykiem. No cóż MM nie ma słuchu do muzyki, i za to dostawał po rękach. Miał być pianistą, później lekarzem. Wyrwał się z tej bogatej niewoli w wieku 18 lat do wojska. Za długo tam był i jak sam powiedział wiele stracił z normalnego życia. Nie zna wiele znanych nam zespołów muzycznych, i nie zna do dziś życia. Nigdy swojej matce nie wybaczył ale to nie znaczy, że jej nie odwiedzał. Miałam przyjemność? Nie mogę powiedzieć o przyjemności jej poznania i odwiedzania. Pierwsza żona MM też nie miała przyjemności poznania i odwiedzanie tej matrony. Coś w tym musiało być.

A więc, rozmowa przy dzisiejszej kolacji toczyła się właściwie na mój temat. Moje życie było ciekawe i różnorodne, zawsze znajdzie się coś do opowiedzenia.

MM również dołączył się do rozmowy i przypomniał kilka ciekawych zdarzeń ze swego życia.

Życzę sobie abyśmy przeżyli następne 20 lat naszego małżeństwa bez żadnych rewolucji zdrowotnych.

Cieszę się, że mam tego uparciucha, on też cieszy się, że jest ze mną, upartą kobietką.

Posted in

Leave a comment