To było …..

Po nocnym napadzie na sklepy i zakłady, opublikowano alarm …pozostania w domu…

Najazdy na sklepy i inne zakłady były zorganizowane grupowo. Podjeżdżało kilka samachodów, huligani wybijali szyby, wbiegali do sklepu i niszczyli co było pod ich ręką. Grabili, a więc pakowali do wózków sklepowych, co się dało. Pakowali do samochodów i odjeżdżali. Po pierwszych grabieżcach, nadjeżdżali następni. Nie było policji. Nie przyjechała i nie zabezpieczała pracujących w sklepie. Zniszczone w office komputery, na hali sklepowej kasy, poniszczony towar.

W tamtym momencie był tam mój syn, jego komputer roztrzaskany. Zdąrzył uciec po pierwszym najeździe. Nic mu się nie stało, ale kontakt wzrokowy z rozwcieczonymi grabieżcami, przeżywa psychicznie.

To nie był żaden protest w związku z zabiciem/zamordowaniem George’a Floyda, to było niszczenie i rabowanie mienia przez młodych mężczyzn w wieku 16-20lat.

Floyd był dobrze zbudowanym mężczyzną, więc nasuwa się pytanie. Czy tak bardzo panowie w mundurach się go bali, że musieli zabić za nieudowodnioną kradzież?

Następna bezsensowna śmierć pociągnie za sobą inne.