ogryzekzycia
Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!
recent posts
about
Category: prace remontowe
-
Od rana już pracowałam. Jeśli mam plan zakończyć łazienkę przed Indykiem to potrzebuje pełnej mobilizacji. Nie zawsze mi udaje się ta mobilizacja ale cóż, robię co mogę. Przed wylaniem cementowej wylewki, “zaimpregnowałam” podłogę/płyty profesjonalnym płynem, który powstrzymuje wchłanianie wody. Pomimo gorąca na zewnątrz otworzyłam okna, niestety ale płyn ma specyficzny zapach. Wolałabym go nie wdychać.…
-
Jak MM wczoraj zdecydował tak i zostało zrobione. Nie zaszczyciliśmy dziś GYM swoją obecnością. Może i dobrze zrobiliśmy, wyspałam się nareszcie. Podobno jutro rano idziemy. Gdyby MM postanowił zostać w domu, ja jadę. Nie planowałam 7 razy w tygodniu jeździć na GYM ale przynajmniej trzy razy w tygodniu. MM postanowił, jak przypuszczałam zostać w domu…
-
Zaplanowane na dziś ćwiczenia na GYM zostały wykonane👍. Dodałam ćwiczenia na wioślarzu. Godzina na GYM, bardzo dobrze na mnie działa. Czuję się sprężysta. 🤣 To nie jest reklama, zdjęcie z internetu. MM wciąż mi towarzyszy i aby jak najdłużej. Ma problemy z kolanami. Czasami mu puchną no i oczywiście bolą. Stosuje opaski i skarpety kompresyjne.…
-
Prace elektryczno-remontowe idą całą parą. Piór pawia nie posiadam ale mogę chodzić jak paw. Czasami się zastanawiam nad jakimś problemem. Normalnie nie wiem jak coś zrobić, podchodzę do problemu i nic, brak pomysłu na nago rozwiązanie. Zostawiam problem na kilka dni, nie myślę o nim, po kilku dniach mam już w głowie rozwiązanie. Nie zaglądam…
-
Niedziela mi szybciutko minęła. Z rana gdy MM pojechał do starszej córki, mogłam w końcu wyłączyć zasilanie elektryczne w całym domu. Przewód jaki miałam przeciąć nie posiadał żadnego wyłącznika, zasilanie było odprowadzane od puszki rozdzielczej do lampy i dalej do przełącznika na ścianie. Do tego samego przełącznika, podłączone było światło w prysznicu. Aby nie kombinować…
-

Zimnych napojów nie piłam, na podwórze wychodziłam, ale żeby od minutowego przebywania na zewnątrz gardło bolało? Nie pamiętam, która to była noc ale przebudziłam się z zimnymi, bardzo zimnymi nogami. Skarpetki miałam nałożone, w sypialni cieplutko, nogi ciepłe, a odczuwałam zimno w nogach aż do bólu. Boli gardło, tylko gardło, w zasadzie nic więcej. W…
-
Wyznawców prawosławia, ortodoksyjnych wyznawczów, i do 2024 roku było grekokatolików. Ci ostatni zmienili kalendarz liturgiczny z juliańskiego na gregoriański i coś tam się zmieniło. Wszystkim życzę Szczęśliwego 2025 Roku. Raniuśko miałam zamiar upiec puszystą smaczniutką chałkę. Przepis wyjęłam, składniki ustawiłam na blacie kuchenny. Wyjęłam wagę, przepis jest bardzo misterny, wszystko musi być do grama. Ważę…
-
Pół dnia szukam kartki na której był schemat/legenda (sama to zrobiłam, bo elektrycy zleceważyli swoje obiwiązki) który włącznik wyłącza/włącza elektryczność w danym pokoju/miejscu. Strzegłam jak oka w głowie i w tej chwili byłabym bez oka. Nie, nie znalazłam, pamiętałam który wyłącznik wyłącza elektyczność w closet/szafie. Zainstalowałam lampę pod sufitową. Identyczna jest w toalecie gościnnej. W…
-
Dobra wiadomość: nie muszę schodzić na sam dół, widzę na kamerze, że łapka/pułapka wciąż jest pusta. Wniosek z tego płynie taki. Nie pozwoliłam myszkom na zadomowienie się, znalazły w innym domu lub budynku gospodarczym kącik na zbudowanie gniazda i przeczekanie zimy. One wcześniej wiedziały, że idą minusowe temperatury i zapewne spieszył się bardzo. Nie dałam…
-
Tydzień miną jak z bicza trzasnął. Od poniedziałku do piątku. Praca i jeszcze raz praca. Spodziewałam się, że w poniedziałek na drogach będzie luźniej ale niestety, luźniej nie było. W niektórych county kursowały szkolne autobusy. W moim county szkoły były zamknięte. W powrotnej drodze z pracy do domu, również było tłoczno. Nie lubię Tesli na…
-
Po dwóch bezsennych nocach, mam nadzieję, że syn nareszcie zaśnie. Jak będzie, zobaczymy bo dopiero mamy 6:25pm. Nasenne nawet na receptę nie zadziałały. Poranek: wypiłam kawę na tarasie i nie mogłam przypomnieć wczorajszego poranka. Po prostu uleciał w zapomnienie. Nie potrafię go przypomnieć. Podobnie dzisiejszy dzień mi uciekł. To był bardzo stresujący czas. Aby dzisiejszego…
-
Przed 9am słońce jeszcze niziutko. Oczywiście korzystamy z tarasu bo nawet o poranku jest jeszcze cieplutko 22C. Taka temperatura mogłaby być cały rok. Ale, prawie zawsze jest ale. Zanieczyszczenie powietrza było na tyle wysokie, że uruchomił się jeden z detektorów. MM otworzył okno w sypialni dosłownie na 20 minut. Chwycił mnie dziwny kaszel. Z tym…
-
Tydzień szybciutko minął. Nie był produktywny, ponieważ remont leży i czeka. W zasadzie nie było jak wziąć się za niego. Po pracy wracałam dość późno, jedynie pozostawał czas na odpoczynek, wyskoczenie z MM do sklepu po produkty spożywcze, przy okazji kupiliśmy siatkę z aluminium na dziury w ścianach. Trochę rozmowy z MM, jedną stronę książki…
-
nie taki on wolny, ale pospałam do 10 am. Kto późno się do łóżka kładzie, ten długo w łóżku pozostaje. Podgrzewam się już grzejniczkiem, chociaż on u mnie włączony jest przez okrągły rok. Lubię chłodzenie latem, ale cieplutko w sypialni musi być. Jedno drugiego nie wyklucza. Obecnie mamy pogodę bardzo milusią, okna w całym domu…
-

Wprawdzie, była niedziela ale ….. poświęciłam godzinkę na zdjęcie wykładziny w closet/szafie. Nie było to nic trudnego. Grudki brązowe które były pod wykładziną, podejrzewamy że to jest klej od pierwotnej wykładziny. Podobnie jak w każdym pokoju, zdejmowałam szpachelką. Plama przy ścianie to podejrzewamy, że to był stary zaciek. Trochę to się kruszy ale płyty zdejmować/wymieniać…
-
Bliżej do weekendu. Chociaż u mnie to remont zaczął się pełną parą. Dziś do 5pm zrywałm deski i listwy ze ścian. Łatwo nie było i gdy MM poprosił abym z nim pojechał, rozejrzałam się po closet/szafie, zdecydowałam roboty zostawić. Deszcz lał, wycieraczki szalały na samochodowych szybach ale wciąż była słaba widoczność. Przed sklepem MM mnie…
-
Od dziś do środy włącznie jestem w domu. Nie, to nie jest zaległy urlop. Covid wrócił, chociaż on nigdy nie odpuścił i na zawsze z nami zostanie. Podobnie jak grypa. Covid jest bardziej „rozdmuchany” więc częściej o nim słyszymy. Grypa zpowszedniała, nikt nie wspomina, że też powikłania mogą być śmiertelne. Wyszłam z kawcią na deck.…
-
Taka pogoda mogłaby być cały rok. Przyjemnie jest wypić poranną kawcie na łonie natury. Dziś sama jestem, oj przepraszam, piesek mi towarzyszy. MM w każdą sobotę jeździ do starszej córki. Pomaga przy wieszaniu szafek, domalowywaniu jakiś części ściany, a tak na prawdę w to nie wnikam. Powiedzałam, że ma pomagać. Miał zastrzeżenia, że dorosła i…
-
Dobrze wiem, że się chce ale nie warto próbować. Próby takiego czynu skończą się fiaskiem. Dziś skończyłam zdejmowanie wykładziny i gąbki. A marzyły mi się gofry, jakieś ciasto z mamusi przepisu. Brak czasu, na wypieki. Sama sobie narzuciłam ten rytm, nikt mnie nie zmuszał i nie prosil. sama zedcydowałam, podjęłam się wykonia tego projekt, więc…
-
z tym, że MMowi nie musiałam pomagać. Rozpoczęłam zdejmowanie wykładziny. Tak jak przypuszczałam jedynie zaczęłam. Możliwe, że jutro skończę. Nie jest to lekka praca. Wykładzina jest przymocowana na brzegach, a pod nią jest specjalna dość ciężka gąbka. To wszystko muszę pociąć aby zmieściło się do pojemników na śmieci. Czasami jak są duże gabaryty to trzeba…
-
Nie za bardzo było mi spieszno do przenosin, ale początek był. W końcu niedziela i nie planowałam już żadnych prac. Miało być do urodzin MMa – wszystkie niedziele remontowe. W sumie to rozkręciłam łóżko. Wyniosłam na hol. Odkurzyłam dywan i przy pomocy MMa wyciągnęłam brzegi dywanu z pod szafek i biurka. Do połowy dywan skręciłam…
-
Wczorajszy dzień nie należał do najlżejszych. Umysłowa praca wymęczy bardziej niż fizyczna. Wróciłam późno. Dla odprężenia posiedziałam jeszcze chwilkę z nosem w komórce. Tak jak większość, gram w gierki, a dlaczego nie. Dziś sobota nie wyskoczyłam z łóżka, jakoś nie było mi spiesznop. Kilkakrotnie budziłam się w środku nocy. Wystarczy spojrzeć na wyświetlacz w komórce…
-
Od słowa do słowa w rozmowie z MM, dowiedziałam się o jego planach, wizji na resztę dni tego roku, na ich przeżycie lub wegetację. MM jest urodzonym pesymistą, z takim to po cudze jabłka nie sięgniesz a o kradzeniu koni trzeba zapomnieć. Nauczyłam się życia z pesymistą. Robię swoje. Że czasami pogada, to niech gada.…
-
Aby mieć poranek na dłuższe lenistwo jeszcze w nocy o 11pm ostatnie dane przesyłałam. Około 10am wiadomość ….otrzymałem dziękuję….. Będę mogła „bawić się” z silikonem. No …. czasami zerknąc w laptopa. Przebrałam się w robocze ubranko. Czyste, ale poplamione. Oj jak ja nie lubię takiego „mundurka”. Drażni moje oczy. Trudno będę patrzeć przed siebie, a…
-

Troszkę chłodniej o poranku 23C, po południu 35C. Nie za bardzo mnie przerażają upały. Kiedy kilka lat temu robiłam ścieżkę z płyt kamiennych temp. przekraczała 40C, uzbrojona byłam w dwa wiatraki oraz duży parasol. Pamiętam, że każdego poranka miałam opory z wyjściem na ogród. Kiedy ciało, organizm przyzwyczaił się do wysokich temperatur, wychodziłam ze śpiewem…