Niepokojący początek dnia

To znaczy, że nie trzeba się spieszyć. Wypadek na autostradzie. Musi być bardzo poważnie. Za wcześnie na korki, dopiero 6:33am.

Znaczy: ktoś cierpi, ktoś umarł, ktoś spóźni się do pracy. Kruche, bardzo kruche i nieprzewidywalne jest nasze życie. Helikopter krąży i groźnie burczy. Obie strony autostrady zablokowane. Musi być na prawdę nieciekawie. 🙁

Po 20 minutach helikopter odleciał z nad mojego domu, tylko słychać w oddali wurkot silnika. Krąży zapewne bardzo blisko tego zdarzenia. Teraz jęczą karetki, policyjne wozy trąbią. Smutno na seduszku się zrobiło. Ktoś walczy o życie w ten deszczowy poniedziałkowy poranek.

Muszę poczekać aż odkorkują i wnowią ruch. Nie po mojej stronie był wypadek ale ruch wstrzymano po obu stronach autostrady która jest oddzielona betonowym murem.

Cicho teraz, tylko deszcz szumi.

Spokojnego poniedziałku.

Ostrożnej jazdy i szczęśliwych powrotów do domów życzę.

Gdyby….

można byłoby jednym przyciskiem zmienić pogodę, to dziś bym to uczyniła. Zmieniłabym z deszczowej na słoneczko. Od tygodnia pada i pada. Nic też nie zapowiada że, słoneczko pojawi się w następnym tygodniu.

Więc, proszę o przycisk na zmianę pogody. Obiecuje że, nie będę korzystać zbyt często.

Ale już zmęczona jestem deszczem 24 h. Chcę zmienić mokre ulice, szare dni na piękne słoneczne. Nie chcę słuchać już tego ciągłego dzwonienia deszczowego. Przyciskam – słoneczko rozświetla cały mój świat!!!!! Kwiaty podnoszą swoje główki, gałęzie prostują swoje ramiona a ludzie plecy. Ptaki z ukrycia wychodzą i zaczynają śpiewać. Brzydkie wiewiórki grzebią w ziemi bez pośpiech. Dzień słoneczny się budzi, będzie ładnie, będzie cudnie!!!

Niestety takiego przycisku nie posiadam.

Więc, muszę być przygotowana nawet na przemoknięcie. Muszę pocierpieć trochę i przeczekać ten nieustający deszcz. Brrrrr

z motyką na księżyc….

moja motyka ma pęknięty trzonek i tylko jeden ząb! Ale, ale, jeśli użyję odpowiedniego ruchu i poczekam na pełnię (Supermoon)możliwym będzie strącenie księżyca🙃😃🙃😃


Widziałam taki zachodzący, palący się supermoon, był ogromniastyyyyy, zakrywał prawie cały horyzont. To był widok!!!!!

A to jest inny księżyc.

Zdjęcie nie jest moją własnością.

Zdjęcie zostało wykonane w minioną niedzielę przez grupę ludzi pracujących w Ocearch Southern Tide. W grupie tej pracuje starsza córka MM. Księżyc był niesamowity.


Dla mieszczuchów zamieszczam zdjęcie motyki do ziemniaków. Zdjęcie pochodzi z internetu, o jej

jej, jestem z miasta, ale wiem co to jest motyka

księżyc był
motyka była
świadomość i podświadomość w metodzie Feldenkraisa – pracuję nad tym. Nie mam większych problemów, bo urodzonym optymistą jestem i mam zawsze z wiatrem. Wiarę w siebie mam, ale …ten wiatr czasami trochę tak zakołuje, że łapię katar lub zapalenie ucha. Po dojściu do siebie, znów wiatr wieje w żagle.

CEL jest i odpowiednia motywacja utrzymuje mnie na powierzchni ale, jest ale, kiedy pomyślę o terminie. Wtedy, po prostu mnie podmywa i nogi brodzą w wodzie. Muszę utrzymać się na powierzchni, bo pływać to ja nie umiem, laniem wody też się nie zajmuję. Nie moje tereny.

Znowu krzyknę o jeju!!!

Bo … termin mnie goni, a ja siedzę i piszę bzdety.

Odnośnie mojego zadania do wykonania, dzieci nie widzą problemu, MM też nie (dasz radę), a ja … czym dalej w las – więcej drzew. A nie jestem dobra w terenie bez GPSa.

Z tego wynika, że muszę obrać sobie jakąś pomoc. No nie fizyczną, taką umysłową.

Trzeba myśleć!! bo w tym lesie zostanę!!!

W przerwie

Oderwałam się od komutera na dłuższą chwilę, zrobić herbatę mango i coś do przegryzienia. Wczoraj aby nie marnować czasu na gotowanie, do brytwany pokroiłam ziemniaczki (oczywiście obrane), paprykę (czerwona, żółta i pomarańczowa), mięsko i kiłbaskę ( wcześniej podsmażone na patelni). Dodałam olej czosnkowy, dużo oregano i inne przyprawy. Bez stania przy kuchence gazowej, w piekarniku się upiekło-usmażyło.

To było wczoraj. Dziś resztki wyjadam. MM wraca wieczorem, będzie musiał wymyślić coś sobie na kolację. Kolacji prawie nie jadam. Czy kolacją można nazwać, wypity lub zjedzony jogurt?

A wiecie co?

Dziś u mnie padało coś podobnego do śniegu. To było w powietrzu, do ziemi nie doleciało!!!

Po ulewie nocnej i dzisiejszych wiatrach, żonkile położyły się na ziemię. Zeby je podziwiać, zerwałam i do flakonika szybko wsadziłam . ❤️

02.02.2020 co się wydarzyło….

1. Nic się specjalnego. Pogoda słoneczna ale chłodno.

2. Mamusia w dobrym humorze i nie mam z mamusią żadnych problemów. Dzwonię do mamusi 2 razy w ciągu dnia, tak robię od 17 listopada 2019 roku.

3. Córcia pomalowała włosy na mysi kolor.

4. Piekę bagietki, syn zamówił.

5. MM zmienił plan wyjazdów i powrotów. Obecnie będzie wyjeżdżać w poniedziałki raniutko i wracać w piątki wieczorem.

6. Super Bowl dzisiaj.

7. ……

Deszczowy poniedziałkowy poranek

Po wczorajszym pięknym i słonecznym dniu, pozostało wspomnienie.

Obudziłam się kilka minut po 3am. Myślę, że kaszel MM mnie obudzil. Nie był to jakiś atak kaszlu, dwukrotnie zakaszlał i nastała cisza, zakłucana szumem spadających kropel deszczu. Początkowo były to pojedyńcze kap, kap z czasem było więcej i więcej. Około 4:30 rozpadało się na dobre.

Już nie usnęłam ponownie, nawet nie próbowałam. Nie zmuszałam siebie do snu, budzik zadzwoni o 6am i będę musiała szykować się do wyjścia.

A deszczyk pada.

Z garażu wyjadę samochodem, nie zmoknę.

Wysiadając z samochodu, krople będą spadać za kołnierz, mokre i zimne krople.

Będzie nieprzyjemnie.

Po pracy, w taką deszczową pogodę, będę mogła schować się pod kocyk a najlepiej pod kołderkę i dokończyć nocny sen.

A teraz pozostała mi godzina czekania do wstania. Nie wiadomo co z nią zrobić.


Miłego poniedziałku.☔️☔️☔️☔️

Zguby

Często się zdarza, że położymy okulary, a późnej ich szukamy. Oczywiście zdarza się to osobom ich używających. Zaczęłam używać okular po pierwszym komputerze. Był bez filtra tego wmontowanego i tego nakładanego. Moja starsza zawsze szukała kluczyków do samochodu. MM szuka przeważnie swojego portfela, który to nie przypomin portfela. Teraz produkuje się coś takiego, żeby prawo jazdy i karty debetowe i kredytowe były w jednym miejscu. Gotówki większej teraz się nie używa, więc wszelkie portfele idą w niepamięć.

Obie strony są metalowe, połączone jakąś gumą. Ale nie o portfelu będę pisać przecież.

Wczoraj wieczorem zaliczyliśmy jeszcze sushi restauracje. Jakiś czas temu zahadałam się sushi, teraz omijam szerokim kręgiem. W tej restauracji do której bardzo często chodzimy, oprócz sushi serwują różnego rodzaju sałatki. Można wybrać oprócz owoców morza, kurczaka lub plasterki wołowiny w jakimś tam sosie. Piszę jakimś tam, ponieważ japoński język jest dla mnie nie zrozumiałym a po przetłumaczeniu również nie mam żadnych skojarzeń.

Pogawędziliśmy z mężem i do domku.

Raniutko, MM jest w akcji, poszukiwania portfela. Nie było nigdzie. Zdecydował się pojechać do restauracji w nadzieji odnalezienia. Portfel się odnalazł, problemów nie będzie. Całe szczęście, że tak się skończyło.

MM limit zgubienia w tym roku już wykorzytał.

W każdym roku coś gubi. W ubiegłym roku ipada, wcześniejsze lata – 2xiphona, potfele.

Ja przeważnie zostawiam okulary słoneczne. W domu i samochodzie mam ich zapas. Jeśli zgubię, nie rozpaczam, chyba że słoneczne i od okulisty.