smogowe chrypienie

Pogoda  – jeden dzie艅 deszczowy, reszta dni 艂adnych lub pochmurnych. Da艂o si臋 prze偶y膰 pierwszy tydzie艅. Ka偶dego dnia mia艂am 2-3 kursy Coolkultur膮 (taxi). W czwartek mia艂am trzy kursy i strasznie pada艂o. Wsz臋dzie pomuro, mokro i nieprzyjemnie. Drugi kurs – m艂ody ch艂opak za kierownic膮, a 偶e jestem gadulska, to i z ka偶dym gadam i opowiadam. Rozbawi艂am m艂odego czlowieka, a na po偶egnanie i umilenie ponurego, mokrego dnia da艂am 100% napiwek. M艂ody m臋偶czyzna, odwr贸ci艂 si臋 do mnie, pokaza艂 swoje 艣liczne z臋b, urocze oczy i na prawde pi臋kn膮 twarzyczk臋. Dzi臋kowa艂 i dzi臋kowa艂…. Chocia偶, moi wszyscy kierowcy, nawet ci starsi daj膮 si臋 wci膮gn膮膰  w moje gadulstwo. Polityka jak sie okaza艂o, nie jest moim tematem tabu.

Wracaj膮c do m艂odego m臋偶czyzny. Wieczorkiem zdaj臋 relacj臋 z moich rejs贸w, mojej c贸rci.

Od s艂owa do s艂owa. Okaza艂o si臋 偶e to jest jej kolega ze studi贸w w Polsce. Ko艅czyli socjologi臋. Wys艂a艂a zdj臋cie i….. to on, to on si臋 rozkrzycza艂am ubawiona. No, 偶ebym wiedzia艂a wcze艣niej, to da艂abym napiwku i 200%. Jak na razie wszyscy wsz臋dzie s膮 mili i sympatyczni.

Ale....je艣li jeste艣, mi艂y, sympatyczny i u艣miechni臋ty, otrzymujesz to samo.鈥┾㎎e艣li jeste艣 wredny, niedost臋pny i gderliwy, otrzymujesz to samo.

Jestem….MI艁A, SYMPATYCZNA, SZCZ臉艢LIWA, 呕YCZ膭CA PANI W OKIENKU NA POCZCIE MI艁EGO WEEKENDU (zrobi艂a oczy jak u 偶aby w ci膮偶y, lecz u艣miechn臋艂a si臋 i 偶yczy艂a mi r贸wnie偶 mi艂ego weekendu) TO…..OTRZYMUJ臉 KA呕DEGO DNIA, RADO艢膯 I SYMPATI臉 OD INNYCH.

Nie ma czar贸w, a mo偶e jestem czarodzejk膮?????

Teraz o smogu i 偶abie.

M贸j region jest p艂ucami Polski.

P艂uca Polski choruj膮 i nied艂ugo, nie b臋dzie co leczy膰. Smog kt贸ry nie jest wyczuwalny mieszka艅com miasta, mnie zatruwa. Ka偶dego dnia chrypie i m贸j glos jest jak skrzecz膮cej 偶aby. Nie jestem przezi臋biona, gard艂o nie boli, og贸lnie nic mi nie jest.

Tylko drapie w gardle i wcale nie od lod贸w lecz od smogu. MM nie pozna艂 mego g艂osu,ale na video pozna艂 swoj膮 ukochana 偶oneczke. Spyta艂…czy zamieniam si臋 w 偶abk臋 i czy b臋dzie musia艂 mnie chrypi膮c膮 ca艂owa膰, bo to mo偶e byc zara藕liwe a nie prowadz膮ce do przemienienia si臋 w ksi臋偶niczk臋.

Osoby kt贸rym m贸wi臋 o smogu, s膮 zszokowane, bo przecie偶 u nas smogu nie ma.

Palenie w piecach na osiedlach dom贸w jednorodzinnych, samochody 艣mierdz膮ce spalinami (bez katalizator贸w), wyyyysokie kominy ciep艂owni.

Dzi艣 mieli艣my pi臋kny s艂oneczny dzie艅. Otworzy艂am wszystkie okna w domu. Z nastaniem zmroku trzeba by艂o szybko i szczelnie zamyka膰. Kto i gdzie smrodzi nie wiem, ale nie da艂o si臋 oddycha膰. I pomy艣le膰, kiedy艣 tutaj 偶y艂am, w wi臋kszym smogu.

Tylko teraz wiem, jakie jest powietrze bez smoga i jak pachnie deszcz.

Mieszanka spalin z deszczem mi nie odpowiada.

Anomalia

Od miesi膮ca czekam na rozwini臋cie si臋 kwiata lilii. Kwitnienie lilii przypada艂o na pocz膮tek czerwca, po 20-tym czerwca kwiat rozpoczyna艂 proces wi臋dni臋cia i wysychania.

Ten rok nie sprzyja lilii. P膮ki pojawi艂y si臋 w maju. Wszystko wskazywa艂o, 偶e kwitnienie odb臋dzie si臋 terminie lecz co艣 op贸藕nia ten proces.

Nie zauwa偶y艂am wi臋kszych zmian pogody do lat minionych. Wiosna i jesie艅 charakteryzuje si臋 nasilonymi opadami deszczu, wi臋c … nie powinien zaszkodzi膰 lilii. Zim膮 艣niegu, wi臋kszego mrozu, marzn膮cego deszczu nie by艂o.

Meszk臋, wczesn膮 wiosn膮 spryska艂am. Ziemi臋 nawozi艂am usta艂膮 wod膮 ze skorupkami jajek.

Piel臋gnacja jak ka偶dego roku.

P膮ki lilii si臋 nie otwieraj膮.

Nie pomaga przewo偶enie donicy w bardziej o艣wietlone miejsca.

A mo偶e promienie s艂oneczne nie posiadaj膮 ju偶 odpowiedniego pierwiasta dla rozwoju ro艣lin?

Bo czym taki stan t艂umaczy膰?

P膮ki od miesi膮ca w stanie szczelnego zamkni臋cia.

Mo偶liwym jest, 偶e … wyschn膮 przed pokazaniem swojego pi臋kna.

Pterodaktyle w ataku馃槀馃馃馃

Zarzuci艂am szlafroczek na plecki, na n贸偶ki leciutkie kapciuszki i zbieg艂am jak m艂oda sarenka po schodach na parter. Podnios艂am 偶aluzje w jednych, a w drugich oknach otworzy艂am. Zanim w艂膮czy艂am czajnik z wod膮 na kawci臋, wyskoczy艂am na taras, patrz臋 przez mokre li艣cie w niebo.

S艂oneczko bardzo niezdarnie, 艣lamazarnie podnosi si臋 do g贸ry. Takie mokre, obola艂e i jeszcze 艣pi膮ce. Chcia艂o mi si臋 do tego s艂o艅ca krzykn膮膰 …WSTAWAJ !!!!! DO ROBOTY SI臉 BIERZ!!!!鈽锔忊榾锔忊榾锔忊榾锔

Ale … s艂oneczko jest mokre od tego tygodniowego deszczu, ulewy. Po co ma si臋 bra膰 do pracy? Je艣li do po艂udnia ma pada膰.

Tylko komary kr膮偶膮 jak prehistoryczne pterodaktyle szukaj膮ce swojej ofiary.馃馃

A moje no偶ki bez os艂ony, szyjka jeszcze pachn膮ca snem i r膮czki go艂e, a jak kt贸ry艣 zajrzy przez rozchylony szlafroczek i dziabnie mnie? Wi臋c czym pr臋dzej uciek艂am do mieszkania, omal nie gubi膮c kapciuszk贸w. 馃榿馃榿馃榿馃槺

Prac polowych dzi艣 i jutro nie b臋dzie.

Nie ma obawy. Znajd臋 zaj臋cie.

鈽曪笍Popijaj膮c kawci臋, spojrza艂am na moje psiaczki. No i …jest zaj臋cie! 馃惄馃惄Psiaczki b臋d臋 k膮pa膰, pra膰 psiaczkowe poduchy, dom odkurza膰, 馃崬upiek臋 chlebek turecki i jutro c贸rci podrzuc臋 ( oj nie podrzuc臋 – jest na diecie). Chlebka piec nie b臋d臋. 馃殬To samoch贸d ci艣nieni贸wk膮 wymyj臋 – nie, nie wymyj臋 – komary.

Nie ma problemu. Co艣 wymy艣l臋.

Mia艂o pada膰 o 11 am i PADA!!!! 馃導馃導nawet 6 minut wcze艣niej. La膰 b臋dzie do 7pm. S艂o艅ce skry艂o si臋 za chmury i nasta艂a ciemno艣膰. Tylko dinozaur贸w maszeruj膮cych, sapi膮cych, ociekaj膮cych potem i ziej膮cych ogniem brakuje. Gdzie艣 w oddali s艂ycha膰 gro藕ne grzmoty.鈿★笍

Oczywi艣cie, je艣li nic w appce nie zmieni膮 i si臋 chmury nie rozejd膮.

Dos艂ownie kilka minutek przed deszczem, kiedy to jeszcze chore od deszczu s艂o艅ce 艣wieci艂o, wyskoczy艂am na “pole” w poszukiwaniu kropel deszczu. 馃馃馃Komary nad g艂ow膮 kr膮偶y艂y. Dziwne, bo te komary s膮 chyba r贸wnie偶 chore, nie uprzedzaj膮 swoim d藕wi臋kiem, 偶e si臋 zbli偶aj膮 i jak odrzutowce spadaj膮, gryz膮 i nawet nie wiem, umieraj膮 czy 偶yj膮 dalej.


馃摓C贸rcia zadzwoni艂a. Prosi o porad臋. Analizuj臋 w g艂os, ostatecznie m贸wi臋…dasz rad臋, sk艂adaj aplikacj臋… pobieg艂a do g艂贸wnego menagera. Powt贸rzy艂 moje s艂owa.

C贸rcia b臋dzie stara膰 w swojej firmie o 2 szczeble wy偶ej. 馃槺

Mo偶e si臋 uda, nic przecie偶 nie traci.

Zn贸w mamy nadziej臋.

Program MBA rozpoczyna w tym tygodniu.


Pieski wyk膮pane pachn膮ce i czy艣ciute艅kie.

Czas na odkurzanie domku.

Przed sprz膮tankiem, po艂o偶y艂am si臋 na chwilk臋 odpocz膮膰. Tak si臋 wydaje ale ca艂y dzie艅 na nogach. Ci膮gle co艣 nieplanowanego robi臋.

Udepta艂am si臋 – jak moja babcia m贸wi艂a.


Przez to udeptanie zasn膮膰 nie mog艂am.

Dobry pomys艂 ale….

Kiedy艣 gdzie艣 czyta艂am , 偶e kobieta w pewnych dniach nie powinna piec ciasta. Od kiedy si臋 nauczy艂am, piek艂am i bez znaczenia by艂 dzie艅, wychodzi艂o i zajadali艣my si臋 wszyscy w rodzinie.

Dzi艣, aby czym艣 si臋 zaj膮膰, postanowi艂am upiec bu艂eczki dro偶dzowe z nadzieniem. Nadzienie to d偶em z pomara艅czy. S艂odziutki i o dobrej konsystencji.

Najpierw sk艂adniki przyszykowa艂am i powolutku je 艂膮czy艂am ze sob膮. Wygniatanie w maszynie na wolniutkich obrotach. Nic innego, wszystko jak zawsze. No mo偶e te obroty troch臋 przyspieszy艂am. P贸藕niej wydawa艂o mi si臋, 聽偶e s膮 za wolne, 聽ponownie podkr臋ci艂am.

Ciasto jak ciasto. Nie by艂o zbyt puszyste jak zwykle ale i nie kamienne. Pozostawi艂am na godzink臋 do wyro艣ni臋cia. Zajrza艂am ani drgn臋艂o. Zostawi艂am na nast臋pn膮 i nast臋pn膮 godzin臋. Podros艂o. Nie by艂o wysokie ale podros艂o.

Bu艂eczki podesz艂y, r贸wnie偶. Z tym, 偶e ciasto wci膮偶, nie nabra艂o puszysto艣ci.

Upiek艂am pi臋kne bu艂eczki. Tylko jest jedno ale… to nie zakalce nawet, to ciasto jakie艣 takie jakby zaparzone zosta艂o. No nic, syn przyjecha艂, to mu da艂am, bo samkowa艂y. MM te偶 pochwali艂, 偶e dobre. Osobi艣cie zjad艂am jedn膮 ca艂膮 bu艂eczk臋 i po艂ow臋. Nie mog艂am upchn膮膰 ca艂ej drugiej. To nie moje smaki.

Jednym s艂owem, w stersie nie warto nic piec, gotowa膰, mo偶e sprz膮tanie wyjdzie. Chocia偶 to te偶 nie jest pewne, mo偶na co艣 pobi膰, po艂ama膰.

Po wiecz贸r wysz艂o s艂oneczko, aby za godzin臋 zacz膮膰 chowa膰 si臋 za drzewami. Cieplutko si臋 zrobi艂o i tulipany wysun臋艂y d艂u偶sze 艂ody偶ki, a na ich ko艅cach kolorowe g艂贸wki. Jeszcze dzie艅, jeszcze dwa i tulipany si臋 rozwin膮. B臋dzie pi臋knie, kolorowo, wiosennie i rado艣nie.

 

szle艅stwo 艣niegowe 鉀,鉀勶笍

聽 聽 聽 聽 聽 TV wczorajszego wieczoru oszala艂o. Co chwil臋 alarm 艣niegowo sztormowy. B臋dzie pada膰!!!!!!Odwo艂ano nauczanie we wszystkich szko艂adch, od elementary po university. Niekt贸re zak艂ady pracy r贸wnie偶 zosta艂y zamkni臋te.

To i ja wyskoczy艂am po po艂udniu na yard, podmucha膰 li艣cie, popakowac do wr贸w. Mokre li艣cie ci臋偶ko si臋 pakuje i r臋kawice szybko mokn膮. Li艣ci by艂o niewiele, ostatnie jakie spad艂y p贸藕n膮 jesieni膮. Dmucha艂am tylko i wy艂膮cznie na back yardzie gdnie mam 11 wysokich li艣ciastych drzew, nie licz臋 drzew z s膮siednich 2 dzia艂ek, kt贸re rosn膮 na granicy dzia艂ek, a ich ga艂臋zie si臋gaj膮 na moj膮 dzia艂k臋. No c贸偶, moje dwa drzewa z tych 11 rosn膮 na granicy, cudzych. A wi臋c, jakby nie by艂o nie mam 11 drzew a 16. Jest co robi膰 jesieni膮, wiosn膮 r贸wnie偶. Drzewa li艣ciaste kwitn膮 i po przekwitnieniu strzepuj膮 z siebie paprochy.

Ju偶 by艂o ciemno kiedy ostatni w贸r zawi膮zywa艂am. MM nie sprawdza艂, nie nawo艂ywa艂 tym razem, mia艂 komputerowy problem do rozwi膮zania.

Ponownie w艂膮czy艂am tv a tam…zostawa膰 w domu nie wychodzi膰…

Syn 艣le smsy…jak my艣lisz wyjad臋 jutro rano, to czy zd膮偶臋 do 2pm przed 艣niegiem? Radz臋, aby omija艂 drogi g贸rzyste, lepiej jecha膰 okr臋偶n膮 drog膮, po p艂askim terenie, ni偶 艣lizga膰 si臋 bez mo偶liwo艣ci hamowania.

Moja c贸rcia pracuje z domu na komp. Og贸lnie to ona jeden tydzie艅 w miesi膮cu pracuje z domu, nie musi stawia膰 si臋 w biurze.

Krzyku w mediach strasznego narobiono, 偶e 艣niegu 1-2″, deszcz marzn膮cy, 偶e black ice i takie tam informacje pogodowe. Co do czego dosz艂o, to deszcz popada艂 2 godziny przy +3潞C. P贸藕niej wyjrza艂o s艂oneczko i wysuszy艂o ulice i chodniki.

Mo偶liwe, 偶e co艣 nas jeszcze zaskoczy, je艣li chodzi o pogod臋, lecz w nast臋pnym tygodniu temperatura b臋dzie si臋ga膰 +20潞C.

Nie omieszka艂am zrobi膰 kilka zdj臋膰 WIO艢NIE, kt贸ra zawita艂a ju偶 do mojego ogr贸deczka.

WIOSNA

wiewi贸rki wygrzeba艂y cebulk臋 hiacyntu

WIOSNA

 

Wieczorne pakowanie

Zapowiadane deszcze i b艂yskawice, zignorowa艂am. Siedzia艂am na apple kiedy otrzyma艂am wiadomo艣膰 z zapytaniem (11.10pm) – Mama spi czy boi si臋 burzy jak ja?

Faktycznie co艣 gdzie艣 grzmia艂o ale, 偶eby mnie oderwa膰 od mojego projektu, 聽jaki teraz opracowuj臋, musi by膰 tornado. Zadzwoni艂am do c贸rci bo mi czasu szkoda by艂o na pisanie smsa.

– jakie tornado?

-mamu艣 idzie tornado!!!

Jeju, szybko musia艂am zamkn膮膰 apple i wszystkie programy na kt贸rych pracowa艂am. Nie by艂am gotowa na tornado. To jeszcze nie okres tornad!! Grzmia艂o coraz g艂o艣niej i bli偶ej.

-mamu艣, dlaczego nie jeste艣 przyszykowana? – c贸rcia pyta przez telefon

Dlaczego? No w艂a艣nie dlaczego? Bo to tornado przysz艂o za wcze艣nie. Szybko wyj臋艂am walizk臋 i najwa偶niejsze to s膮 dokumenty. Aparaty fotograficzne, kamery – trudno. Jak sp艂on膮 to si臋 kupi mniej i taniej. Teraz nie czas na to.

-czy u ciebie desz pada czy jest cicho?- pyta c贸rcia

Oj Bo偶e – my艣l臋. Biegaj膮c, pakuj膮c i wyci膮gaj膮c, ostatnie dokumenty nie s艂ysza艂am nawet grzmot贸w.

Zatrzyma艂am si臋 na chwil臋. Nas艂uchuje….cisza, cisza, ale… kropi to dobrze.

-pada to dobrze- 聽s艂ysz臋 na g艂o艣no m贸wi膮cym, g艂os c贸rci

Spakowa艂am walizk臋 dokument贸w, wa偶nych dokument贸w, druga walizka ogniodporna z paszportami i jeszcze wa偶niejszymi dokumentami.

Kluczyki od samochodu na stole w kuchni, torebka przyszykowana.

C贸rcia 艣ledzi na telefonie przebieg tornado, jednocze艣nie mnie informuj膮c.

B艂yska tak, 偶e robi si臋 jaaaasssnooo i grzmot.

Kilka minut po p贸艂nocy przesz艂o. Deszcz pada, w oddali s艂ycha膰 grzmoty ale w mojej okolicy tornada nie by艂o. Nie uruchomi艂 si臋 alarm w Iphonie, ca艂e szcz臋艣cie.

Jest przed godzin膮 1am. Deszcz spokojnie pada. W oddali s艂ycha膰 grzmoty.

Musz臋 Jutro spakowa膰 wi臋kszo艣膰 rzeczy na wypadek …… Tak, to jest wiosna.

 

Ju偶 si臋 pakowa艂am i nie raz….聽Taki mamy klimat jak zwykle si臋 m贸wi.

Przera偶ona ale ocala艂a

 

ON SIERPIE艃 2, 2016

W oddali grzmia艂o kiedy ko艅czy艂am malowa膰 paznokcie. Nie czeka艂am a偶 wyschn膮, grzmoty szybko si臋 zbli偶a艂y, to nie by艂y pojedy艅cze grzmoty, odg艂osy zwiastowa艂y co艣 gro藕nego. Kilka grzmot贸w na raz 鈥 nie liczy艂am sekund. Pakowa艂am si臋. Zdj臋cia roz艂o偶one na biurku 鈥 od kilku dni skanowa艂am, szybko zsun臋艂am do walizki. Dokumenty te wa偶niejsze do drugiej walizy. Grzmoty co raz bli偶ej a ja jeszcze pakuj臋 i biegaj膮c, mam ju偶 plan dzia艂ania. Jak uderzy w dom, szybko wszystko do samochodu i wyje偶dza膰 w d贸艂 na ulic臋. Walizy i torby ci臋偶kie ale dam rad臋. Nie zapomnie膰 baniaka z benzyn膮 wynie艣膰 z gara偶u i gaz zakr臋ci膰. Pieski wrzuci膰 do samochodu, nie zapomnie膰! Wy艂膮czy膰 elektryk臋. Zn贸w waln臋艂o trzykrotnie, tu nie daleko. 聽Torba z komputerami, aparatami itp . Wci膮偶 biegam i pakuj臋. 聽O czym zapomnia艂am? Co jeszcze b臋dzie potrzebne i co bardziej kosztowne, czego nie da si臋 po stracie odtworzy膰. My艣l臋 szybko i szybciej pakuj臋. My艣l臋 o MM 鈥 co zabra膰, co zostawi膰.

Jestem nad wyraz skoncentrowana lecz przera偶ona odg艂osami, zdaj臋 spraw臋 z powagi sytuacji. Bo je艣li uderzy b臋d臋 mia艂a bardzo ma艂o czasu, bo pali si臋 bardzo szybko. Spojrza艂am w biegu na pieski, le偶膮 skulone w bezruchu 聽na swoich poduchach.

Grzmoty odchodz膮, powoli ale odchodz膮. Siadam na krzese艂ku.

Ju偶 spokojnie oddycham, patrz臋 na pomalowane paznokcie. Lakier zdrapany. Jutro pomaluj臋 jeszcze raz.

Widzia艂am w 偶yciu dwa p艂on膮ce domy. Dwukrotnie w Polsce m贸j dom si臋 pali艂. W odeg艂o艣ci 1 metra odemnie przelecia艂 pr膮d, kiedy piorun uderzy艂 w dom, dziwne bo wtedy wr贸ci艂 przez licznik elektryczny, pal膮c licznik i wszystkie kontakty. Dom ocala艂.

Boj臋 si臋 grzmot贸w i b艂yskawic.

Teraz pada deszcz a ja nie mog臋 zasn膮膰.