Relax

Planowany dzień wolny od opieki nad mamusią prysnął, jak bańka mydlana. Mamusia wymyśliła sobie, że pójdzie do sklepu, argumenty jak najbardziej rozsądne. Jeśli po kuchni kręci się godzinami to i do dzielnicowego sklepu może dojść i wrócić. Wszystko to prawda, lecz jednostajny krok to jest co innego niż dwa kroki i zatrzymanie się w bezruchu. Kazałam czekać na mój przyjazd. Słoneczny lecz wcale nie ciepły dzień, wiał lekki wiaterek nawet sprzyjał spacerowi. Wolniutko bez pośpiechu, mamusia podpierała się nową laską, doszłyśmy do sklepu. Powrót również był wolniutki. Swoje zakupy  w ilości dwóch rzeczy sama niosła. Nie zrobiła zakupów wielkich, jedynie takie jakie mogłaby sama udźwignąć. Była bardzo zadowolona że może dojść do sklepu i wrócić. Każdy człowiek ciszy się z samodzielności, nie jest od nikogo zależny, nie musi czekać na dostarczenie produktów żywnościowych niezbędnych w danej chwili.

Samodzielność daje zadowolenie a zarazem uczucie wolności.

Czas szybko upływa

Niekończące się rozmowy powodują, podwyższone ciśnienie krwi. No właśnie, jeśli by były to rozmowy ale moja rodzicielka uwielbia ploteczki. Nie powiem, stara się tego nie robić lecz nie mając własnego życia, skupia się na innych.  Życiem mojej mamy jest: łóżko, łazienka, kuchnia, tv – tv, kuchnia, łazienka, łóżko. Widok z okna ten sam, nawet jeśli zmieni okno, widoki na życie, żadne. Czuje się znacznie lepiej, dzieki starszej. Nie omieszkałam podziękować starszej za doprowadzenie mamusi do  stanu pionowego.

Zrobiłam zakup mojej mamie: laskę na trójnogu, deskę sedesową podwyższaną, koc elektryczny, o pasach wspominałam, odkurzacz, elektryczną ostrzałkę do noży po godzinie zwróciłam  do sklepu – zepsuła sie przy próbie naostrzenia noża. Nie pamiętam co tam jeszcze bo drobnostek było wiele i jeszcze na pewno będzie. Naprawiłam krany w kuchni i łazience, mimo że mamusia powiedziała, że jest dobrze. Nie, nie było dobrze. Przy zmywaniu naczyń woda z kranu pryskała jak z przysznica, podobnie przy umywalce w łazience. Ustawiłam programator pieca gazowego na większą temperaturę, znów mi mówi że jest dobrze, a widzę że nie jest, ubrana w wełniany swetr, ciepłe spodnie itp. Gaz opłacałam i będę opłacać więc niech korzysta, kiedy jeszcze może z ciepła w domu, bo na zewnątrz niestety brak. 11C to nie jest żadne ciepełko. Dzień mamy urodzin był miły, spokojny bez zbędnych problemowych rozmów. Mamusia, siostra młodsza, szwagier i ja. Reszta rodziny rozjechała się po świecie. Można powiedzieć takie jest życie.

Zrobiłam kwantowy rezonans-magnetyczny. Ogólnie jest dobrze gdyby nie mój kręgosłup. Brakuje mi również witaminy B oraz C. Kolagen gdzieś mi sie upłynnił z wiekiem. Muszę odwiedzić złomowisko gdzie znajdę miedź i magnez. Jedna szklanka wody z sokiem cytryny bardzo wskazana, na razie nie piję, nie mam cytryn. W poniedziałek kupię. Otrzymałam wszelkie specyfiki bez chemii, po 2 tygodniach powtórzę badanie, ciekawa jestem co wyniknie.

Dziś miałam “wolne”. Pozcierałam kurze bez większego przykładania się, odkurzyłam od piwnicy po piętro. Zmyłam też podłogi i schody. Wyczyściłam łazienki. Upiekłam chlebek na zakwasie i drożdżówke. Zwiozę jutro do mamy.

Siostra czeka na wyniki z onkologii. Nie ciekawa sytuacja. Bez znaczenia jaki wynik operacja być musi. Zwlekała wiele lat doprowadzając swój organizm do prawie całkowitego wyczerpania.

Zła decyzja nigdy nie jest dobra.

 

Przyjazd

Od trzech dni jestem po tej drugiej stronie. Odebrała starsza siostra. Pojechałyśmy od razu do mamusi. Mamusia nie zmieniła się, wagi, zmarszczek nie przybyło. Tak jakby wszystko stanęło w miejscu od 2 lat. Nie pochyliła się bardziej, jedynie chodzi bardzo wolniutko, zrobiła wielkie głupstwo,  prawie dwa tygodnie przed moim przyjazdem. Mamusia ma straszną ostoporozę (lekarze zaniedbali), nie wolno jej dźwigać i obracać się w pośpiechu. wszystkie czynności musi wykonywać w spowolnionym tempie, nie rozumie tylko zdrowy człowiek, jak takie zycie jest utrudnione. Mamusia chciała podnieść doniczkę, dość dużą, przeładowaną ziemią. Nic nie gruchnęło w kręgosłupie, przestawiło się, po nocy sie polepszyło więc, poczuła się na tyle dobrze, że w pośpiechu się schyliła, nie odchyliła się. Wezwana lekarz przypisała lekarstwa i zaleciła kilkudniowe leżenie. Poszło na poprawę i dobrze. Dziś kupiłam mamusi pas na kręgosłup. Mówi, że pas jej pomaga. Cieszę się, będę musiała sobie taki kupić, wprawdzie mam, ale ten jest szerszy i posiada więcej fiszfinek, mój tylko dwie. Kupię również pas na biodra, jak mi się nie spodoba to mamusi oddam. Wizyta u mamusi w pierwszy dzień mego przyjazdu była króciutka, oczekiwałam majstra, należało przyszykować dom do używalności. Podłączyć piec gazowy, odpowietrzyć grzejniki (tak, tak, grzeję, nie jestem przyzwyczajona do chłodów a tutaj zimno i deszczowo). Nocowałam w swoim domu.

Drugi dzień, dłuższa wizyta u mamusi i powrót do siostry domu aby jej dom przyszykować do zimy, wyjeżdża. Ten sam fachowiec jakby nie ten sam, nie pijany ale nie  kontaktowy. Nie słuchał nikogo robił swoje, rozkręcał krany spłuczki i jeśliby mógł powyrywałby rury ze ścian. Krzyczałam na niego i wyciągałam z łazienek, a on jak w transie. Nie rozumiał co się do niego mówiło. Chociaż wiele razy mówiłam do niego po angielsku, on patrzył na mnie wytrzeszczonymi oczami. Nabrudził, zostawił straszne pobojowisko, wszystko co możliwe porozkręcane, bić się przecież nie mogłam z idiotą…naćpanym facetem. No nie wiem, w jego wieku ćpać? Wszystko możliwe, teraz świat się zmienił. Za wykonane? nie dokręcone rury z których sączy się woda, przecieka również przy piecu, spłuczka nie dokręcona, pogubił uszczelki leży na desce sedesowej.  Jeszcze nie zapłaciłam. Umówiłam się na jutro, nie zapłacę umówionej kwoty. Naprawy usterek nie potrzebuję.

Po pomachaniu siostrze na pożegnanie, zdecydowałam się na długi bo 8 kilometrowy spacer. Pogoda była znośna, wiało, chłodno ale nie padało.

 

Dzisiejszy dzień,  zaczęłam od szukania innego fachowca. Zadzwoniłam do przedstawiciela w Polsce firmy produkującej piece gazowe jaki posiadam. Okazało się, że  w moim mieście “mój fachowiec” nie jest serwisantem (a przecież podawał się za takiego) i nie ma podpisanej umowy na takie usługi. W tej chwili to jest i tak nie ważne, ponieważ gwarancja wygasła 3 lata temu.  Otrzymałam numer telefonu do autoryzowanego serwisanta. Rozmowa była jak najbardziej fachowa, przyszykuje mój dom do zimy na okres mojej nieobecności. Póżniej do sklepu, do mamusi i powrót do domu. Upiekłam kajzerki, postawiłam zakwas na chlebek, porozmawiałam ze starszą. Jest już na miejscu leciała piętrowym samolotem. Co jak co, latałam chyba wszystkim, teraz miałam łóżko z pościelą w samolocie, ale….piętrowym  nie latałam.  Miejsce miała na piętrze, rzekomo niezapomniane wrażenie. Cieszę się, że i jej trafiło się coś przyjemnego.

Pokazałam moje kazjerki na skype, rozochociła się, kupi maszynę do pieczenie, dam jej wszystkie wypóbowane przepisy. Będzie piekła. Cieszę się, że zmieniła zdanie i jest bardziej pozytywnie nastawiona. Dobrze.

Jestem sama w wielkim domu. Różnica czasu 6 godzin. Dzieci czasami zapominają i dzwonią o dziwnych porach. Kładę się o 3 am wstaję między 9 a 11 am. Zanim sie przestawię, trzeba będzie wyjeżdżać. Córcia i MM czasami podglądają moją lokalizację. MM teraz jest w biurze, czekam do 1am. Będziemy mogli spolojnie porozmawiać, w czasie lunchu, szybciutko.

Siedzę przed laptopem, patrzę na ściany, słucham muzyki

Zastanwiam się, tutaj sama, tam sama, cztery ściany, muzyka, lapka wina. Mimo wszystko jestem szczęśliwa i radosna. Nie nudzę się ze sobą, zawsze mam co robić. Tak jak postanowiłam przed wyjazdem, ztarłam kurze tylko te niezbędne, podłogę w kuchni zmyłam, łazienkę tylko jedną wytarłam troszeczkę. Odpoczywam i relaksuję się. Pomagam mamie, nikt mnie nie wciągnie w żadne konfliktowe dyskusje. Jednym słowem robię to co powinnam, jest mi dobrze.

Człowiek powinien żyć w zgodzie ze sobą, reszta  spraw się ułoży.

 

 

 

 

Starość

– czy ty myślisz, że umrzesz bo tak Tobie się chce, że tak sobie to wymyśliłaś? Nie denerwuj mnie, bo umierasz od chwili moich urodzin i jeszcze żyjesz i mnie i moje siostry przeżyjesz. Chcesz zwrócić na siebie uwagę, ale żadna z nas nie rzuci swoich obowiązków i nie poświęci swojego życia dla Ciebie. Jesteś stara jak mówisz, nie chcesz żyć, to popełnij samobójstwo, tylko…skutecznie, tak aby nie skrzywdzić jedynie siebie. Nikt Ciebie nie rozumie? Nikomu nie opowiadasz o swoich chorobach? Ależ Ty ciągle o nich mówisz, nawet nie boli to mówisz, że boli. Kto jak nie ja biegłam 2 km do budki telefonicznej, zadzwonić po pogotowie kiedy Ty leżałaś bez znaku życia? Kto stał pod drzwiami pokoju obgryzając paznokcie i był w skrajnym załamaniu, kiedy Ciebie reanimowano? Nie rozumiem mówisz? Nie trzeba opowiadać o chorobach i cierpieniu, kiedy się mieszka w jednym domu i śpi za ścianą. Śpi? Jak zasnąć kiedy matka jęczy z bólu? Kiedy inne matki wychodzą latem na podwórze i ulicę, a moja matka leży chora w domu, szpitalu lub sanatorium. Nie rozumiem mówisz? Kiedy wracam ze szkoły głodna jak pies zimą, na obiady zapisać w szkole nie można było bo matka nie pracująca, w domu nie tylko obiadu nie ma ale po garnkach wiatr gwizdał.  Fajerki zimne bo od wielu dni nikt nie rozpalał pod nimi. Ty mówisz nie rozumiem? Kiedy za oddalającą się Belką, wyskakuje matka z kanapką i krzyczy…Belcia kocham ciebie… za mną nikt nie wyskakiwał i nigdy nikt nie powiedział, że mnie kocha. Nie rozumiem? Więcej rozumiem, niż potrafisz to sama zrozumieć. Twoja choroba była z nami i jest wciąż nie tylko z nami ale i w nas. Nawet jak ciebie nie boli, to mówisz, że boli. Tylko my nie jesteśmy Twoim mężem, my mamy swoje rodziny i swoje życie. 

Chcesz się położyć w łóżku i nie wstawać? Ależ kładź się, tylko nie oczekuj że któraś z nas będzie siedzieć przy Tobie. Złożymy się i zatrudnimy opiekę, niech siedzi, tylko kto wytrzyma z tobą? Powiedz kto? Kto będzie miał tyle współczucia jakie miał TATUŚ? Nie oczekuj od opiekunki współczucia. Dobrze leżeć bez świadomości, nie czujesz, nie słyszysz, nie rozumiesz. Gorzej ze świadomością, dupę będą wycierać za mało delikatnie, przewracać za bardzo agresywnie, karmić rozlewając. A co Ty sobie myślisz, że ktoś Ci serce swoje odda, ktoś obcy? Zacznij myśleć jak zabezpieczyć się, na jutro. Wstać bez bólu, jeśli oczywiście wystąpi. 

– Zawsze jest.

To podjedź do lekarza, starsza córka jest, niech Ciebie zawiezie do lekarza, niech odciąży młodszą, a nie zajęta swoimi sprawami, wciąż tylko ona i ona. Czas tej starej siostrze już dorosnąć. 

– bo wiesz ona powiedziała……

Przestań nadawać na swoją najmłodszą córkę, nie chcę już tego słuchać. Mieszkasz tam i jesteś uzależniona od niej. Ona jest każdego dnia, w każdej minucie Ci pomoże, ja nie przyjadę na każde Twoje zawołanie, starsza też nie. Zresztą starsza, ma to gdzieś, wiedziałaś, że jak przyjedzie to będą tylko plotki i  tak było, zamiast uciszyć to pozwoliłaś, a może i sama dolewałaś oliwy do ognia, więc powstała afera. 

Powiedziałam, przestać gadać źle na swoje córki, niczego dobrego z tego nie będzie.

– chcę umrzeć.

To umieraj, jak chcesz to w końcu to zrób, tylko nikt na zawołanie nie umiera. Może jeszcze przeżyjesz swoje córki, co wtedy? Narzekasz i narzekasz ale co z tego wynika? Zacznij opiekować się sobą, bo nam opiekować się tobą jest trudno. Nie chcesz przyjmować tabletek, to nie przyjmuj ale i nie mów, że coś boli. Idziesz do lekarza, chrzanisz głupoty to ci przypisuje tabletki, teraz mówisz, że ich nie potrzebujesz. Zdecyduj się w końcu. 

– ja wszystkim przeszkadzam. 

No takim postępowaniem, to i przeszkadzasz. 

###########################

Nie, nie będę jak moja mama, nie jestem. Kiedy byłam małą dziewczynką, przyrzekłam sobie, że jeśli będę miała dzieci  ……  będę je przytulać, całować, mówić że je kocham, doradzać i będę najcudowniejszą mamą na świecie, takiej jakiej sama nie miałam.  MAM NADZIEJĘ ŻE JESTEM 😀😀😀

 Widziałam niedociągnięcia i pomyłki mojej mamy, może robię inne ale ….. wiem, że nie chcę być taka jak moja mama w tej chwili. 

NIE WOLNO, NIE WOLNIE i jeszcze raz NIE WOLNO!!!!!!!!!!!

Plotkować przy dziecku na drugie dziecko!!!!

Złe zdarzenia swoich dzieci zachować tylko i wyłącznie dla siebie.
STAROŚĆ NIE JEST FAJNA, ALE TRZEBA W TEJ STAROŚCI ZACHOWAĆ TWARZ.