Po ulewie i deszczu

Dziś jest dziś!!!! A o szyji zapomniałam!!! To oznaczałoby, że nie boli.

Muszę być gotowa bo MM wraca i szyją trzeba będzie kręcić 😁😁😁😁😁

Żeby się nie nudzić, kupiłam 10 tuii i… kilofem robiłam doły. Co za ziemia! Całą noc grzmiało i lało. Woda z nieba zaczęła się lać już od 7pm. Myślałam, że nie będę miała problemu z wykopaniem dołów i posadzeniem tuii. Woda spłynęła po ziemi i wszędzie sucho jak na pustyni. No i musiałam wziąć kilof.

Tuje posadziłam ale … wiem, że to ostatnie moje kopanie. Bez tabletki od kręgosłupa niestety się nie obeszło.

MM dokończył kopanie dołów. Jemu poszło sprytnie. Posadziłam cały szpaler tuii od sąsiadów. Taniej niż postawić płot i widok ładniejszy. Tuje za kilka lat urosną,  będzie zielono i pięknie. No mam taką nadzieję.