Znów pogryziona

Nie wiem co i kiedy ale….

Wtorek miałam bardzo pracowity. Wycięłam dwa drzewa. Wysokie, umiem ciąć tak, aby spadły w odpowiednim miejscu. Później przez cały dzień cięłam na małe kawałki. Pakowałam do worów mniejsze gałęzie, a konary wiązałam. Tak mi zleciał cały dzień.

Możliwe że ugryzł mnie jakiś zabłąkany komar, ale z rana wstałam pogryziona jeszcze bardziej. Z tyłu w pasie z lewej strony miałam kilka swędzących ugryzień. Zdziwiłam się bardzo, posprejowałam się od komarów, dziwne, dlaczego z tyłu w pasie mnie pogryzły, nie ręce, nogi, czoło. Pogryzły z tyłu w pasie i do tego przez bluzkę. Nie drapałam, nie smarowałam. Nie wiedziałam co, więc nie wiadomo co może mi ulżyć. Drapanie może skończyć się infekcją.

W pracy, cierpiałam. Nie tylko swędziało, paliło.

Po powrocie do domku, wskoczyłam pod zimny prysznic. Omal nie zdarłam z siebie skóry. Opanowałam się, a było bardzo trudno.

W czwartek, a więc dziś. Mam bąble po prawej stronie. A więc, pas z tyłu jest obąblowany. Nie mogę siadając się opierać, zakładać majteczek ( nie ważne jakie). Bąble schodzą na pośladki. Jeden jest na szyi ( z tyłu) pod włosami.

Zaczęłam szukać w google. Nie wiem dlaczego, ale na myśl mi przyszły pluskwy. MM lata samolotami, mieszka w hotelach, może przywiózł pasażerów na gapę? Może, za dużo łykam witaminek. Jutro mam wizytę u lekarza. Wszystko się wyjaśni.

Strach kłaść się do łóżka. Mam nadzieję, jeśli to pluskwy to MM będą chrupać, więcej ciałka.

No jak to w małżeństwie… co jest moje to jest twoje…

Wizyta lekarska

Smutki zastąpiła panika a później niepokuj i tak już zostało.

Zamiast do pracy muszę jechać jutro do lekarza. W środę (04.11.18) po pracy pracowałam w ogrodzie. Nałożyłam krótkie spodenki bo było bardzo gorąco. Podczas grabienia coś siadło mi na nodze. Nie za bardzo zwracałam uwagę na latające muszki ale jak coś mnie ugryzło, strzepnęłam dłonią jeden a później drugi raz. Po pierwszym razie nie odleciało, nie odpadło. Miejsce ukąszenia zaczęło swędzieć. A że jestem bardzo dobrym kąskiem dla wszelkich owadów, gadów i płazów, to mówię sobie …czas przywyknąć…

Czerwona plamka na dzień dzisiejszy się powiększyła, w środku niej powstał biały guziczek, wokół czerwonej plamki się ciutkę zaróżowiło.

Oczywiście, intetnet jest najlepszym naszym doradcą …

Czytam, szukam, oglądam…

Spać? Już nie śpię.

Robię zdjęcia plamce, porównuje, porównuje … już nawet i boleriozę sobie przypisałam. Włosy na głowie stają dęba gdy czytam o tej chorobie.

Ale plamka mi nie pasuje do kleszcza, nie pasuje do pająka.

to jest moje

To jest kleszcz z inernetu

a to pająk z interneu.

Miałam już ugryzienie pająka w ubiegłym roku. Po sterydach wszystko przeszło. Teraz??? Oj i nie wiem. Nie widziałam dokładnie co to było, co mnie ugryzło. Nie raz siada mucha na człowieka, otrząśnie się ten człowiek, muszysko poleci. Nie wiedziałam, że …pije moją krew, a może nie piło, tylko mnie zatruło…

Jest we mnie dużo niepokoju.

Trzeba było duperelami od rana głowę sobie zawracać? Mając problem bez szukania?

Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na przyjęcie mnie, nie mam wyznaczonej wizyty.

Co chwilę oglądam zaifekowane miejsce, mając nadzieję na cudowną poprawę.

Nie ma cudów.


04.16.2018 7:25am

Jestem już w przychodni, czekam ma przyjęcie. Moja doktor jest niestety jak zawsze zajęta, nie mogę czekać do południa, więc zarejestrowana jestem do pierwszej lepszej i wolnej.

Albo od wrażenia lub z niewyspania, zaczyna boleć głowa.

Zaczerwienienie nie powiększyło swojej powierzchni i kolor niezmieniony od wczorajszego wieczoru.

Ciśnienie wyyyysokie, możliwe że powodem jest poddenerwowanie. No kto chce być ugryziony przez kleszcza.

Po przeprowadzonym wywiadzie przez pielęgniarkę, czekam na doktor.

No tak, ciśnienie badano na obu rękach, dwukrotnie. Nie jest dobrze. Ugryzienie kleszcza to jest teraz pikuś.

Za chwilę upuszczą mi krew.

Lekarka sympatyczna, już wcześniej u niej byłam 2 razy. trochę postraszyła odnośnie ciśnienia, potłumaczyła a na koniec pośmiałyśmy się, opowiedziałam jak ja przyjmuję i widzę przyjmowanie lekarstw.

Ostatecznie, jak widać, mój system przyjmowania tabletek nie działa. Albo wezmę się za siebie albo: warzywko lub pani z kosę mnie odwiedzi.?

W tym tygodniu zadzwonią odnośnie wyników. Oprócz kolszcza jeszcze kilka spraw muszą sprawdzić. Jeśli samopoczucir będzie jak obecnie, to lekarstwa debrać z apteki. Natomiast, jeśli gorzej to się zgłosić do przychodni.

Aha, obwódka różowa wokół czerwonej plamki po ugryzieniu kleszcza z przestrachu zniknęła. Mam tylko smarować maścią.


7:58am już byłam w gabinecie lekarskim

– Mama u doktora? córcia wysłała smsa z zapytaniem. Nie zdziwiłam się jej zdziwieniu bo orzecież w pracy powinnam już być.

Odwiedziła mnie po południu. Obejrzała moje bubu i stwierdziła, że lekarka zbagatelizowała sprawę, delikatnie mówiąc. Nie zaznaczyła makerem średnicy zaczerwienienia. Nie wiadomo będzie czy się powiększa czy zmniejsza. Badanie krwi ok ale powinna wyznaczyć w krótkim czasie następną wizytę i przeprowadzić jeszcze jeden test.

Córcia pomazała mi nogę markerem, kazała zawinąć i nie zaglądać co 5 minut. Skrzyczała za nie przyjmowanie tabletek na ciśnienie. Dała przykład upartego mego Ojca, a ja potulnie powiedziałam, że będę przyjmować te prochy.

Syn jak ujrzał czerwone pozostałości po kleszczu, wzburzony powiedział

– gdzie ty chodzisz? Przestań już tam łazić, co ty narobiłaś? Czemu nie uważasz na siebie?

Odpowiedzi nie otrzymał. Za ich troskę, ugotowałam im obiad 😁. Przy okazji sama zjadłam a nie większość dni na suchym jadle.