“Szorowanko”

Kurze przemieszczam z jednego miejsca na drugie. Zmieniam pościel i pokrycia w gościnnej. Odkurzacz wyje. Zakupy pakuję do lodówki.

Biegam, skaczę, podskakuję.

Czas nagli!!!

Za chwilę, no nie tak za chwilę ale za 2,5 h MM zjawi się w progu ze swoją starszą.

Nie trzeba, nie musisz, to moja córka – słyszałam.

Ja to wszystko wiem… tylko musi być wszystko zapięte na ostatni guzik. Jutro ma być ugotowany barszcz czerwony. Ona lubi.

Jeśli moja córcia przyjeżdża, gotuję smakowitości i daję wałówę. W przypadku SCMM wałówy nie będzie. Smakowitości jak najbardziej. Rogaliki z serem i marmoladą śliwkową. Kupiłam dziś w Farmers Market, marmoladę śliwkową Babuni. Pierwszy raz takie coś zobaczyłam. Jeśli dobra to w przyszłym tygodniu tam wrócę i kupię … wszystkie słoiki zabiorę ile będzie tyle zabiorę😁

Skończyłam!!! Wszystkie łazienki są na tim top. Wszystkie sypialnie również. Kuchnia też.

No niech mi ktoś powie, że nie jestem przygotowana na przyjęcie gościa!!! Wyjmę swoje pif paf😁.

Jestem gotowa na prysznic!!! MM wciąż czeka na lotnisku na córkę, więc mam ponad 1h. Można zedrzeć skórę w tym czasie.😩

Doczekałam się!

Przywitanie było bardzo miłe i przyjemne.

Zabolało

Dziś po pracy nie polecę na skrzydłach do domu, bo MM czeka. No nie czeka, pracuje przy komp, podświadomie czeka.

Od wczoraj coś między nami iskrzy. Mamy newralgiczny temat…moje dzieci… Konkretnie to oznacza tylko moje, nie jego dzieci. Od momentu przyjazdu do stanów mego syna, jest tylko krytyka, czepianie się, wywracanie oczu pod czaszkę.

Jestem w tej chwili surowa w ocenie, tak czuję i to są moje odczucia.

Żenił się: wiedział o dzieciach. Sponsorował, więc?

Nic nie ukrywałam.

Pierwsze oświadczyny odrzuciłam. Nie było moim marzeniem, wychodzenie zamąż. Nie ważne chińczyk, niemiec czy amerykanin.

Nie chciałam. Byłam ja i moje dzieci. Było mi dobrze. Gdzieś tam…w świecie krążył mój ex.

Nie oczekiwałam drugich oświadczyn.

Przyleciał syn….

Gdyby nie był taki grzeczny to bym go wypier…ł. Brzmi to w moich uszach i będzie brzmiało, zanim starość rozum odbierze.

Syn usłyszał te słowa, w progu swojego pokoju. Kilka dni wcześniej skończył 18lat. Był w cudzym kraju, bez kolegów i swojej matki nie widział w sumie 5lat. Dla mojego dziecka byłam obcą kobietą. Byliśmy na początkowym etapie poznawania.

Spytaliśmy z synem… jak się powinien mój syn do Ciebie zwracać… może tato?…

W nerwach mój MM wykrzyczał w moją stronę ….jaki ja jestem dla niego ojciec?!!!!!!…

Szukałam jakiejś nici porozumienia MM i mój syn. Coś co ich zbliży. Właściwie MM miało zbliżyć do mego syna. Mój syn był otwarty na wszelkie porozumienia.

Próby się nie powiodły.

MM nie pozwolił mi zbliżyć się do swoich córek.

MM “pobudował” mur.

Ja “pobudowałam swój”.

To twoje dzieci, to moje dzieci, a tutaj jesteśmy my.

Nauczyłam się tak żyć.

Tylko, i teraz łza się w oku kręci, chciałabym porozmawiać i pocieszyć się z sukcesów moich dzieci, posmucić się z ich porażek, bo i tak bywa.

Jestem sama!!!! Sama się cieszę, sama się smucę, sama niepokoję.

Zrobił głupio bo jego córki miały by, tak jak my, ty mamuś, jak kochasz to kochasz całym sercem…po przylocie i obserwacji sytuacji, moja córcia stwierdziła.

Jeśli MM opowiada o swoich córkach, nie oceniam, nie krytykuję. Namawiam do pomocy kiedy on jest przeciwny, a one tej pomocy potrzebują.

Ja takiego zrozumienia nie otrzymuję od MM, więc milczę.

Czasami MM coś zauważy i leci krytyka.

Jestem zmęczona 12 letnią krytyką moich dzieci.

Nie miałabym nic przeciwko gdyby… jego dziewczyny były wzorem dla moich dzieci. Ale palenie marychy i jedzenie ciasteczek przy ojcu, to uważam, że nie tędy droga.

Bicie się matki z dziećmi – to porażka dla matki. No cóż, exowej MM od nadmiaru kasy, mózg zamienił się zgniłe siado.

Niedokończona szkoła u jednej córki. Skończona u drugiej lecz … kierowca w Uberze to nie jest marzeniem moich dzieci. Moje dzieci mają ukończone collage, studiują na stanowym uniwersytecie. Mają inne priorytety.

Między moją córcią a MM najstarszą jest 5 lat różnicy.

Tak, jestem zła i wściekła. Nic mnie nie ciągnie do domu.

Siedzę w pracy i się nie spieszę. Nie chcę, rozmawiać o pogodzie i udawać, że nie ma problemu.

Problem był i jest, można było go ominąć. MMa swędziała buzia, od piątku pracuje w domu o te kilka dni za długo.

Nie ma łatwego charakteru. Pracowałam nad nim ale już passuję. Nie chcę już nad MM pracować. Niech sam zastanawia się co mówi i jak się zachowuje.

Spójrz w okno, tutaj jest ameryka, tu rozmawia się po angielsku – nie raz i nie dwa, słyszałam.

Nie trzeba było żenić sie z polką, z amerykanką powinieneś – odpowiadałam.

Po polsku będę rozmawiać z dziećmi i wcale nie na przekór, jest wygodniej i nie chcę aby MM rozumiał.

Nikt MM nie obgaduje bo, sprawy małżeńskie są sprawami małżeńskimi i nie podlegają dyskusji w relacji matka-dzieci.

Nie spieszno mi do domu i tak myślę, pojadę po zakupy. Poszukam bieżnika na komodę do sypialni. Może znajdę ładną lampę stojącą.

Oczywiście MM będzie się niepokoić. Dobrze mu to zrobi. Jeśli bym pierwsza umarła, to pies z kulawą nogą go nie odwiedzi. Może moje dzieci. Dobrze wie, że jego dziewczyny są tylko wtedy, kiedy chcą kasy.

Pewnego roku dostały kasę przed MM urodzinami. Na urodzinach się nie pojawiły. Ja z moimi dziećmi stawaliśmy na głowie aby jego rozweselić.

Czy to jedno takie zdarzenie? NIE.

Kocham swego męża. On też mnie kocha. Dogadujemy się. Czasami jest tak jak opisałam.

Jesteśmy z różnych krajów, środowisk, rodzin. Najgłówniejsze! On facet a ja kobieta.

I jak to wszystko pogodzić, aby lis był syty i kura cała.

Szkoda czasu na rozgrzebywanie. Kwoką nie jestem, złotego jajka nie zniosę i złotego ziarenka nie znajdę.

Muszę opracować plan.

W pracy długo siedzieć przecież nie mogę.

Nie jestem z tych kobiet co łazi po sklepach bez celu.

Kupię bieżnik – załóżmy. Zajadę na kawę i co dalej.

Będzie około 5pm.

Tak czy siak, przyjdzie czas powrotu do domu.

Mówią: nie ma chatki aby nie było zwadki.

Gorzej jest, jak ze zwadki robi się wojna i za sztachety chwytają.

A mój płot jest ze sztachet!!!!!😁

Córka swojej matki, matka swojej córki

MM pracował przed komputerami, ja poniewieram się po domku. Aby nie marnować dnia, jak to zrobiłam z dniem wczorajszym, postanowiłam zrobić porządek w mojej biżuterii lub z moją biżuterią.

Nałożę, położę, zaplączę itp.

Zawsze przed wyjściem nakładam to co jest pod ręką, a to znaczy, to co ostatnio.

Nie lubię nosić na co dzień biżuterii. Łańcuszki nawet te najdłuższe mnie duszą, pierścionki i obrączki przeszkadzają. W bransoletach czuję się jak w kajdanach. Od święta, oczywiście, lubię błyskotki aby zabłysnąć. 😁

Złoto amerykańskie, nie jest złotem. Pozłacany metal. Nie czyszczony zczarnieje, zzielenieje. Podobnie ze srebrem. To nie jest żadną tajemnicą dla amerykanów.

Mam ruskie obrączki, kilka pierścionków, parę kolczyków, jakiś wisiorek, medalik syna. Żaden to majątek, raczej złomowy majątek.

Układając moje precious, odkryłam, że nie ma mojej ślubnej białej torebki w której trzymałam “kosztowności”.

Zaczęłam zastanawiać się kiedy ostatni raz widziałam torebkę, a nie była w jakiś szczególny sposób chowana. Leżała w szufladzie, nie było potrzeby chować pod podłogę, zakopywać pod drzewem, murować w ścianie, zatapiać w spłuczce, wynajmować skrytkę w banku.

Nie było potrzeby, ale teraz nie ma mojego ubogiego majątku. Obrączki fajne dla syna lub córki lub na przetop. Medalika szkoda. Pierścionek jeszcze z mojej młodości z rubinem, szkoda, ale na żaden palec mi nie wchodził.

Ostatni raz było przed świętami, kiedy obracałam w palcach medalik syna.

Na święta była młodsza córka MM. Dwa lata temu “pożyczyła” sobie kartę mojej córki, z której skorzystała. Nie zrobiła olbrzymich zakupów ale około 100$. MM uważał, że nic się nie stało, pomyłka. Dla mnie i moich dzieci to była kradzież. Odbyła się rozmowa telefoniczna pomiędzy MMCM a MM. Ogólnie rozeszło się po kościach.

W ubiegłym roku było OK.

Te święta 2018?

Czyżby ona, znów?

Uspokajałam siebie.

Nie złapałam za rękę, nie mogę oskarżać. Ale jest takie coś jak, proces poszlakowy. Nikt nikogo za rękę nie złapał, ale skazali.

No i ja już miałam w swoich myślach MMCM skazać, ale zapaliła się czerwona lampka … robisz tak jak twoja matka!!! Oskarżała ciebie, starszą, młodszą i zięcia, obrusy się znalazły. Teraz znów zginęły. 😁😁Te obrusy stoją mi już kością i ością w gardle.

Zaczęłam poszukiwanie w closet https://goo.gl/images/jmkNSx .

Wszystkie pudła z obuwiem, torby, torebki, półki przewaliłam.

Myślałam … no nie ma i już nie ma nadziei, no cóż, powiedzieć nikomu nie mogę, nawet dzieciom, po pierwsze żadne kosztowności i nie ma żadnego złodzieja. Ukradła to znaczy pożyczyła, ale amerykanie nie rozumieją co to jest ruskie złoto. Gdzie by to sprzedała? I co? butelkę wina by sobie kupiła? I znów młodszą MM w myślach oskarżałam, mimo że za rękę nie złapałam.

Była u nas tydzień i czas miała. Takie oto myśli kłębiły się w mojej głowie.

Wtedy właśnie, wzrok padł na stojącą walizkę. Wiedziałam, że w niej najważniejsze dokumenty i w razie pożaru, wybić szybę i wyrzucić przez okno na piętrze.

Otworzyłam walizkę, nic szczególnego, segregatory i teczki na rzepy.

Podniosłam segregator a tam !!!! Biała ślubna torebeczka.

Nie wolno nikogo oskarżać jeśli nie mamy 200%pewności.

Po oskarżeniach mojej matki czułam się źle, jeszcze gorzej jak nie mogłam jej udowodnić, że nie wzięłam.

Ja chciałam “skazać” MMCM tylko dlatego, że 2 lata temu popełniła “pożyczkę”.

Chciałam “skazać” ale szukałam dalej, dając jej tym szansę.

Moja mama nie szuka i nie sprawdza, mówi….wiem, że nie ma i sprawdzać nie muszę..

animacja pochodzi z www.gfycat.com

Sennie

ŚRODA December 27

Z rana MM powózł młodszą na lotnisko a ja pojechałam do pracy. Po powrocie poczułam się bardzo zmęczona, położyłam się odpocząć a przespałam 2 godziny. Myślałam, że w nocy będę miała trudności ze spankiem. Ależ skądże, spałam jak zabita.

Dni przed świętami, mimo że nie były stresujące kulinarnie, ale były stresujące mentalnie. Po świńskich plotkach, nie wiedziałam jak wszystko się odbędzie. Czy młodsza poruszy temat przy stole, czy córcia nie wybuchnie. Bo to na prawdę, poruszyło moją córcię bardzo, mnie również. Jak można tak oszkalować, jeśli stara nie chciała przychodzić na wigilję mogła po prostu powiedzieć, że nie chce. Płakać nie będę, nie zależy mi na kimś, kto mnie lekceważy. Uciekać do takich chamskich podstępów? Młoda udawała, przez cały wieczór wigilijny, że mic się nie stało. Nawet nie wytłumaczyła korzystanie z karty sklepowej mojej córci w Californii. Skąd miała numery lub kartę. Chamstwo, aż cieknie po plecach. Nic się nie stało, dla mnie się stało, takiego traktowania się nia zapomina. Wchodzi i na dzień dobry mówi do mnie….cześć polska kobieto… czy moje dzieci mówią do MM …cześć amerykański facecie…? Świnia❗️❗️❗️❗️Przytulanie się i gadanie kocham ciebie, nic nie znaczy. Tak jak powiedziałam MMowi, nie cierpię fałszywej miłości, nie lubię fałszu. To i tak było mniej przytulania i “kocham” niż na indyka.

CZWARTEK December 28

Dziś kupiłam sukienkę na bal sylwestrowy lecz jeśli będę jeść bez opamiętania jak to robię od kilku dni to….trzeba będzie kupić inną, większą o rozmiar sukienkę.

Tak tak, nie szata zdobi…..ale przecież, bezdomnego w brudnych szmatach nikt nie chce zatrudnić nawet na stanowisko tragarza.

Szata zdobi nasze ciało, zachowanie czyni nas uroczymi.

Przed Wigilią, Wigilia i po niej

Wraz z MCD obawiałyśmy się wieczornej kolacji wigilijnej. MCD zapowiedziała, że nie będzie odzywać się do młodszej MM, oszczerstwa jakimi nas obdarowała, mnie też ugodziły bardzo w serce. MM chodził smutny, pogrążony w myślach, mało się odzywał. Znów miał do mnie i MCD że esemesowałysmy do jego córek. Pokazałam treść textów, rozjaśniło się w jego głowie, że nikt nie nazwałyśmy żadnej z jego córek kłamcami. Co obie nagadały ojcu, to ich wielka tajemnica. Zastanawiałam się kogo zaprosić na Wigilię, aby nie było jak na pogrzebie. Sandra pojechała do rodziny, Jolanda wyjeżdża na Florydę, Gary idzie do znajomych, Ellen też nie – ma wielką rodzinę, tym bardziej w ostatniej chwili się nie zaprasza. Cała nadzieja w Roz.

Przyjechała młoda, rzuciła się na szyję, nie byłam zadowolona z tych uścisków. Nie przeszkadzała w przygotowaniach, MM nie twierdził, że młoda czuje się nie komfortowo. Zajęli się sobą, chodz’ili na śniadania, lunche i kolacje. W dniu kiedy młoda jechała do starej chciałam dać pierożki i jeszcze coś na stół wigilijny starej. MM stiwerdził, że nie bo będzie to znaczyło, że jej nie chcemy. Jeju❗️❗️❗️❗️toż to 36 letnia kobieta❗️❗️❗️❗️to nie małe dziecko. Przmilczałam jeśli nie to nie.

Bez pośpiechu i stresu, przyszykowałam stół wigilijny. Goście zajęli swoje miejsca. Było spokojnie, miło i sympatycznie. MCD unikała spojrzeń, pytań i rozmów z młodszą, mimo to było bezproblemowo. Wszystkie prezenty otwierał Ivan, kiedy otworzył swój prezent odemnie ( nie wiedział, że ja zrobiłam jemu taką niespodziankę) omal się nie rozpłakał. W pierwszej chwili zabrakło mu słów i tchu. To był japoński nóż kuchenny chef. Szkoda, nie zrobiłam zdjęcia. Córcia dostała oprócz drobnostek, robot Braun z dyskiem do tarkowania ziemniaków. Syn najnowszy iphone. Ja z MM sprawiliśmy sobie wcześniej zegarki apple, o czym pisałam. Cukierki, czekoladki, słoiki z dobrym miodem, ser wędzony, syropy smakowe do herbaty i kawy. Goście dostali drobne prezenty w postaci tlarzyków, świec zapachowych i innych drobnostek. Niestety, piszę niestety, ponieważ MSJ położył się na kanapie i …..zasnął. Nie dało się go obudzić. Synuś ma to do siebie, że nie da się go obudzić, na pytania odpowiada czasami z sensem czasami bez sensu. Potrafi chodzić, co uczynił i poszedł na dół i położył się do łóżka. Kiedy już wszyscy się rozeszli a ja sprzątałam w kuchni, syn przyszedł z obówiem w ręku, gdy był nachylony, spytałam kiedy przyjdzie po prezenty … za tydzień…. Nie mogłam zatrzymać, wiedząc, że śpi, pozwoliłam mu pojechać samochodem. Widziałam jego oczy, jego zachowanie, nie wolno budzić. Kiedy zadzwonił na drugi dzień, spytałam … pamiętasz? … tak jakby. Trzeba było mnie obudzić, gdy opowiadałam o otwieraniu prezentów. Próbowałam i ja i córcia.

Pierwszy dzień świąt, był spokojny i powolny. Młodsza pojechała do starej. Nic się nie wydarzyło.

Drugi dzień świąt. Przed południem MM wybierając się do starszej, spytał o pierogi i coś jeszcze. ” nic nie dostanie, nie chciała przyjechać to nic dla niej nie mam, sam powiedziałeś, że nie trzeba nic dla niej dawać”

– zmieniam zdanie – odpowiedział

– ale ja nie zmieniam, nic jej nie dam, nie lubi mnie i nie lubi mojego jedzenia i jej psa nie będę pilnować – odpowiedziałam

Nie wiem na ile szczerze i czy wogóle szczerze ale młoda mnie poparła, chociarz nie potrzebóję żadnych klakierów, dam sobie sama radę.

W tym czasie przyjechał synuś po prezenty i wałówę. Jego prezenty wciąż leżały pod choinką. Na prośbę córci nagrywałam wideo podczas otwierania prezentów. Prezenty były trafione. Jeszcze spotkał się z MM i młodszą. Wieczorkiem wybrałam się z nimi do meksykańskiej. Było sympatycznie.

Ostatni tydzień Novembera

Melania będzie u nas do środy włącznie. MM zadowolony, ja również. Miło patrzeć jak ojciec rozmawia z córką. Zanim przyjechała: pościel zmieniłam, łazienki wszystkie wyszorowałam, cały dom odkurzyłam, podłogi wymapowałam. Później zabrałam się za ozdabianie yardu. Dom na sąsiedniej ulicy ozdobiony i oświetlony. Planuję włączenie ozdób i światełek w następny weekend, będą palić się do połowy stycznia.

We trójkę wybraliśmy się do meksykańskiej restauracji. Po dwóch wypitych piwach, szybko uciekłam do lóżeczka. MM z córką przed tv.

Będą mieli kilka dni dla siebie.

_____________________

Melania była tydzień, to był nie dobry czas dla mnie i mojej córci. W wieczory chciała żebym z nią siedziała i piła. Jeśli wracała późno wieszała mi się na szyi a jej oddech był alkoholowy. Co chwilę słyszałam jak mnie kocha. W przedostatnią noc, MM miał mi za złe, że nie spędziłam czasu z jego córką, …ona nie czuje się komfortowo…. powiedział. Zauważyłam coś przeciwnego, siedziała bardzo wygodnie na kanapie, z nogami podwiniętymi pod tyłek a wręku trzymała następne piwo. Twarz czerwona i zadowolona z siebie. Strasznie mnie MM wkurzył. Tylko nie wiedziałam, że czeka mnie coś gorszego. Z rana Melania wyjechała, ja udałam się do pracy niczego nie świadoma, co wydarzy się po powrocie. ” musimy porozmawiać” – MM powiedział. Takich plotek nie spodziewałam się, rzekomo MCD powiedziała Melnii, że jeśli Stwfania przyjdzie na święta to MCD nie przyjdzie. Co za bzdura!❗️❗️❗️❗️ Moje dzieci przychodzą do mnie na święta i nie ważne, kto będzie zaproszony, kto zasiądzie przy stole wigilijnym, moje dzieci zawsze będą. To pierwsze, pod rugie moja córcia nie zajmuje się takimi plotkami, tym bardziej nie jest w żadnych relacjach z młodszą MM, żeby coś takiego powiedzieć. Wyszła z tego afera. Córcia wykszyczała przez telefon do MM swoją złość i za 30 minut u nas była. MM wysłuchał i się wycofał. Córcia napisała smsa do jednej i drugiej córki MM. Żadna nie odpisała. Napisałam osobiście do młodszej aby wyjaśniła sprawę, ponieważ chcę mieć święta bez problemów. Żadna nie odpisała do mnie ani do córci.

Starsza MM zapowiedziała (ojcu) że nie będzie na święta, młodsza się zastanawia.

Nie ma nad czym się zastanawiać MM sponsoruje, przyjedzie.