MAJĄTKI

Chamstwo, bezczelność, zachłanność miota moją siostrunię starszą jak chorągiewkę na wietrze. Już pisałam nie raz o szczególnej osobowości mojej siostruni, tym razem przeskoczyła poprzeczkę i brawo, wielkie brawo dla niej, że mamusię doprowadziła do stanu chorobowego. Mamusia dochodzi do siebie, wszystko będzie dobrze.

 

Ale….

mamusia wyjawiła mi coś, od czego postawły włosy na mojej głowie na baczność. Rok temu moja mamusia chorowała, nie chodziła i potrzebowała opieki (prawie) 24 godziny przez około tygodnia. Pominę to, że jej zbiory haftowanych obrusów, kryształów i ręczników zostały uszczuplone, bez mamusi wiedzy oczywiście. Bo jaki złodziej, poinformuje właściciela, że zostanie teraz i tej chwili, OKRADZIONY.

Mamusia z płaczem DZIŚ wyjawiła tajemnicę, przez którą nie może spać, podobnie jak przez te obrusy haftowane, kryształy i ręczniki. Do zbiorów doszło jakieś zdjęcie. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że

została zmuszona do napisania jakiegoś pisma, że (podobno po śmierci – mamusia już nie pamięta) oddaje swojej starszej córce swoją własność w postaci 50% udziałów w działce i domu na działce.

OOOOOOOOO znów narysował się majątek.

Mojej starszej zawsze mało, okradała moje dzieci pod moją obecność. Będąc u starszej zauważyłam kilka tak mi się wtedy wydawało  ( a to było wiele)moich rzeczy.

a zabieraj to gówno – słyszałam za każdym razem kiedy odkryłam a to samowarek, a to figurki, a to szkło ozdobne, a to młynek ręczny do kawy a to świeczniki mosiężne ochhh już starczy bo ten post będzie za długi.

No cóż nazwałam złodziejką,  woda po kaczce spływa … po starszej też spłynęło. Nie odzyskałam wszystkiego. Pogodziłam się z utratą, przecież to tylko rzeczy, to nie zdrowie które utraciłam.

Teraz mamusia odkrywa ubytki, najgorzej przeżywa to pismo, które napisała rok temu. W tym roku poprosiła starszą o oddanie, starsza – nie wiem gdzie położyłam…

Mamusia przeżywa,  bo była 2-wu tygodniowa wojna i są w stanie cichej wojny.

Chce odzyskać ten papier – Testament? darowizna?

Nie pamięta.

Trzy lata temu spisałam testament na rzecz starszej swoich udziałów w wysokości 25% w działce i domu na działce. Moje dzieci nie potrzebują i nie mają chęci być obdarowani po po jej śmierci.

Więc ma ….25% moich udziałów… ale to dopiero po mojej śmierci, dobrze że nie mieszkam w Polsce, i w tym roku nie będę się z nią widzieć bo śmierć mogłaby być nieoczekiwana…kto wie.

25% swoich udziałów

50 lub 25% mamusi udziałów…wymuszonych od mamusi.

Wojna ale nie ma jeszcze broni.

Znalazłam broń!!!!

Moich udziałów moja rodzina nie chce, a łasa jest starsza.

Podaruję starszej moje 25% udziałów w formie darowizny.

A co…..stać mnie na to😄😋

Przestanie źle życzyć mnie i mojej rodzinie, nareszcie będzie miała o co walczy, może się uspokoi. Chociaż wątpię… znów powie że jej gówno tym razem dałam, poprzednio kradła gówno.

Ludzie !!!!! Jak żyć????

Mamusię uspokoiłam niech już starszej córce odpuści, podaruje, da, napisze i co tam jeszcze starsza chce. Lecz, moja mamusia nie może pogodzić się z taką sytuacją, że jej własna córka ją okrada i zmusza do spisywania jakiś dokumentów. Płacze i pyta mnie  …dlaczego? dlaczego ona taka jest?…

Zawsze była taka, tylko nie mieliśmy czasu zajmować się “bzdurami”. Praca, dom, praca, żłobek, przedszkole. Dzieci rosły a my wszyscy w biegu. Były incydenty ze starszą ale kto by na to zwracał uwagę.

Gdy wyjechałam do stanów, pomagałam, przyjeżdżałam pomagałam – buty, torebeczki, bluzeczki, tankowanko (a większość jeżdziłam miejskim autobusem),  jedzonko i tak przez cały okres pobytu. Pieniążki do łapki, tablica na grób jej ex, kartę w łapkę do konta w ameryce …bierz jak będziesz potrzebować. Ogrodnik opłacany z mojej kasy…tego nie spamiętam ile i gdzie.

Miała za dobrze…. teraz się skończyło.

No przykro mi jest….niech by już mnie dalej okradała, po jaką cholerę poszła do mamusi!!!!!?????

 

________________________________________________________________________________________

Ten post publikuje tylko dlatego, że nie godzę się na taką sytuację.

Chcę z siebie wykrzyczeć niesprawiedliwość jaka spotyka moją mamusię, bo ja dam radę.

 

 

 

 

Przy sobocie po robocie oraz zrozumienie starości

Co to oznaczało, nie wiem i tak na prawdę, nigdy mnie nie intetesowało i nie interesuje. Pół dnia przegadałam na skype z jedną siostra, później z drugą, która jest teraz w Polsce. Z mamusią już nie rozmawiałam. Zmęczona była bardzo po wizycie starszej. Nowościo-wiadomości dowiem się jutro. Moja mamusia jest stareńka we wrześniu skończy 89 lat. Mimo wieku i chorób jakie przeszła, trzyma się dobrze. Z laską dojdzie do sklepu osiedlowego i wróci z zakupami. Zrobi sobie śniadanie i obiad. Nie musi, bo siostra mieszka w tym samym domu (to jest dom dwurodzinny) mają jeden korytarz ale osobne wejścia do ich mieszkań. Młodsza mieszka właściwie całe życie, właściwie…bo dom się zmienił. Powiększył, poszerzył i dobudowany został strych. Więc, młodsza siostra jest tam od zawsze. Po śmierci tatusia i wcześniej było różnie, ale ludzie zaczynają rozumieć i dobrze że zmieniają się na lepsze. Siostra opiekuje się mamusią, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Moja opieka jest sprowadzona do opłaty zużytego przez mamę gazu, wysłanie paczki, rozmów.

Przyjechała starsza, ze swoimi problemami. Mamusia jest już zmęczona słuchaniem o problemach, kłopotach, tym bardziej, że starsza nie mieszka w Polsce. Mamusię ineresuje, jeśli jeszcze w tym wieku cokolwiek interesuje poza własnym zdrowiem, rodzina która jest obok, to znaczy, na skinienie ręki lub zamamrotanie pod nosem.

Zmieniłam nastawienie do starzenia się mamusi. Jakiś czas temu, byłam poddenerwowana jej spospbem postępowania, mówienia, plotkowania, zapominania, oskarżania, buntowania się. Zrozumiałam, że to jest pierwsza osoba z którą my córki mamy kontakt, która starzeje się przy nas. Tatuś szybko odszedł, a jak się starzał to starzał się przy mamusi. To ona nim się opiekowała i to ona w tej ostatniej minucie wróciła ze sklepu i potrzymała tatusia za rękę kiedy umierał. To ona moja mamusia, najbardziej cierpiała. I to nazywa się miłość. A ja jej zarzucałam jeszcze nie tak dawno, że tatusia nie kochała. Potrzebowałam czasu aby to wszystko zrozumieć.

Skype nie zastąpi osobistego kontaktu, lecz jest tak i tak zostanie.

Po południu, skosiłam trawę na front yardzie, już po raz 3. Trawka pięknie się zieleni i rośnie. W niektórych miejscach (nazywam placki) trawka bardzo wolno rośnie lub jej nie ma. Muszę dosiać trawkę w tych miejscach, czekam na chłodniejsze dni i trochę więcej deszczu.

W ten weekend jestem sama, MM pracuje na wyjeździe, smotnie mi troszeczkę.

Wspaniała pogoda, siedzę na decku. Godzina 8:30pm, wciąż widniutko i cieplutko.

Rodzina

Na swoją rodzicielkę obraziłam się na cały tydzień. Ostatecznie zadzwoniłam, bo wiem, rozumiem, że nie łatwo jest jej, ma swoje lata i ma prawo, też się zdenerwować. Nie mogłam znieść insynuacji i oskarżania mnie, czego nie zrobiłam. Wiem, że to starsza siostra uczyniła, mamusia też wie, ale…całą złość wylała na mnie. Bo ktoś musi być winien – jak ja to mówię. Przypomiałam jej z dokładnością co powiedziała, a mianowicie, że jak ja miałam 5 lat…..ludzie! nie pamiętam co mi powiedzieli jak miałam pięć lat i jak mnie zastraszyli, że zrywałam się w ciągu nocy i podobno strasznie krzyczałam. Nie pamiętam!!!! Matka moja się wyparła, że ona tego nie powiedziała. No cóż, nie wymyśliłam. Zrozumiałam, że już nie pamięta. Drugi przypadek. Na skype rozmawiałam z mamusią za chwilę przyszła młodsza siostra, moja mamusia siedziała obok….dwa dni później, tak wszystko poprzekręcała, że to nie ja rozmawiałam a starsza córka z młodszą. Zasłyszaną rozmowę tak przekręciła, że powtał gogel-mogel.

Uciszyłam swoje emocje i doszłam do wniosku, że mojej mamusi wszystko w głowie się miesza, najgorsze, że się wścieka jak się jej wyjaśnia, że się myli. Od tamtej chwili, rozmawiam o wszystkim a najwięcej o jej dolegliwościach i chorobach, które zaatakowały ze zdwojoną siłą.

Wiem, dokładnie wiem, że muszę zmienić swoje postępowanie w stosunku do mamusi. Być bardziej ciepliwszą, wyrozumialszą i nie poruszać drażliwych tematów. Będzie ciężko, bo rozsądnie rozmawia i trudno uwierzyć, że z pamięcią coś się dzieje. Pamięta wszystko z młodości ale na ile jest to prawdą a nie wytworem wyobraźni, nie wiem i dociekać nie mam potrzeby. Wiele zdarzeń myli z dnia poprzedniego, oby się nie pogorszało.

Dziś pocieszałam, słuchałam i wsłuchiwałam się, jak tembr głosu łagodnieje, nie jest naprężony i wrogo nastawiony do słuchacza. Uczyłam i powtarzałam, że na skype jest czerwone kółeczko, które może przycisnąć rozmawiając ze starszą swoją córką i się skype rozłączy. Starsza wprowadza w życie rodzinne wiele złych emocji. Plotkuje i jest wrogo nastawiona nie tylko do życia ale i ludzi, rodziny, matki i sióstr.

Czy kiedykolwiek mamusia skorzysta z czerwonego kółeczka na skype, nie wiem.

Gdy rozstawałam się, była w dobrym spokojnym nastroju. To mnie cieszy.