To był dzień, w zupełnie innym stylu…

Wymięta i przepuszczona przez maszynkę do mięsa. Wypłukana w pralce i przepuszczona przez magiel. Moje szczere serce spuszczone zostało w kiblu.

MM otarł łzy.

On od swojej matki kiedyś usłyszał, że go nigdy nie chciała.

Spytał mnie – czy one były spokrewnione?

Coś w tym musi być.


Cały dzień na ziołowych tabletkach uspakajających.

Aby uciec od myśli, zrobiłam obiad i upiekłam ciasto.

Przez nieuwagę, rozcięłam środkowego palucha.

Zupa szczawiowa – pychotka.


Jutro będzie dobry dzień.

Obchodzimy z MM 13 rocznicę ślubu – koronkowa😁😁😁😁💐


Wykasowałam skype z iphona. Już nie będę na każde zawołanie i pod ręką.