Oczywiście, że dziś niedziela to ja wiedziałam, ale musiałam dokończyć malowanie. Wczoraj nie skończyłam położenia pierwszej warstwy na dwóch ścianach. Nie mogłam i dziś zostawić. A jak rozpędziłam się, to położyłam drugą warstwę farby w colset i pokoju.
Kiedy zaczęłam porządkowanie, zerwała się burza która łamała drzewa. U nas złamała jedno drzewo na wysokośc 5-6 metrów od poziomu podłoża. Drzewo zdrowe, z zielonymi liśćmi. Grzmiało, błyskało, wiało, woda z nieba lała się jak z wiadra. Klika razy trzasnęło dość blisko i światło cyk i zniknęło. MM był w tym monencie na komp zamawiał online pizze, ja ostatnie pokrowce do malowania składałam. Pciemniało. W domu ciemno na ulicy ciemno i co mnie naszło aby zejść na parter. No, nie wiem. Czy już do końca mojego życia będę taka rozdziawa? Schodząc po schodach, znów ominęłam jeden stopień. Ciemno wszędzie a ja lecę i wcale nie do góry ale do dołu na zęby. Upaść nie upadłam ale walnęłam się prawą ręką w tym samym miejscu gdzie już miałam zbite i ledwo co jako tako wyleczone zostało. Na dokładkę maciutki maluszek mi się najpierw obił o ścianę a póżniej się wykręcił. Pisnęłam z bólu, bo i kostka w lewej nodze odczuła ten nieszczęsny schodowy wypadek.
MM słysząc moje oj oj oj!!!! Spytał czy wszystko OK? – Tak, tak – odpowiedziałam. A co miałam powiedzieć, że mam opuchliznę na tej samej ręce, że ręka niebieska i boli? Nie mogę, no nie mogę bo mi nie pozwolą pracować.
Praca fizyczna jest moim życiem, odstresowaczem, moją radością. Pracę zawodową również lubię i będę pracować zawodowo i fizycznie w domu do tego czasu, aż zaniemogę. Pisałam kiedyś. Był rok, że siedziałam w oknie i patrzyłam na back yard jak się zapuszcza, nikt nic nie sadził i nic się nie działo. Na front yardzie podobnie. Siedziałam na krzesełku, patrzyłam na przechodzących ludzi w dole po ulicy. Tak już nie chcę, takiej wegetacji nie chcę i nie potrzebuję. Może nadejdzie ale ja nie będę jej wyczekiwać.
Ale muszę uważać na schodach bo głowę mogę na nich stracić. Tylko jak to robić kiedy, biegam jak fryga po tych schodach.
Bardzo ciężko jest zastopować siebie, zmusić się do powolnego poruszania. To byłoby przeciw mojej naturze.
Leave a comment