Nie przewidziałam wszystkich problemów. Teraz łazienkę będę kończyć etapami. Sufit skończony a szopachlowanko i przecieranko, wyszło dobrze. Na ściany położona pierwsza warstwa farby położona. Na drugą zabrakło farby, to i dobrze, po nocach do sklepu jeździć nie będę i mi się już nawet nie chciało malować.
MM stwierdził, że chce inne lustro i inne oświetlenie. Lustro zdjęłam przed malowaniem. Podczas demontażu odkryłam, za oprawą oświetlenia jest spory otwór. Ktoś kuedyś oróbował to załatać, nie udało się więc zakrył oprawą oświetlenia. Ale to nic. Elekryczne połączenie oświetlenia to spręcone dwa druty razem. Nue ma zabezpieczenia chociażby taśmą izolacyjną. Czapeczki zabiezpieczające w ilości 2 szt. leżały oddzielnie. W mojej ocenie, czapeczki były za małe, więc ktoś po prostu zostawił. Mam problem który powstał podczas mego przeglądu przyłącza wody do kranu. Przecieka. To też muszę naprawić.
Teraz mam problem z dziurą, nie zakupionym lustrem wraz z oświetleniem oraz przyłączem wody i kranu z jtórego kapie woda. W sobotkę pomaluję drugi raz sciany, zostawiając tę z lustrem.
Niestety ale czeka mnie operacja lewej ręki. Sama się nie wyleczy, maście nie pomogą, terapia też nie.
Wizytę miałam aby upewnić się jakie są rokowania bez operacji i po niej. No cóż, zdecydowałam się na operacje. Teraz tylko, ustalić termin. Planuję pod koniec sierpnia. Jaki operacyjny harmonogram ma lekarz dowiem się w poniedziałek.
Oczywiście, że mam obawy w końcu będzie pracować na ścięgnie. Pójdze ciś źle, będzie zwis lewiręczny. A to już nie żarty. Wszystkim pacjentom przedemną operacja się mogł udać. Mogę być pierwsza… operacja się udała ale pacjent się nie wytrzymał….
Zawsze we wszystkim jest 50/50.
Leave a comment