I całe szczęście, że deszczowy.
Taki szaro- bury dzień, można przespać. Ręka jest w dobrej kondycji, jeśli jej nie używam – boli ale ten ból jest już minimalny.
Dziś mam postanowienie: nie używać ręki w 100%.
Taka głupia czynność, podłączenie telefonu do ładowarki. Wsadzając przewód do tel. on się przesuwa, trzeba przytrzymać. Do przytrzymania użyłam łokcia. Odkręcenie butelki z wodą, użyłam zębów. Do przekrojenia bułki, użyłam przedramienia. Kombinuję. Bo gdybym mieszkała i była sama, byłabym zdana tylko na siebie.
MM czuwa i obserwuje, oczywiście, że proszę o pomoc. Tylko proszę gdy wiem , że sama nie podołam, a on będzie potrafił mi pomóc.
MM nie był i nie będzie „złotą rączką”, choć próbuje pomóc. Jak nic nie wychodzi to się denerwuje i przy okazji mnie doprowadza do szewskiej pasji.
Z jedną ręką daję świetnie sobie radę.
Nie wiem jak pójdzie mi gotowanie rosołu, ale zapowiedziałam MMowi, że będę jego pomocy potrzebowała.
Rosołek, palce lizać.
Zdecydowałam nie brać tabletki o północy.
Nie boli na tyle aby truć się opioidami. Jeśli będzie mocno boleć, przyjmę zwykłą przeciwbólową.
Leave a comment