Właściwie to nie chcę być odnaleziona.
Jestem z tych HSP i nie tylko.
Chcę sie zgubić i niech nikt mnie nie szuka.
Wczoraj po pracy wyszłam frontowymi drzwiami i …. poszłam przed siebie. 3km to nie daleko, powrotna droga również 3. Zatrzymałam się w sklepie, żeby kupić coś na głowę. Nie było kapeluszy ani czapek, kupiłam chusteczki na głowę.

Słońce bardzo grzało.
Udaru nie potrzebowałam.
W innym sklepie kupiłam picie.
Byłam bardzo nieszczęśliwa. Proszę nie pytać o powód. Powodów to ja mam, miliony a jak ich nie mam to mogę je stworzyć. Podobnie ze szczęśliwością.
Oczywiście, że był powód a „POWÓD” nawet nie wiedział, że jest powodem mego nieszczęścia. Opuściłam dom nic POWODOWI nie mówiąc.
Dzwoni ten „POWÓD” na komórkę, a ja analizuję… odebrać czy nie, przecież przez niego jestem tak bardzo nieszczęśliwa…nie odbiorę POWÓD będzie nieszczęśliwy, jeśli chcę żeby był nieszczęśliwy to połączenie odrzucam albo odbieram.
No, nie chcę żeby POWÓD był nieszczęśliwy.
Zasypuje mnie POWÓD pytaniami.
Co znowu źle zrobiłem… no wiecie? Co za durne pytanie! To przcież przez niego upuściłam talerz z zupą pomidorową na dywan w jadalni kuchennej.
Zupę i rozbity talerz zebrałam, dywan wyczyściłam i poszłam przed siebie. Kłucić się? Ale ja nie potrafię!!!Monolog to mogłabym zaserwować, czemu nie.
Texty wysyła POWÓD …. przyjedzie, zabierze, pomoże…
Moje stanowisko jest na duże NIE.
Wracając chmury czarne i czekałam, że deszcz spadnie.
Aha
Nawet i deszcz zawiódł!!!!
A chciałam potańczyć w deszczu. To nie był dobry dzień, wszystko zawiodło. Nawet pogoda.
Dziś sobota.
Świat się zawalił. Syn dołożył mi swoich problemów to tylko uciekać gdzie pieprz rośnie. Ale…młody nigdy nie miał solidnych fundamentów.
Uroniłam 2 słownie dwie, łzy.
Piję wino, słucham przebojów lat 70-tych i czekam na MMa/POWODA, który stanie w progu jak…superman z pizzą w dłoniach.
No dobra, może nie jak superman, a dostawca pizzy. Chętnie bym nie dała tipa ale … nie wypada, tak nie można, serce podpowiada, że jemu się należy.

Pizza nie tak jak zawsze. Bardziej sucha i przypieczona. Mimo to prawie zjedzona.
Nie pytajcie co z moją podłogą bo się upiję.
Połowa korytarza trzyma poziom. Druga połowa?
Do sypiani chyba będę wskakiwać jak wskakuje się do basenu, dno daleko. Próg zainstaluję? Ciekawe jak wysoki. Przecież mogę do sypialni schodzić po schodach albo drabinie. Hahahaha
Śmieję się, lepiej żeby dzisiejszego dnia nie było.
Leave a comment