
Nie za bardzo było mi spieszno do przenosin, ale początek był. W końcu niedziela i nie planowałam już żadnych prac. Miało być do urodzin MMa – wszystkie niedziele remontowe.
W sumie to rozkręciłam łóżko. Wyniosłam na hol. Odkurzyłam dywan i przy pomocy MMa wyciągnęłam brzegi dywanu z pod szafek i biurka. Do połowy dywan skręciłam i potrzebowałam pomocy bo już było mi za ciężko. Podłożyliśmy pod dywan folię i po niej powoli przesuwaliśmy.
Udało się. Skręciłam łóżko, przy pomocy MM położyliśmy ogromnie ciężki materac, postawiłam szafkę nocną. Założyłam czystą pościel i jest… temporary/tymczasowa sypialnia.
Jutro jedną szafkę na ubrania i biurko przeniesiemy do tymczasowej sypialni. Komoda i inne pudła trafią do mojej sypialni.
Nie jestem pewna czy jutro uda mi się rozpocząć zdejmowanie wykładziny. Jeśli nie, to nie, nie robię z tego problemu. Zrobię to we wtorek po pracy. Następny powrót do prac remontowych dopiero w sobotę.
Chyba że coś się zmieni u mnie w pracy, chociaż wątpię. Czasami szybciej nie da się pracować kiedy jesteś zależny od napływu informacji z zewnątrz.
W sumie niedzielka była spokojna i relaxowa.


Powiem, że mi się podoba.
MM jest pod wrażeniem.
Leave a comment