Nie zawsze udaje mi się zrelacjonować moje bieżące prace remontowe.
Przecież nie samym remontem żyję.
Czasami niedomagam albo ciało odpoczynku się domaga. Po powrocie z pracy, nakładam pidżamę i chowam się w pościeli. Oglądam filmy, a że wyobraźnię mam nad wyraz rozwiniętą, to przenoszę się w różne miasta i krainy. Przeżywam troski, problemy i chwile szczęścia wraz z przesuwającymi się po ekranie scenami filmowymi. Po powrocie do rzeczywistości przez ułamek sekundy jestem zaszokowana, że jestem tu i teraz. Lubię taki stan „odlotu” ale nie za bardzo lubię kiedy relaksując się, przenoszę się w inne miejsca. Staram się nie relaksować bo taki stan mnie przeraża i niepokoi.
Co będzie jeśli nie powrócę? Będę żyć gdzieś tam bez świadomości? W innej przestrzeni tylko dla mnie widzianej?
Wszelkie relaksy i medytacje dawno już odrzuciłam, zastępując je odpoczynkiem fizycznym. Tak na przyklad: pieczeniem chleba, słodkich bułeczek, ciasteczek itp. Serwetę dziergam szydełkiem, wyskoczę na grządki kwiatowe, pooglądam ptaszki przy karmnikach i wodopoju.
Mój mózg nigdy nie wypoczywa a ciało jest całe życie napięte jak struna. Słowa zrelaksuj się, odpręż się są tylko słowami. Nie potrafię tego zrobić lub boję się, że mózg mój znów spłata figla i gdziś się przeniosę. Nie, nie to nie jest sen.
Dziś popijam kawcię siedząc na tarasie. Pogoda wspaniała, korzystanie z takich chwil jest przyjemnością. Podglądam koliberki latające przy poidełku. Wiele ptaków nigdy nie widziałam w Polsce. Tutaj nie widziałam dudka. Gdy pokazałam tego ptaszka za zdjęciu MMowi, był zdumiony, że taki ptak istnieje.

Bardzo często przylatywał do nas w Polsce i siadał na płocie. Po wycięciu części lasu, zagospodarowaniu łąk i wysuszeniu bagien ( pobudowali szeregówki i garaże) dudek odleciał.
A więc, podziwiam ptaki jakie przylatują do karmnika, zanim człowiek całkowicie je wytępi. Wcześniej czy później to nastąpi.
Kończąc o przyrodzie jaka mnie otacza, zamieszczę zdjęcie trawy samosiejski która rośnie w mojej ogromnej donicy. Mam dwie ręce, które mają moc pracy remontowej i wszędzie nie sięgną.
Oraz jakiegoś owada, który przyleciał do mnie w odwiedziny. Nie rozróżniam tych owadów, za wiele gatunków jak dla mnie. Podobne to to do jakiejś osy. Chociaż nie widzę różnicy pomiędzy pszczołą i osą.


Dziś odbieramy listwy podłogowe.
W następnym tygodniu będę zdejmować wykładzinę w swojej sypialni.
Leave a comment