Malując MM office zdjęliśmy jego wiatrak z LED światłem. Za dużo powiedziane zdjęliśmy. On zdjął. Byłam przy nim, pomagałam ile mogłam, ale jak uparty osioł powiedział po raz kolejny, że elektryki nie trzeba wyłączać to zostawiłam go samego z tym balansem, nie chciałam go łapać jak prąd strzeli w niego i chyba i nie ratować bo nie znam się na ratownictwie. Zostawiłam go z tym problemem. Jeśli taki odważny to niech zostanie umarłym bohaterem. Oj wiem i ja wiem, również jestem uparta. Dwa horoskopowe lwy, niby czego można się spodziewać. A że jestem lwica to bić się o byle co nie będę.
Cały i zdrowy, ale co poniszczył przy suficie to poniszczył. Ale o tym niszczycielskim procederze dowiedziałam sie dopiero w tym tygodniu. Kiedy…czy mogłabyś zerknąć, jak podłączyć wiatrak?…spytał
My nie umiemy pracować razem a nawet w pobliżu. Tego nie potrafimy robić, on mądry a ja mądrzejsza lub odwrotnie. On pojechał do pracy, ja na drabinę, wzięłam kontrolkę, “przejechałam” po przewodach i gołych drutach…oj oj pomyślałam i poszłam do rozdzielnika wyłączyć prąd, tylko tyle ile mi potrzeba, Nie wyłączałam głównego zasilania. Po powrocie, jeszcze raz kontrolkę w rękę, dla sprawdzenia, czy na pewno nie mam napięcia w przewodach. Wszystko dobrze, ale to co tam było to o pomstwę do nieba prosiło. Kto to robił? Ależ wiemy pan złota rączka, był dobry w swoim dziele ale nie zawsze mu się udawało. W tamtym okresie remontów nie robiliśmy i nie szukaliśmy innej złotej rączki, bo on był na telefon, jak pogotowie ratunkowe. Wyjechał do innego stanu.
No cóż, wysiągnęłam bliżej jedne przewody ale było ich za dużo, inne zostawiłam, pozrywane albo druty bez żadnego zabezpieczenia sciśnięte byle jak. Jeśli ktoś łączył tak dziwacznie to dla mnie pozostało, wszystko odinstalować i pozostawić przewody podstawowe. Nie był haka na zawieszenie, to co było to tylko dwie śrubki mocujące. Zrezygnowałam. Dobrze, że przy takim połączeniu jakie złota rączka zostawiła, dom nie spłonął.
Nie jestem elektrykiem ale położyłam nową elektrykę w podpiwniczeniu, połączyłam wyłączniki systemem schodowym. W jednym miejscu zapalasz w innym gasisz i na przemian.
Wszystko sprawnie. Oświetlenie sufitowe. Wiatrak z lampą działa do dziś…..wszystko działa.
Ale tego podłączenia się nie podjęłam. Ktoś odwalił fuchę a ja mam naprawiać. Przewody przedłużać, kostki do przedłużania kupować. Więcej kombinacji niż roboty.
Oświetlenia w łazienkach i instalowałam ale … to co jest po zerwanym wiatraku jest na moje umiejętności ale nie podjęłam się.
Po pierwsze hak, gdzie on jest i jak był zawieszony wiatrak o wadze na pewno nie 1kg.
MM wrócił z pracy, przedstwiłam swoją opinię, ale anim zaczęłam te opinię przedstawiac poprosiłam o MILCZENIE. Ma prawo usta otworzyć kiedy pozwolę. Dostosował się.
Na zajutrz zadzwonił do firmy.
Nie dopytywałam kiedy ktoś przyjedzie i podłączy bo to przecież nie piekarnia. Gdy wróciłam z pracy … zobaczyłam zainstalowany wiatrak. Panowie nad podłączeniem go pracowali ponad dwie godziny. Podobno zaczęli od zainstalowania haka. Oj to nie łatwo byłoby mi to zrobić. Nie powiem, że nie możliwe.
Weszłam na piętro, nie zauważyłam zainstalowanego oświetlenia na holu. Ni co? Nie zauważyłam, głowy nie podnosiłam do góry bo i po co. Żarówki zwisające na drucie. Bo tak zainstalowałam, temporary. Oświetlenia leżały na półce w garażu. No normalnie ręce tam nie sięgały. Za dużo miałam do zrobienia.
Obejrzałam wiatrak MMa. Wysłuchałam jego relacji z instalowania tegoż wiatraka. W końcu MM pyta … nie zauważyłaś nic więcej?…
No i nie zauważyłam. Kiedy poprosił o spojrzenie do góry…. Jeju jaka była moja radość to było jak wygrana w totka i to miliony a nie milion. Cieszyłam się i nie mogłam uwierzyć, że ktoś mi w końcu pomógł, że zadbał o moje dobre samopoczucie i moje szczęście. Ktosiem był mój mąż. Nie ważne że to nie on osobiście ale …pomyślał aby panowie zawiesili oświetlenie w ilości szt 2.
Skakałam, piszczałam, śmiałam się, obcałowałam i obściskałam MMa. To była ogromniasta niespodzianka.

Identyczny mam na korytarzu przy drzwiach frontowych. Drugi na holu przy schodach i trzeci przy drugich schodach.

Leave a comment