ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Od dziś do środy włącznie jestem w domu. Nie, to nie jest zaległy urlop. Covid wrócił, chociaż on nigdy nie odpuścił i na zawsze z nami zostanie. Podobnie jak grypa. Covid jest bardziej „rozdmuchany” więc częściej o nim słyszymy. Grypa zpowszedniała, nikt nie wspomina, że też powikłania mogą być śmiertelne.

Wyszłam z kawcią na deck. Zauważyłam a raczej usłyszałam po raz pierwszy. takie nasilenie burczenia samolotów. Samoloty rejsowe były gdzieś wysoko ponad churami a te prywatne nigdy nie miały tutaj korytarza powietrznego. Nie miały to nie znaczy, że nie będą miały.

Po godzinie wszystko ucichło.


Opróżniałam garderobę. Swoje sukienki do plastikowego worka z wysysaniem powietrza. Ten wór musial mi MM pomóc wciągnąć na strych. Mniejsze worki na ziplocki, z ubraniami nie były ciężkie sama dałam radę. Jutro pościel wróci na swoje miejsce do bieliźniarki. Wszelkie obuwie – własnie nie wiem gdzie upchnę. Komoda a w niej szuflady. Zawartość szuflad mogłabym w pudła włożyć i na strych ale potrzebne mi to na co dzień.

Tak powolutku opróżniam, garderobę, łazienkę i sypialnię. Szuflady muszą być we wszystkich szafkach puste, łatwiej przenosić i przeciągać.

Robi się pustawo.

W poniedziałek planuję zdejmowanie wykładziny. Łóżko zostaje na swoim miejscu. Do ostatniej minuty, minuta „zero” będzie koło czwartku możliwe że zahaczy o następny poniedziałek a to będzie już październik.

Co wyjdzie zobaczymy. Żeby to było samo układanie podłogi to nie byłoby problemu. Syfity i ściany do malowania. Zanim malowanie, czeka mnie szpachlowanie ubytków i łatanie miejsc po puszkach domofonów i głośników.

Znów trochę roboty mnie czeka.

Posted in ,

Leave a comment